Ośrodki wykonują więcej badań PET/CT, niż przewidują kontrakty
123RF
Według szacunków Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej (PTMN) skala badań PET/CT wykonywanych ponad limity finansowe może w części ośrodków w Polsce sięgać 30–50 proc. wartości kontraktu. Placówki przez lata wykonywały badania potrzebne pacjentom według wskazań klinicznych, licząc, jak w ubiegłych latach, na późniejsze rozliczenie świadczeń ponadlimitowych z NFZ. Dziś, wobec rosnących należności i braku zapłaty ze strony płatnika, część dyrektorów ogranicza nadwykonania.
PTMN ostrzega, że konsekwencją są dłuższe kolejki do badań i „odyseja” pacjentów po różnych ośrodkach, co może mieć poważne skutki kliniczne i administracyjne.
Potrzeby pacjentów niezaspokajane wartością kontraktów
Badania PET/CT należą do najbardziej wartościowych diagnostycznie, ale zarazem kosztownych procedur medycyny nuklearnej. Ich wykonywanie jest ściśle uwarunkowane wskazaniami klinicznymi i administracyjnymi. Refundowane wskazania obejmują określone rozpoznania i sytuacje kliniczne, w których wynik badania może wpłynąć na postępowanie terapeutyczne.
Zdaniem prof. Rafała Czepczyńskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej, liczba pacjentów, u których wykonanie badania PET/CT jest zasadne, jest wyższa niż liczba badań, którą można sfinansować w ramach obecnych kontraktów szpitali z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ).
– Problem z badaniami PET/CT polega na tym, że liczba chorych, którzy wymagają wykonania tego badania, przekracza limit finansowy zapisany w umowach ośrodków z Narodowym Funduszem Zdrowia. Do tej pory po wyczerpaniu wartości kontraktów szpitale nie pozostawiały pacjentów bez pomocy i wykonywały potrzebne badania PET/CT w ramach tak zwanych nadwykonań, licząc na późniejsze uregulowanie rozliczeń świadczeń ponadlimitowych z płatnikiem publicznym. Obecnie, wobec rosnących należności i braku pewności zapłaty ze strony NFZ, część dyrektorów szpitali ogranicza nadwykonania, obawiając się poważnego zachwiania równowagi finansowej placówki. Taka sytuacja stwarza zagrożenia kliniczne i powoduje chaos organizacyjny – mówi prof. Rafał Czepczyński.
Szpitale kredytowały niezbędne badania
Z danych zbieranych przez Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej wśród przedstawicieli ośrodków posiadających zakłady medycyny nuklearnej realizujące badania PET/CT wynika, że skala nadwykonań w zakresie tych procedur może wynosić 30–50 proc. ponad wartość kontraktu szpitali z Narodowym Funduszem Zdrowia.
– Mechanizm wygląda następująco: w skrajnych przypadkach placówka zakontraktowana na 3 tys. badań rocznie wykonuje 5 tys. procedur na rok, a koszt dodatkowych 2 tys. świadczeń wykonanych w tym okresie pokrywa czasowo z własnego budżetu. W takiej sytuacji szpital w praktyce kredytuje badania potrzebne pacjentom tu i teraz. Pieniądze przeznaczone na inne cele ośrodka pokrywają świadczenia, za które nie ma obecnie pewności zapłaty. Taka sytuacja nie może trwać bez końca, stąd trudne decyzje w niektórych ośrodkach o ograniczeniu wykonywania badań ponad limit – wyjaśnia prof. Czepczyński.
„Wielka improwizacja”
Jak przekonuje Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej, wstrzymanie nadwykonań w zakresie badań PET/CT nie usuwa jednak istniejących potrzeb zdrowotnych. Pacjent trafia do kolejki albo szuka placówki, która nadal wykonuje badania ponad kontrakt. Jak wynika z obserwacji PTMN, chorzy coraz częściej sprawdzają terminy w innych regionach i jadą – często nawet kilkaset kilometrów – aby wykonać badanie wcześniej (wtedy, kiedy jego wynik może realnie wpłynąć na przebieg i efektywność leczenia).
– W niektórych miejscach pogorszenie dostępności do PET/CT zaburza płynny dotychczas proces leczenia. Pacjent, jego rodzina, lekarz kierujący próbują znaleźć dla chorego szybszy termin badania PET/CT – gdziekolwiek to możliwe. Nikt nie chce odbierać pacjentowi szansy na efektywną diagnostykę i skuteczne leczenie. Sytuacja jest jednak taka, że wiele osób zamiast skupienia się na leczeniu i wspieraniu chorego jest z konieczności zaangażowanych w pokonywanie ograniczeń administracyjnych. Jesteśmy przekonani, że nie taki cel przeświecał Ministerstwu Zdrowia i Narodowemu Funduszowi Zdrowia… – mówi prof. Czepczyński.
Nowoczesny sprzęt pracuje tylko kilka godzin dziennie
Problem finansowania badań PET/CT ma jeszcze jeden aspekt związany z gospodarowaniem środkami przeznaczanymi na inwestycje. Wiele ośrodków w Polsce w ostatnim okresie zakończyło kosztowne inwestycje w nowoczesną aparaturę i podniosło kwalifikacje zespołów zakładów medycyny nuklearnej tak, by zaspokajały one potrzeby zdrowotne pacjentów.
Jak wyjaśnia prof. Bogdan Małkowski, kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej w Centrum Onkologii im. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy, nowe skanery PET/CT pozwalają wykonywać nawet kilkadziesiąt badań dziennie.
– W sytuacji, kiedy kontrakt szpitala z Narodowym Funduszem Zdrowia nie jest wystarczający, nowoczesne urządzenie pracuje zaledwie przez dwie lub trzy godziny dziennie, a pacjenci, którzy mogliby mieć wykonane badanie, muszą czekać w kolejce. Obawiamy się, że nowoczesny sprzęt kupiony ze środków publicznych będzie stał bezczynnie. Aparat ma możliwości techniczne, personel jest przygotowany, ale bez finansowania zwiększenie liczby badań pogłębia straty placówki. To sytuacja patowa – przekonuje specjalista.
Propozycja naprawcza: limit finansowy na badania PET/CT do likwidacji
Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej postuluje wyłączenie badań PET/CT z limitowania finansowego. Jak przekonują specjaliści, kryteria medyczne i obowiązek prawidłowej kwalifikacji pacjenta miałyby pozostać bez zmian. W ocenie ekspertów pozwoliłoby to wykonywać badania w terminie wynikającym z potrzeb klinicznych, bez przenoszenia ryzyka finansowego na szpitale.
PTMN od wielu miesięcy zachęca Ministerstwo Zdrowia do rozmów o zmianie zasad finansowania badań PET/CT. Postulaty Towarzystwa wspierają przedstawiciele środowiska onkologicznego, konsultanci krajowi dziedzin medycyny nuklearnej i onkologii oraz organizacje pacjentów.
