Deregulacja w profilaktyce dzieli medyków
123RF
Projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu programów zdrowotnych wkracza w kolejną fazę po zakończeniu konsultacji. Proponuje uproszczenie zasad realizacji procedury pobierania materiału z szyjki macicy w ramach Programu profilaktyki raka szyjki macicy przez położne. Lekarze mają zastrzeżenia.
Projekt znowelizowanego rozporządzenia ma ułatwić położnym pobieranie cytologii bez powielania certyfikatów. Rekomendowane przez resort zdrowia rozwiązanie zakłada likwidację obowiązku kończenia dodatkowych szkoleń i zdobywania zaświadczeń przez położne realizujące etap podstawowy programu – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.
Dotychczasowe reguły obligowały położne, w tym realizujące świadczenia w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), do legitymowania się odrębnym certyfikatem potwierdzającym kwalifikacje w zakresie pobierania rozmazów cytologicznych. Zgodnie ze stanowiskiem resortu wymóg ten stanowił barierę biurokratyczną, powielając uprawnienia i umiejętności, które personel ten nabywa już w standardowym toku kształcenia przed- oraz podyplomowego (informowaliśmy o tym w tekście: „Położne wykonają to badanie bez certyfikatu”).
Proponowane uproszczenia podzieliły jednak środowisko medyczne.
Po stronie zwolenników deregulacji opowiedziała się Ogólnopolska Federacja Onkologiczna (OFO). Jak zauważa Dorota Korycińska, proponowana regulacja skutecznie odciąży organizacyjnie system ochrony zdrowia, nie generując przy tym nowych kosztów dla budżetu państwa ani planu finansowego NFZ.
Zmiany poparli także Rzecznik Praw Pacjenta oraz Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych.
Po przeciwnej stronie są specjaliści bezpośrednio odpowiadający za jakość profilaktyki onkologicznej w kraju. Narodowy Instytut Onkologii wraz z Centralnym Ośrodkiem Koordynującym (COK) zaopiniował zamiar likwidacji szkoleń i certyfikatów negatywnie, wyrażając obawy o utrzymanie dotychczasowych standardów.
Resort upraszcza przepisy, lekarze punktują luki
Krytyczne głosy wyrazili też lekarze praktycy. W ich ocenie projekt w obecnym kształcie nie przełoży się na wzrost dostępności badań, ponieważ nie likwiduje kluczowej przeszkody materialnej. Samo prawo do pobierania wymazu w POZ pozostanie martwym przepisem, jeśli przychodnie nie będą dysponować odpowiednio wyposażonymi gabinetami oraz specjalistycznymi fotelami ginekologicznymi, których zakup i utrzymanie generują wysokie nakłady finansowe – czytamy.
Medycy zwracają uwagę, że podczas gdy w podstawowej opiece zdrowotnej brakuje kosztownego wyposażenia, gotowa infrastruktura istnieje już w poradniach ginekologiczno-położniczych (AOS). Barierą w jej efektywnym wykorzystaniu są jednak sztywne wymogi organizacyjne NFZ. Przepisy płatnika wiążą bowiem czas pracy zatrudnionej w poradni położnej z harmonogramem przyjęć lekarza ginekologa.
Lekarze praktycy postulują zatem zniesienie tego ograniczenia. Wskazują, że rzeczywistą deregulacją byłoby umożliwienie położnym samodzielnego przyjmowania pacjentek i realizowania świadczeń w istniejących gabinetach ginekologicznych również poza godzinami pracy lekarza. Taki krok pozwoliłby na poprawę wykorzystania dostępnego sprzętu bez obciążania placówek POZ niepotrzebnymi wydatkami inwestycyjnymi – pisze „DGP.”
Z dodatnim testem FIT-OC na koniec kolejki
Dyskusja nad nowelizacją stała się także okazją do zwrócenia uwagi na inną procedurę przesiewową. Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej (PTMR) zaapelowało do Ministerstwa Zdrowia o wykorzystanie otwartej ścieżki legislacyjnej, a w razie konieczności przygotowanie odrębnego aktu prawnego, do powiązania Programu badań przesiewowych raka jelita grubego z testem immunochemicznym na krew utajoną w kale (FIT-OC), wykonywanym w ramach programu „Moje zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej”.
Zespoły medyczne POZ zlecają ten test osobom po 50. roku życia od 5 maja 2025 r. Skala procedury okazała się znacząca: w pierwszym roku funkcjonowania programu zrealizowano około 76 tysięcy testów FIT-OC. Gazeta zwraca uwagę, że to wolumen niemal dorównujący rocznej liczbie uczestników programu przesiewowego raka jelita grubego, w którym w 2024 r. wzięły udział 86 292 osoby.
Problem polega na tym, że obowiązujące przepisy nie przewidują dalszej ścieżki postępowania z pacjentem, u którego wykryto wynik dodatni. Taka osoba nie ma zapewnionego gwarantowanego dostępu do kolonoskopii w trybie przesiewowym, brak jest określonych ram czasowych jej wykonania oraz narzędzi kontrolujących realizację badania. W efekcie pacjenci z najwyższym prawdopodobieństwem rozwoju nowotworu lub zaawansowanego gruczolaka trafiają do ogólnej kolejki diagnostycznej.
Przeczytaj także: „Zmiany w egzaminowaniu pielęgniarek i położnych”.
