Specjalista idealista
iStock
To na jego biurku powstają projekty najważniejszych decyzji dotyczących milionów pacjentów, to on wykonuje żmudną pracę, bez której opieka zdrowotna w Polsce po prostu by nie pociągnęła. Rozlicza miliardowe kontrakty szpitalne i bierze udział w refundacji najdroższych terapii. Chodzi o specjalistę idealistę, czyli uosobienie anonimowych pracowników z Ministerstwa Zdrowia czy Narodowego Funduszu Zdrowia, których odpowiedzialna i ważna praca przez państwo wyceniana jest na zaledwie 4,1–5,5 tys. zł netto.
- Jak w systemie ochrony zdrowia ma być dobrze, skoro państwowi eksperci, którzy odpowiadają za miliardowe budżety, tworzenie prawa i oszacowanie najdroższych terapii, wyceniani są przez system na zaledwie około 5 tys. zł netto?
- Wykwalifikowanym specjalistom w najważniejszych instytucjach zdrowotnych proponuje się stawki bliskie najniższej krajowej
- W starciu z komercyjnym rynkiem państwo z góry kapituluje
- „Menedżer Zdrowia” robi wstydliwy przegląd ofert pracy
Gdzie pracują specjaliści idealiści?
Ministerstwo Zdrowia to strategiczne centrum decyzyjne. To przy ul. Miodowej 15 dzieli się miliardy i projektuje najważniejsze przepisy. Płacąc urzędnikom ułamek rynkowych stawek, państwo z góry kapituluje. Ryzykuje przy tym, że stabilność systemu opieki zdrowotnej powierzy słabo opłacanym ideowcom, bezbronnym w codziennym starciu ze świetnie wynagradzanymi lobbystami.
Z kolei Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL) to instytucja ważna dla dopuszczania do obrotu preparatów i wyrobów, wymagająca wyjątkowej wiedzy specjalistycznej.
Narodowy Fundusz Zdrowia to natomiast operacyjna pierwsza linia. Szeregowi urzędnicy weryfikują tu gigantyczne kontrakty i rozliczają szpitalne świadczenia.
Co łączy te trzy miejsca pracy?
W nich ludzie obracający państwowymi pieniędzmi i będący odpowiedzialni za decyzje dotyczące zdrowia i życia Polaków zarabiają na rękę kwoty zbliżone do pensji w dyskontach spożywczych.
Zestawienie stanowisk i stawek netto – w skrócie
Ministerstwo Zdrowia:
- specjalista do spraw refundacyjno-analitycznych w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji – ok. 5100 zł netto,
- specjalista do spraw dostępności i bezpieczeństwa produktów leczniczych w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji – ok. 5100 zł netto,
- specjalista w Wydziale Finansowym w Departamencie Lecznictwa – ok. 5100 zł netto.
Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych:
- młodszy specjalista w Wydziale Rejestracji Produktów Biobójczych w Procedurach Europejskich – od ok. 5200 do 5500 zł netto.
Narodowy Fundusz Zdrowia:
- młodszy specjalista w Dziale Lecznictwa Uzdrowiskowego w Śląskim Oddziale Wojewódzkim w Katowicach – od ok. 4150 zł netto.
- starszy specjalista do spraw kontroli w Departamencie Kontroli w Opolu – od ok. 5100 zł netto,
- młodszy specjalista w Dziale Organizacyjnym w Mazowiecki Oddziale Wojewódzkim w Warszawie – od ok. 4335 zł netto.
Ile zarabiają specjaliści w resorcie – za co, co mają do tego korupcja i dopłata do okularów korekcyjnych?
Skalę systemowego absurdu płacowego najlepiej obrazuje zestawienie najnowszych ofert pracy i stawek netto proponowanych urzędnikom w strategicznych dla zdrowia instytucjach.
Na samej górze drabiny decyzyjnej znajduje się Ministerstwo Zdrowia.
Do pracy w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji poszukiwany jest specjalista do spraw refundacyjno-analitycznych.
