Ile kosztuje choroba? Wydatki NFZ to wierzchołek góry lodowej kosztów
Miliardy złotych wydawane przez NFZ na leczenie poszczególnych chorób to tylko część kosztów ponoszonych z tego tytułu przez gospodarkę i społeczeństwo. Najczęściej jednak ta szersza perspektywa nam umyka. Raporty EconMed Europe starają się wypełnić tę lukę. Na konkretnych przykładach pokazują, że kwoty, które wydaje na zdrowie NFZ, to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej kosztów.
– Mówiąc o nowych, drogich, innowacyjnych terapiach, najczęściej patrzymy na nie z perspektywy kosztów ponoszonych przez płatnika (NFZ). Perspektywa społeczna, do której nasze raporty nawiązują, to jest perspektywa znacznie szersza. Patrzy na to, jak choroba dotyka pacjentów. Nie tylko w tym emocjonalnym aspekcie, ale również ekonomicznym – mówił podczas konferencji towarzyszącej premierze raportów dr Michał Seweryn z EconMed Europe, współautor opracowań.
Dla zobrazowania kosztów społecznych chorób autorzy skupili się na dwóch rodzajach schorzeń – raku piersi oraz chorobach siatkówki – AMD (zwyrodnienie plamki żółtej związane z wiekiem) oraz DME (cukrzycowy obrzęk plamki). Z przygotowanych na ich temat opracowań wynika, że tylko te dwa obszary terapeutyczne – rak piersi i choroby siatkówki (AMD i DME) – kosztowały polską gospodarkę w 2024 r. łącznie prawie 27,5 mld zł, z czego jedynie 20 proc. (w przypadku raka piersi) oraz 8 proc. (w przypadku AMD i DME) to wydatki NFZ.
Koszy społeczne chorób – rak piersi
Według danych pozyskanych przez EconMed Europe w 2024 r. na raka piersi leczyło się w Polsce ponad 231 tys. pacjentek. – Całkowite roczne koszty oszacowaliśmy na 18 miliardów. Z czego aż 73 proc. (13,35 mld zł) stanowiły koszty społeczne (pośrednie) – poinformował dr Michał Seweryn. Eksperci EconMed Europe zaliczyli do nich m.in. koszty utraconej produktywności, będącej wynikiem brania zwolnień lekarskich, niepełnosprawności czy prezenteizmu, czyli obniżonej efektywności w pracy spowodowanej skutkami choroby i leczenia.
Na 7 proc. (1,38 mld zł) oszacowane zostały koszty ponoszone bezpośrednio przez pacjentów (dojazdy do lekarzy, koszty leków i innych produktów leczniczych itp.). Z kolei 3,58 mld zł (20 proc.) to kwota pochodząca z NFZ.
Koszty społeczne chorób – AMD i DME
AMD i DME to schorzenia dotykające w sporej części osób starszych. Dane pozyskane przez EconMed Europe wskazują, że w 2024 r. dotyczyły prawie 340 tys. pacjentów. Całkowity koszty leczenie tej grupy chorych wyniósł 9,4 mld zł. Tylko 8 proc. (767 mln zł) stanowiły wydatki NFZ. Prawie 8 proc. to koszty bezpośrednie pacjentów (750 mln zł). Aż 84 proc. (7,9 mld zł) to koszty pośrednie.
Jak poinformował dr Michał Seweryn, w ciągu ostatnich pięciu lat liczba cierpiących na schorzenia siatkówki wzrosła o prawie 50 proc. Ze względu na specyfikę tych schorzeń, należy się spodziewać dalszych wzrostów.
Badacz podkreślił, że dla niego samego, jako współautora raportu, dużym zaskoczeniem była wysokość kosztów społecznych związanych z AMD i DME.
– Dlaczego te koszty pośrednie są tak wysokie? Okazało się, że prawie 33 proc. pacjentów zredukowało swój czas pracy. Proszę też zwrócić uwagę, że również 10 proc. opiekunów osób chorych zmniejszyło czas pracy i brało zwolnienia lekarskie – powiedział dr Seweryn.
Perspektywa płatnika nie może o wszystkim decydować
Uczestnicy debaty byli zgodni co do tego, że dziś decyzje dotyczące inwestowania w poszczególne terapie podejmujemy głównie w oparciu o perspektywę płatnika – czyli NFZ. Polskie wytyczne dotyczące oceny technologii medycznych dopuszczają wprawdzie perspektywę społeczną, ale jej praktyczne wdrożenie do procesów decyzyjnych pozostaje niskim poziomie. Zmiana oznacza m.in. wyzwania metodologiczne.
Jednak zdaniem ekspertów nie one są tu najważniejsze. Przede wszystkim musimy zacząć od korekty myśleniu o wydatkach na zdrowie. Dr n. med. Jakub Gierczyński, MBA, ekspert ds. systemu ochrony zdrowia, członek Prezydium Rady Ekspertów przy RPP, podkreślił, że w tym celu musimy zacząć uwzględniać wszystkie koszty chorób. – Jeżeli nie zaczniemy tego całościowo liczyć, to będziemy dalej traktować zdrowie jak zarządzanie kryzysowe i ciągłe źródło deficytów – powiedział.
