Krótszy sen o Ameryce
123RF
Oczekiwana długość życia Amerykanów od dziesięcioleci coraz bardziej odstaje od wskaźników odnotowywanych w innych państwach o wysokich dochodach. W 2023 r. Stany Zjednoczone spadły w tym zestawieniu dopiero na 38. pozycję. Przyczyniają się do tego nie tylko epidemia opioidowa i łatwy dostęp do broni palnej, lecz także brak powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego oraz rosnąca umieralność na choroby metaboliczne i kardiologiczne.
- Spadek pozycji USA w światowych rankingach długości życia nie jest sprawą ostatnich lat. Proces ten zauważalnie przyspieszył po 1990 r., doprowadzając do sytuacji, w której Amerykanów pod względem średniej długości życia wyprzedziły między innymi Albania, Kostaryka i Panama
- Najbardziej niepokojącym wnioskiem z analizy „US Life Expectancy and Increasing Mortality Rates: An Analysis of the Crisis”1, opublikowanej w czasopiśmie „The Milbank Quarterly”, jest wysoka umieralność ludzi przed 40. rokiem życia. Aż w 65 państwach świata 15-latek ma obecnie większe szanse na dożycie pięćdziesiątki niż jego rówieśnik mieszkający w Stanach Zjednoczonych
- Eksperci wskazują, że wysokie wskaźniki zgonów na choroby układu krążenia, cukrzycę czy niewydolność nerek są bezpośrednią konsekwencją braku powszechnej opieki zdrowotnej i głębokich nierówności społecznych. W ocenie autora badania problemem nie jest brak gotowych rozwiązań, lecz brak woli politycznej do ich wdrożenia
Zbadano, dlaczego Amerykanie żyją krócej niż mieszkańcy innych bogatych krajów
Oczekiwana długość życia w USA od dziesięcioleci coraz bardziej odstaje od wskaźników odnotowywanych w innych państwach o wysokich dochodach. Przyczyniają się do tego zgony z powodu przedawkowania narkotyków, samobójstw i zabójstw, ale w ostatnich latach także nadciśnienia, chorób wątroby, zaburzeń metabolicznych oraz schorzeń neurologicznych – czytamy tekście „US Life Expectancy and Increasing Mortality Rates: An Analysis of the Crisis”1 opublikowanym w czasopiśmie „The Milbank Quarterly”.
U podstaw tego kryzysu leżą między innymi epidemia opioidowa, łatwy dostęp do broni palnej oraz strukturalne problemy amerykańskiego systemu ochrony zdrowia, w tym wysokie koszty leczenia i brak powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.
Trzy dekady równi pochyłej
Autor analizy, dr Steven Woolf z Virginia Commonwealth University, przebadał dane dotyczące długości życia i umieralności pochodzące z Organizacji Narodów Zjednoczonych, amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC – Centers for Disease Control and Prevention) oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD – Organisation for Economic Co-operation and Development).
Z analizy wynika, że dystans dzielący USA od pozostałych państw wysokorozwiniętych nie pojawił się nagle. Zauważalna różnica zaczęła narastać w latach 90. ubiegłego wieku, a jej wyraźne przyspieszenie nastąpiło w dekadzie 2010–2019. W 1980 r. tylko 13 krajów liczących ponad milion mieszkańców miało wyższą oczekiwaną długość życia niż Stany Zjednoczone. W 2000 r. takich państw było 26, w 2010 r. – 32, a w 2023 r. USA spadły w tym zestawieniu dopiero na 38. pozycję.
W ostatnich latach Amerykanów wyprzedziły nie tylko kraje Europy Zachodniej, Kanada, Japonia czy Australia, lecz także między innymi:
- Czechy,
- Słowenia,
- Chile,
- Kostaryka,
- Panama,
- Zjednoczone Emiraty Arabskie,
- Korea Południowa,
- Tajwan.
Młodzi umierają szybciej
Szczególnie niepokojącym zjawiskiem jest wysoka umieralność ludzi młodych. W 2023 r. w 60 państwach ryzyko zgonu przed ukończeniem 40. roku życia było niższe niż w Stanach Zjednoczonych, a w 65 krajach 15-latek miał większą szansę dożyć pięćdziesiątki niż jego rówieśnik z USA.
Dr Steven Woolf porównuje również konkretne przyczyny zgonów w USA i 16 innych krajach o wysokich dochodach. Ustalił, że od 2010 r. za największą różnicę w ogólnej umieralności odpowiadały choroby układu krążenia, przyczyny zewnętrzne (w tym przedawkowania narkotyków, samobójstwa i zabójstwa), a także choroby neurologiczne, choroby układu oddechowego oraz zaburzenia endokrynologiczne i metaboliczne, z cukrzycą na czele. Dalsze miejsca zajęły choroby zakaźne, zaburzenia psychiczne i zachowania, niewydolność nerek oraz alkoholowa choroba wątroby.
Błędne koło sytemu i środowiska
Zdaniem badacza opisywanego zjawiska nie da się wyjaśnić pojedynczym czynnikiem. O ile w przypadku przedawkowań kluczową rolę odgrywa epidemia opioidowa, a przy zabójstwach i części samobójstw – powszechność broni palnej, o tyle rosnący problem otyłości oraz środowisko sprzyjające nadmiernej konsumpcji kalorii przekładają się bezpośrednio na wzrost liczby zgonów związanych z cukrzycą, nadciśnieniem i chorobami nerek.
Ekspert podkreśla, że skupienie się wyłącznie na jednostkach chorobowych jest niewystarczające. Głównych przyczyn należy szukać w szeroko pojętych warunkach życia. Istotnym ogniwem pogarszającej się sytuacji pozostaje amerykański system ochrony zdrowia, w którym – odmiennie niż w większości zamożnych państw – nie występuje powszechny dostęp do opieki medycznej. Nie bez znaczenia pozostają głębokie nierówności dochodowe, ubóstwo, utrudniony dostęp do mieszkań i zdrowej żywności, niewłaściwa urbanistyka, izolacja społeczna oraz niewystarczająca polityka socjalna.
Badanie wykazuje ponadto znaczne zróżnicowanie wewnątrz samego kraju. Najwyższy poziom umieralności i najkrótszą średnią długość życia odnotowuje się w stanach południowych, regionie Appalachów oraz na obszarach wiejskich.
Recepty są, brakuje woli
Sytuacja nie jest jednak nieodwracalna.
– Wiemy, jak rozwiązać ten problem. Inne kraje, które od dziesięcioleci wypadają lepiej niż Stany Zjednoczone, pokazały, że osiąganie wyższych parametrów zdrowotnych jest możliwe – ocenia dr Steven Woolf.
W ocenie eksperta kluczem do poprawy sytuacji nie są nowe pomysły, lecz determinacja polityczna do przeprowadzenia niezbędnych reform.
Przypis:
Przeczytaj także: „Antyszczepionkowe braterstwo krwi”, „Zdrowiem zajmie się antyszczepionkowiec i zwolennik teorii spiskowych?” i „Sen o Ameryce”.


.jpg)