W ogłoszeniu nr 168118 czytamy, że osoba ta zajmuje się merytorycznymi zadaniami w ramach subfunduszu terapeutyczno-innowacyjnego, z którego finansuje się najdroższe technologie lekowe o wysokiej wartości klinicznej. Urzędnik monitoruje dane o refundacji, analizuje zawiły rynek farmaceutyczny i ściśle współpracuje z innymi agencjami przy wycenach terapii, które nierzadko ratują życie. Od kandydata z wyższym wykształceniem kierunkowym (medycyna, farmacja, biotechnologia) wymaga się biegłego poruszania w gąszczu ustaw, a sam urząd lojalnie ostrzega o ryzyku korupcyjnym. Państwo wycenia tę potężną odpowiedzialność na zaledwie ok. 5100 zł netto miesięcznie (7106,93 zł brutto), a w warunkach zatrudnienia podaje, że praca wiąże się z permanetną obsługą klientów zewnętrznych, krajowymi i zagranicznymi wyjazdami służbowymi.
W tym samym departamencie ministerstwo poszukuje też – w ogłoszeniu nr 167961 – specjalisty do spraw dostępności i bezpieczeństwa produktów leczniczych. To stanowisko o priorytetowym znaczeniu dla pojedynczego pacjenta – urzędnik prowadzi pod kątem formalnoprawnym postępowania w zakresie sprowadzania z zagranicy leków niezbędnych dla ratowania życia lub zdrowia. Do tego dochodzą prace legislacyjne związane z importem docelowym. Błędy lub opóźnienia na tym etapie mogą kosztować pacjentów najwyższą cenę. Za doskonałą znajomość Prawa farmaceutycznego i Kodeksu postępowania administracyjnego resort proponuje wynagrodzenie zasadnicze w wysokości ok. 5100 zł netto.
Jak państwo płaci za nadzór nad swoimi własnymi pieniędzmi? Tego dowiadujemy się z ogłoszenia nr 168010.
W Wydziale Finansowym Departamentu Lecznictwa czekają na specjalistę, którego głównym zadaniem jest badanie decyzji samego prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia oraz uchwał dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ w celu ustalenia ich zgodności z prawem. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości przy bilansowaniu kosztów i przychodów funduszu, urzędnik ten stwierdza ich nieważność. Kontrolowanie najwyższych władz NFZ i analizowanie budżetu liczonego w setkach miliardów złotych wyceniono na kolejne ok. 5100 zł netto miesięcznie (7106,93 zł brutto). Jako dodatkowy benefit resort dumnie oferuje dopłatę do zakupu okularów korekcyjnych.
Z ogłoszenia nr 168732 dowiadujemy się, że poszukują tam młodszego specjalisty w Wydziale Rejestracji Produktów Biobójczych w Procedurach Europejskich. To praca na styku prawa krajowego i unijnego, wymagająca precyzji, znajomości dyrektyw oraz analizy obcojęzycznej dokumentacji napływającej z całej Europy. Od decyzji w tych procedurach zależy bezpieczeństwo produktów trafiających do polskich szpitali. Stawka (wynagrodzenie zasadnicze) za uczestnictwo w europejskim obiegu dokumentacji wynosi w URPL od ok. od 5200 do 5500 zł netto (od 7200 zł do 7600 zł brutto).
Dobrze byłoby, aby kandydat nie miał samochodu, bo za biegłą znajomość języków obcych i pilnowanie unijnych standardów bezpieczeństwa polski urzędnik dostaje stawkę, za którą z trudem opłaci miejsce na warszawskim parkingu.
Nauka, doświadczenie i satysfakcja
Praca w Narodowym Funduszu Zdrowia to wedle urzędowej nowomowy, która znajduje się na początku każdej oferty pracy, „nauka, doświadczenie i satysfakcja z tworzenia wartości, które mają realny wpływ na otaczającą nas rzeczywistość”. To korporacyjne wtrącenie nijak ma się do rzeczywistości (szczególnie w oddziałach terenowych).
W Śląskim Oddziale Wojewódzkim w Katowicach – jak czytam w ofercie nr 26/44 – poszukiwany jest młodszy specjalista w Dziale Lecznictwa Uzdrowiskowego. Pracownik ten odpowiada za obsługę skierowań pacjentów i bezpośrednią korespondencję ze świadczeniodawcami. Wymaga się od niego wyższego wykształcenia, doświadczenia zawodowego i znajomości wielu rozporządzeń zdrowotnych. Zaproponowana pensja startowa to od ok. 4150 zł netto (5700 zł brutto). To kwota, która ledwie dystansuje się od ustawowej płacy minimalnej.
