Otyły mimo „zdrowego” BMI
Amerykańscy naukowcy pokazali, że mierząc BMI można pominąć dużą liczbę osób z kliniczną otyłością. Potrzebny jest pomiar ilości tłuszczu i ocena związanych z wagą parametry zdrowotne.
Do tej pory otyłość oceniano zwykle za pomocą wskaźnika masy ciała (BMI), obliczanego na podstawie wzrostu i wagi danej osoby. BMI pozwala klasyfikować ludzi w obrębie czterech kategorii. Dokonuje się tego na podstawie stosunku masy ciała do wzrostu:
- BMI poniżej 18,5 oznacza niedowagę,
- od 18,5 do 25 – wagę prawidłową,
- od 25 do 29,9 – nadwagę,
- a 30 lub więcej – otyłość.
Jednak w ostatnim czasie część lekarzy zamiast tego przyjęła nowsze kryterium – definiowane jako otyłość kliniczna. Określa ono otyłość głównie na podstawie trzech pomiarów:
- obwodu talii,
- stosunku obwodu talii do obwodu bioder
- stosunku obwodu talii do wzrostu.
Do tego dochodzi ocena związanych z wagą problemów zdrowotnych.
Z badanie opisane w tekście „National Prevalence of Clinical Obesity by BMI Class: A National Cross-Sectional Study”1 opublikowanym w „Annals of Internal Medicine” wynika, jak często BMI może nie wskazywać przypadków otyłości.
W USA jedna czwarta osób z BMI wskazującym na prawidłową, zdrową masę ciała, spełnia kryteria otyłości klinicznej.
Z kolei aż 50 proc. osób klasyfikowanych według BMI jako osoby z nadwagą zostałoby przeklasyfikowanych do grupy osób z otyłością.
Takie wnioski badacze wyciągnęli po przeanalizowaniu uzyskanych w reprezentatywnym dla kraju programie National Health and Nutrition Examination Survey, na temat 5,6 tys. dorosłych, w wieku średnio 49 lat.
– Wiele osób zakłada, że jeśli według BMI nie mają otyłości, nie muszą się oni martwić licznymi problemami zdrowotnymi z nią związanymi – podkreślił dr Brian P. Lee z Keck Medicine of USC, autor pracy opublikowanej w piśmie „Annals of Internal Medicine”.
– Miliony Amerykanów mogą już doświadczać zdrowotnych skutków związanych z otyłością i mogą nie otrzymywać potrzebnych interwencji zdrowotnych – zaalarmował ekspert, dodając, że osoby z BMI prawidłowym lub wskazującym na nadwagę obecnie nie kwalifikują się do farmakologicznego ani chirurgicznego leczenia otyłości. Co więcej, lekarze nie zawsze uznają nawet, że wymagają one modyfikacji stylu życia.
– BMI jest problematyczne, ponieważ nie mierzy bezpośrednio ilości tkanki tłuszczowej, lecz odzwierciedla całkowitą masę ciała, obejmującą także mięśnie i kości. Dlatego osoba umięśniona może mieć bardzo wysokie BMI, ale nie mieć nadmiaru tłuszczu, podczas gdy ktoś o niewielkiej masie mięśniowej może mieć prawidłowe BMI, a jednocześnie mieć nadmiar tkanki tłuszczowej powodujący problemy zdrowotne – stwierdził dr Lee.
Naukowcy wyjaśnili, że tłuszcz brzuszny, w przeciwieństwie do tego pod skórą, powoduje groźne stany zapalne w różnych organach.
Przypomnieli też, że otyłość może prowadzić do wielu chorób, w tym chorób serca, cukrzycy, nadciśnienia, wysokiego poziomu cholesterolu, chorób wątroby oraz niektórych nowotworów. Czyni ją to jedną z głównych możliwych do uniknięcia przyczyn zgonów w kraju.
– Dobra wiadomość jest taka, że otyłość można leczyć – zwrócił uwagę dr Lee.
– Można to robić czy to poprzez zmiany stylu życia, leki – czy połączenie obu tych metod. Dysponujemy skutecznymi sposobami zmniejszania nadmiaru tkanki tłuszczowej i obniżania ryzyka przyszłych problemów zdrowotnych. Im wcześniej zidentyfikujemy osoby zagrożone, tym większą mamy szansę na poprawę ich długoterminowego zdrowia i jakości życia – podsumował.
Przypis:
Przeczytaj także: „Ćwiczenia wpływają na mózg”, „Otyłość to choroba. Sama silna wola nie wystarczy” i „Odzyskaj lekkość życia – to zmiana narracji w leczeniu otyłości”.

