Badania prowadzone w Białymstoku mają pomóc w szybszym diagnozowaniu chorób odkleszczowych
Szybsze diagnozowanie chorób przenoszonych przez kleszcze oraz ustalenie, ile tych pajęczaków jest zakażonych i jakie patogeny przenoszą – takie mają być efekty badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku (UMB).
Cele te realizowane są w ramach projektu „Human tick bite-map", którym kieruje prof. Anna Moniuszko-Malinowska, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
– Wiedza jest naukowcom potrzebna, bo przybywa chorych na choroby odkleszczowe, a kleszczom sprzyjają obserwowane zmiany klimatu – podkreśliła podczas konferencji prasowej w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku prof. Joanna Zajkowska, zastępca kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji.
Naukowcy zapraszają wszystkie dorosłe osoby, które w ciągu 72 ostatnich godzin znalazły na sobie kleszcza, potrafiące wskazać miejsce ukłucia, aby zgłosiły się do udziału w badaniach; będzie im pobrany płyn śródmiąższowy oraz krew. Jeżeli ktoś ma pajęczaka, który go ukłuł, też może go badaczom przynieść.
Badanie trwa przez cały sezon aktywności kleszczy.
– Pobieranie płynu śródtkankowego w miejscu pokłucia jest materiałem do budowania diagnostyki, która potrafi na wczesnym etapie być może rozpoznać, czy doszło do zakażania czy nie. Materiał jest zbierany, metody są zaplanowane i opracowane – powiedziała profesor Zajkowska.
Badaczka dodała, że metoda ma pozwolić na szybsze wykrycie zakażenia, jak również o zebranie informacji, ile kleszczy jest zakażonych i co przenoszą.
Liczba zachorowań na choroby odkleszczowe rośnie
Badaczka podała, że w 2025 r. odnotowano 935 zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu (dane PZH), a w 2026 r. już jest o jeden przypadek więcej. W 2025 r. w porównaniu z 2024 r. pojawił się 16-proc. wzrost zachorowań.
Z kolei w przypadku boreliozy w 2024 r. odnotowano ponad 30,2 tys. przypadków (dane NIZP PZH/GIS), a w 2015 r. było to 12,9 tys. Liczba ta co roku się zwiększała.
Prof. Zajkowska podkreśliła, że zachorowań przybywa w całej Polsce, a czynnikiem decydującym są zmiany klimatu, które sprzyjają kleszczom.
– Łagodniejsze zimy, przeżycie drobnych żywicieli, dostęp kleszczy do nich, wilgotna wiosna – to wszystko składa się na to, że te ogniska obecności wirusa pojawiają się i wzrastają. Szczególnie szybki wzrost temperatur wiosną powoduje, że różne postacie kleszczy żerują jednocześnie, co powoduje, że transmisja wirusa jest intensywniejsza – wyjaśniła ekspertka, dodając, że udokumentowano naukowo, że stare postaci kleszczy zakażają młode, gdy żerują razem. W efekcie wirusa w środowisku jest więcej.
Szczepienia najlepszą znaną ochroną
Lekarze od lat apelują o szczepienie się. Przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu można się zaszczepić, na boreliozę szczepionki jeszcze nie ma, kończą się nad nią prace, ma się pojawić na rynku w 2027 r. Polacy wciąż należą jednak do najmniej wyszczepionych wśród krajów europejskich. Prof. Zajkowska poinformowała, że zaszczepionych jest kilka procent społeczeństwa, najchętniej szczepią się leśnicy.
– Im starsi i słabsi jesteśmy, tym poważniej chorujemy, ale poważna postać choroby występuje też u dzieci. Nie ma leczenia przyczynowego – podkreśliła specjalistka.
Badaczka dodała, że do szczepień powinny zachęcać te przypadki, kiedy choroba może się kończyć ciężkimi problemami neurologicznymi (porażeniami kończyn, drżeniami, zaburzeniami równowagi), a chorzy potrzebują długiej i kosztownej rehabilitacji.
UMB prowadzi badania za blisko 2 mln zł grantu z Narodowego Centrum Nauki. Uczelnia współpracuje z Biology Centre CAS i National Institute od Public Health z Czech.
Przeczytaj także: „Szczepienia przeciwko HPV u mężczyzn i chłopców. GIS zapowiedział kampanię edukacyjną”.


