Konsolidacja to nie likwidacja
123RF
Więcej zabiegów planowych w Sulechowie, krótsza ścieżka diagnostyczna i rezonans bliżej domu – takie zmiany dla pacjentów z tej miejscowości i okolicy mają wynikać po połączeniu szpitala im. Ryszarda Rzepki w Sulechowie ze Szpitalem Uniwersyteckim w Zielonej Górze.
Podpisano nowy list intencyjny, zgodnie z którym szpital w Sulechowie rozpocznie działania zamierzające do połączenia ze Szpitalem Uniwersyteckim w Zielonej Górze – informuje „Gazeta Lubuska”.
W Sulechowie mają zostać wszystkie poradnie specjalistyczne, chirurgia ogólna, onkologiczna, ginekologiczno-położnicza, kardiologiczna, diabetelogiczna, gastroenterologiczna, rehabilitacyjna, nocna i świąteczna opieka zdrowotna, chirurgia ogólna i onkologiczna planowa, zespoły ratownictwa, izba przyjęć, oddział chorób wewnętrznych, oddział ginekologii, rehabilitacji, fizjoterapia diagnostyka potrzebna do leczenia na miejscu i docelowo zakład opiekuńczo-leczniczy. Trwają rozmowy na temat modelu planowej ginekologii jednego dnia.
– Zielona Góra przejmie wszystkie przypadki ostre i wysokospecjalistyczne, czyli SOR i centrum urazowe, którym dysponujemy, oraz najbardziej złożone procedury i powikłania wymagające większych działań medycznych – zapowiedział dr Marek Działoszyński, prezes Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze.
Prezes porównywał świadczenia medyczne na oddziałach w obu lecznicach, które wypadają na niekorzyść sulechowskiej placówki przez niewykorzystane łóżek, nieefektywne wykorzystanie zasobów kadrowych i sprzętowych.
Co z porodówką?
Działoszyński dodał, że co trzecie łóżko było wykorzystane na oddziałach ginekologiczno-położniczym i neonatologicznym.
Dr Rafał Rzepka, kierownik Klinicznego Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Szpitalu Uniwersytetckim w Zielonej Górze przyznał, że zabiera głos w najbardziej kontrowersyjnym temacie. Podał, że w sulechowskiej lecznicy odbywało się 300–450 porodów rocznie. Podkreślił, że nie jest temu winny szpital, ale demografia.
– Kiedyś w Polsce rocznie rodziło się 700 tysięcy dzieci, dzisiaj 200 tysięcy – wskazał.
Zdaniem prezesa Działoszyńskiego sulechowska porodówka nie ma szans się utrzymać. Średnio dziennie rodzi się tutaj niewiele ponad jedno dziecko.
Sulechowski szpital jest jednym z większych pracodawców w mieście, zatrudnia ponad 400 osób. Na pytanie, o to czy wszyscy zachowają pracę, prezes Działoszyński odpowiedział, że chciałby, żeby jak najmniej osób straciło zatrudnienie.
– Personel medyczny wykorzystamy, czy administracyjny, jeszcze nie wiadomo – zaznaczył. Dodał, że być może niektórzy będą musieli być bardziej mobilni, czyli będą mogli pracować w placówce w Zielonej Górze.
Silniejszy szpital ratunkiem dla zadłużonej lecznicy?
Izabela Kniżatko, prezes Zarządu Szpitala w Sulechowie, przypomniała, że proces konsolidacji rozpoczął się w listopadzie 2024 r. Placówka generuje straty od 2017 r. Podkreśliła, że szpital jest w trudnej sytuacji finansowej, ma trudności w utrzymaniu płatności. Z audytu wynika, że obecny model lecznicy będzie nadal generował straty, a działania naprawcze nie pozwolą mu się zbilansować. Stąd potrzeba połączenia z silniejszą lecznicą.
Marszałek Sebastian Ciemnoczołowski podkreślił, że bez silnego partnera funkcjonowanie sulechowskiego szpitala może być zagrożone.
– To nie była łatwa decyzja – podkreślił marszałek, podając koszty konsolidacji, szacowane na 20 mln zł. – Nie ma innej drogi. Musimy temu szpitalowi pomóc – stwierdził.
Przeczytaj także: „Koordynujemy zgodnie z demografią i mapą potrzeb zdrowotnych”.