Przywołał dane demograficzne dotyczące Polski. Przypomniał, że w 2025 r. mieliśmy w ujemny przyrost naturalny na poziomie 168 tys. osób. Zestawił to z szacunkami UE dotyczącymi liczby zgonów, jakich Polska mogłaby uniknąć dzięki profilaktyce (19 tys.) oraz większej skuteczności w leczeniu chorób (17 tys.). Tłumaczył, że te dane pokazują, że inwestycje w lepszą profilaktykę i nowoczesne metody leczenia mogą przynieść nam również wymierne korzyści demograficzne.
Maciej Miłkowski, koordynator ds. analityki finansowej Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego, wiceminister zdrowia w latach 2018-2024, podkreślił, że raporty przygotowane przez EconMed Europe mają ogromną wartość poznawczą i oparte są na dużej liczbie zróżnicowanych danych.
Zwrócił uwagę, że nawet jeśli zwiększymy poziom wydatków bezpośrednich na zdrowie, nie mamy szansy na zmniejszenie do zera kosztów pośrednich związanych z chorobami. – Niektórych kosztów związanych z leczeniem nie da się uniknąć – tłumaczył.
Zaznaczył jednak, że w wielu zakresach podejście biznesowe jest zasadne. Zwrócił uwagę, że wiele oszczędności w obszarze kosztów społecznych (związanych np. z absencją w pracy) mogłyby nam przynieść proste zmiany wprowadzone na poziomie świadczeniodawców (np. wydłużenie godzin pracy przychodni AOS).
Powinniśmy się starać o jak najszerszą perspektywę
Dr Michał Seweryn, odnosząc się do słów Macieja Miłkowskiego, wyjaśnił, że pokazanie w dwóch raportach kosztów społecznych chorób nie oznacza, że ich autorzy twierdzą, że tych kosztó da się w całości uniknąć. – Absolutnie nie. Część kosztów zawsze będziemy ponosić – również kosztów społecznych – tłumaczył. – Chodzi też jednak o to, żebyśmy mimo wszystko próbowali je zmierzyć i uchwycić. Również po to, aby pokazać, co zyskujemy dzięki temu. To, co my pokazujemy, to jest pewna zmiana myślenia, zmiana podejścia – wyjaśniał.
Dodał, że analizując zasadność kierowania środków na określone cele związane ze zdrowiem, powinniśmy się starać o jak najszerszą perspektywę. Dziś takiego spojrzenia brakuje. Nie liczymy kosztów społecznych. – Mierzmy te koszty, żebyśmy wiedzieli, ile nas kosztuje leczenie i ile nas kosztuje nieleczenie – apelował.
„Stoję tutaj jako dowód na to, że to działa”
O tym, jak decyzje systemowe wpływają na losy jednostki, mówiła podczas konferencji Dominika Nawrocka, ekspertka ds. finansów osobistych, „Kobieta i Pieniądze”. Opisując własny przypadek potwierdziła, że szybkie i skuteczne leczenie może warunkować utrzymanie pracy. Tłumaczyła, że wszystkie najnowsze i najlepsze rozwiązania mogą ograniczać konsekwencje chorowania.
– Stoję tutaj jako dowód na to, że to działa – podkreślała. – Mam siłę, mam energię, czuję się pełnowartościową osobą. Mogę dalej rozwijać się finansowo i zawodowo – mówiła. Wyjaśniła, że bez odpowiedniej profilaktyki i leczenia (częściowo finansowanych z własnej kieszeni, częściowo przez NFZ), jej wydatki na zdrowie w przyszłości mogłyby być o wiele większe.
Co zrobić, by system zaczął dostrzegać ukryte koszty chorób?
Co należy zatem zrobić, żeby system ochrony zdrowia zaczął dostrzegać ekonomiczne i społeczne koszty chorób? – Po pierwsze, trzeba zmienić paradygmat. Na taki, w którym nie zwalczamy choroby, tylko walczymy o zdrowie – powiedziała Anna Gołębicka, ekonomistka z Centrum im. Adama Smitha. – Po drugie, trzeba ustawić konkretne cele. Mam wrażenie, że obecnie naszym głównym i jedynym celem w tym obszarze jest uniknięcie deficytu w NFZ. Następną rzeczą jest bazowanie na danych. Dane powinny być zasilosowane w jednym miejscu – tak, żeby się „widziały”, i żeby dzięki nim można było prześledzić ścieżkę pacjenta w systemie – tłumaczyła ekspertka.
Wymieniła też m.in. konieczność myślenia strategicznego, czyli nierozwiązywania problemów objawowo, tylko przyczynowo. Wskazała także na konieczność prowadzenia ewaluacji. – Jeżeli zdecydowaliśmy się na refundację czegoś, to sprawdzamy, jak ta refundacja działa i wyciągamy wnioski – wyjaśniła.
Gołębicka podkreśliła też, że suwerenem, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji dotyczących systemu ochrony zdrowia, jest społeczeństwo. Każda partia kieruje się jego opiniami i nastojami związanymi z tym obszarem.
Konferencja „To, czego nie widać, kosztuje najwięcej” odbyła się 8 czerwca w Warszawie. Raporty: „Systemowa analiza opieki onkologicznej nad pacjentami z rakiem piersi w Polsce” oraz „Systemowa analiza leczenia pacjentów z chorobami siatkówki – AMD i DME w Polsce” powstały na podstawie danych NFZ, MZ (BASiW), Krajowego Rejestru Nowotworów, GUS, ZUS oraz własnych badań ankietowych przeprowadzonych wśród pacjentów i opiekunów.
Przeczytaj także: „Mammografia wykryje nowotwór piersi, zanim da on przerzuty”
