Prawo do mamy
123RF
Szpital nie może decydować, w czym i kiedy rodzic ma prawo pomóc choremu dziecku. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie utrzymał w mocy decyzję i karę finansową nałożoną przez Rzecznika Praw Pacjenta na placówkę, która próbowała samowolnie ograniczać obecność i zakres wsparcia bliskich na oddziałach dziecięcych.
- 22,4 tys. zł kary dla szpitala – organ nadzorczy uderzył po kieszeni placówkę, która mimo wcześniejszych decyzji nie przestała ograniczać prawa dzieci do obecności rodziców na oddziale
- Przepisy nie tworzą zamkniętej listy czynności dla bliskich, a wewnętrzne procedury szpitala nie mogą samowolnie krępować ich obecności
- Wojewódzki Sąd Administracyjny nie pozostawił wątpliwości – decyzje Rzecznika Praw Pacjenta chroniące najmłodszych muszą być wdrażane od razu
Wyrok zapadł po tym, jak podmiot leczniczy zaskarżył rozstrzygnięcie Rzecznika Praw Pacjenta (RPP) do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wcześniej organ ten nałożył na placówkę karę w wysokości 22 400 zł, ponieważ mimo wydanego nakazu nie zaprzestała ona działań naruszających zbiorowe prawa pacjentów.
Sprawa dotyczyła prawa dzieci przebywających na oddziałach szpitalnych do wsparcia ze strony najbliższych. Przepis ten gwarantuje, że najmłodsi mogą liczyć na pomoc ze strony rodziców lub innych opiekunów w codziennych czynnościach, takich jak jedzenie, ubieranie czy higiena. Taka pomoc nie stanowi świadczenia zdrowotnego i nie zastępuje pracy personelu medycznego.
Gdy pacjentem jest dziecko lub osoba z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności, przysługuje jej prawo do stałych odwiedzin i stałej obecności przedstawiciela ustawowego bądź opiekuna faktycznego.
– Nie ma wątpliwości, że obecność rodzica lub opiekuna przy dziecku podczas hospitalizacji ma ogromne znaczenie. Dziecko, które w czasie pobytu w szpitalu często czuje się zagubione, przestraszone i niepewne, potrzebuje bliskości osoby, która daje mu poczucie bezpieczeństwa i wsparcia oraz ułatwia przechodzenie przez cały proces leczenia – ocenił rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, podkreślając, że przepisy nie określają zamkniętej listy czynności, które mogą być wykonywane w ramach opieki pielęgnacyjnej ze strony bliskich. Szpital nie ma również prawa samodzielnie ograniczać takiego wsparcia w wewnętrznych procedurach.
W opisywanej sprawie placówka wprowadziła sztywny katalog dozwolonych działań opiekuńczych. Ponadto na niektórych oddziałach wymagano, aby przed podjęciem konkretnych czynności rodzice każdorazowo uzgadniali ich zakres z lekarzem lub pielęgniarką.
Rzecznik Praw Pacjenta uznał te praktyki za bezprawne i nakazał szpitalowi niezwłoczną zmianę regulaminu, umożliwiającą rodzicom pełne korzystanie z przysługujących im praw bez uniemożliwiających to barier.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Szpital ostatecznie zastosował się do poleceń RPP, jednak nie uczynił tego sprawnie i bez zbędnej zwłoki. Tymczasem nakazy RPP muszą być realizowane natychmiast, ponieważ ich nadrzędnym celem jest skuteczna ochrona pacjentów.