Jeszcze trudniej zrozumieć wycenę kompetencji kontrolerskich. W Departamencie Kontroli NFZ w Opolu chcą zatrudnić starszego specjalistę do spraw kontroli – wynika to z ogłoszenia DK/26/131. Nie jest to stanowisko czysto urzędnicze – kandydat musi posiadać wyższe wykształcenie medyczne (wymagana jest pielęgniarka, położna lub ratownik medyczny) oraz minimum czteroletni staż pracy w zawodzie. Do zadań tego wykwalifikowanego medyka należy wyjazdowe kontrolowanie świadczeniodawców i badanie dokumentacji medycznej w szpitalach czy przychodniach. Państwo za audytowanie milionowych kontraktów oferuje personelowi medycznemu wynagrodzenie od ok. 5100 zł netto (od 7 000 zł brutto). Dla ratownika czy pielęgniarki z takim stażem przejście z dyżurów klinicznych do NFZ za te pieniądze to finansowa degradacja.
Z kolei w zapleczu administracyjnym Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Warszawie poszukiwany jest młodszy specjalista w Dziale Organizacyjnym, który zajmuje się między innymi opracowywaniem regulaminów wewnętrznych, obsługą Rady Oddziału i redagowaniem pism z uwzględnieniem systemów informacji prawnej, takich jak Legalis. Za tę odpowiedzialną pracę administracyjną na stołecznym rynku fundusz oferuje od ok. 4335 zł netto (od 5875 zł brutto) – taką kwotę podaje się w ofercie 26/73.
To propozycja dla finansowych desperatów – za te pieniądze w Warszawie nie da się nawet wynająć pokoju, nie mówiąc o utrzymaniu jakichkolwiek standardów godnego życia, ale państwo z rozbrajającą szczerością wymaga od kandydata biegłej znajomości prawa i pełnej dyspozycyjności.
Dyskont
Porównując urzędnicze stawki do wspomnianych dyskontów spożywczych – nie ujmując nic tym, którzy pracują w sklepach i wykonują ciężką, fizyczną pracę – państwowy rynek pracy staje się karykaturą.
W popularnej sieci spożywczej początkowe wynagrodzenie dla sprzedawcy-kasjera wynosi 4000–4400 zł netto, by po kilku latach stażu wzrosnąć do 4350–4500 zł netto (do nawet 5900 zł brutto). Z kolei w innej sieci minimalna pensja na kasie zaczyna się od ok. 3950 zł netto (5200 zł brutto), a średnie całkowite zarobki z premiami sięgają 4400–4500 zł netto (ok. 6000 zł brutto).
Gdy zestawimy te kwoty z propozycjami wynagrodzenia zasadniczego dla urzędników i specjalistów w strategicznych dla zdrowia instytucjach, okazuje się, że państwo – wielki dysponent setek miliardów złotych – płaci swoim ekspertom mniej lub tyle samo, co prywatne markety za obsługę kasy fiskalnej.
Porównianie z rynkiem
Porównanie urzędowych stawek z rynkiem komercyjnym deklasuje państwo jako pracodawcę.
Zgodnie z raportami płacowymi firm doradczych w prywatnych firmach farmaceutycznych osoba zatrudniona jako specjalista do spraw market access (odpowiednik stanowisk refundacyjnych w resorcie zdrowia) może liczyć na zarobki dwukrotnie lub trzykrotnie wyższe. Pielęgniarki, analitycy czy prawnicy również bez problemu znajdują w sektorze prywatnym oferty radykalnie przewyższające ministerialne propozycje.
Smutno na koniec
Państwo oczekuje od pracowników na strategicznych stanowiskach absolutnej uczciwości przy operowaniu miliardowymi sumami, odporności na zewnętrzne naciski i biegłości w skomplikowanym prawie. Jednocześnie wycenia ich pracę poniżej rynkowej wartości i realnych kosztów utrzymania. Limitami płacowymi administracja sama sobie wiąże ręce. Jeśli polityka płacowa w najważniejszych instytucjach zdrowotnych szybko się nie zmieni, państwo skazuje się na permanentny drenaż mózgów, opierając swoje funkcjonowanie wyłącznie na determinacji garstki coraz bardziej sfrustrowanych idealistów.
Przeczytaj także: „Dlaczego Piotr Warczyński odszedł z resortu?”.
