Kierunki medyczne rządzą
Medycyna oraz inne kierunki medyczne to hity tegorocznej rekrutacji. Widać to na przykładzie tzw. uczelni niemedycznych. Pod względem rekrutacyjnych statystyk kierunek lekarski, fizjoterapia, pielęgniarstwo, ratownictwo medyczne zostawiają tam w tyle inne kierunki.
- Na tzw. uczelniach niemedycznych, które zdecydowały się na uruchomienie kierunków medycznych, to właśnie one cieszą się największym zainteresowaniem kandydatów
- Dotyczy to nie tylko kierunku lekarskiego, ale też pielęgniarstwa, fizjoterapii czy ratownictwa medycznego
- Chętnych nie brakuje też na logopedię
- Czy uczelnie medyczne boją się konkurencji?
- Nie boimy się, ale ją czujnie obserwujemy – mówi w rozmowie z „Mendeżerem Zdrowia” Jarosław Kulczycki, rzecznik prasowy Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
W ostatnich dniach wiele uczelni opublikowało pierwsze listy zakwalifikowanych do przyjęcia oraz statystyki dotyczące liczby kandydatów.
Opole: Szczególnie silne zainteresowanie kształceniem w obszarze medycyny i nauk o zdrowiu
Jedną w pierwszych uczelni, która opublikowała podsumowanie pierwszej fazy rekrutacji był Uniwersytet Opolski. UO podał, że wśród najbardziej obleganych stacjonarnych kierunków studiów pierwszego stopnia i jednolitych studiów magisterskich znalazły się:
- kierunek lekarski – 3206 zgłoszeń, 120 miejsc, 26,7 zgłoszenia na miejsce;
- psychologia – 998 zgłoszeń, 90 miejsc, 11,1 zgłoszenia na miejsce;
- pielęgniarstwo – 948 zgłoszeń, 90 miejsc, 10,5 zgłoszenia na miejsce;
- logopedia – 198 zgłoszeń, 25 miejsc, 7,9 zgłoszenia na miejsce;
- fizjoterapia – 912 zgłoszeń, 120 miejsc, 7,6 zgłoszenia na miejsce;
- prawo – 805 zgłoszeń, 150 miejsc, 5,4 zgłoszenia na miejsce.
– Dane pokazują szczególnie silne zainteresowanie kształceniem w obszarze medycyny i nauk o zdrowiu. W pierwszej dziesiątce najbardziej obleganych kierunków znalazło się sześć propozycji związanych bezpośrednio ze zdrowiem i naukami medycznymi: kierunek lekarski, pielęgniarstwo, fizjoterapia, biotechnologia medyczna, farmacja oraz położnictwo – czytamy.
Podobnie wygląda sytuacja na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego (UJK) w Kielcach. Na tej uczelni top 5 najpopularniejszych kierunków studiów stacjonarnych I stopnia i jednolitych magisterskich pod względem liczby kandydatów wygląda następująco:
- kierunek lekarski – 35,1;
- fizjoterapia – 12,8;
- pielęgniarstwo – 9,3;
- psychologia – 8,9;
- ratownictwo medyczne – 5,9;
Statystyki dotyczące łącznej liczby chętnych w zarejestrowanych w systemie UJK :
- kierunek lekarski – 4 238;
- pielęgniarstwo – 1 041;
- psychologia – 964;
- fizjoterapia – 959;
- prawo – 519.
Uczelnia podała, że duże zainteresowanie kierunkami medycznymi staje się tam już tradycją. – Absolutnym hitem okazał się kierunek lekarski, na którym o jedno miejsce rywalizowało rekordowe 35,1 kandydatów, a łączna liczba zarejestrowanych chętnych wyniosła aż 4 238 osób. To prawdopodobnie najwyższy wynik w kraju – czytamy w komunikacie UJK.
Uniwersytet podkreśla, że w tym roku, w porównaniu do poprzedniego, wzrósł jej próg punktowy (167,29 pkt vs 163,098 pkt).
Prawo w tyle za lekarskim, pielęgniarstwem czy… pedagogiką
Ze zbliżonym scenariuszem mamy do czynienia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Na tej uczelni największą konkurencję odnotowano na następujących kierunkach:
- kierunek lekarski – 20,10 kandydata na jedno miejsce (1 608 kandydatów na 80 miejsc);
- pielęgniarstwo – 18,03 kandydata na jedno miejsce (721 kandydatów na 40 miejsc);
- psychologia – wspieranie jakości życia – 9,95 kandydata na jedno miejsce (796 kandydatów na 80 miejsc);
- kryminologia – 5,19 kandydata na jedno miejsce (415 kandydatów na 80 miejsc);
- pedagogika specjalna – 5,10 kandydata na jedno miejsce (153 kandydatów na 30 miejsc);
- prawo – 5,04 kandydata na jedno miejsce (807 kandydatów na 160 miejsc).
KUL zwraca uwagę, że tegoroczne dane rekrutacyjne wskazują na zmiany w preferencjach kandydatów. Postawili oni na zupełnie inne kierunki niż w latach minionych. – Absolutnymi liderami są pedagogika specjalna oraz pielęgniarstwo. Oba te kierunki zwiększyły liczbę chętnych o ponad 106 proc. w porównaniu do ubiegłorocznego naboru – czytamy.
Lubelska uczelnia informuje, że 2025 roku pedagogikę specjalną chciały studiować 74 osoby, a w tym roku 153. Pielęgniarstwo zwiększyło liczbę chętnych z 349 na 721. – Na uwagę zasługuje również popularność biotechnologii – tu ilość kandydatów z 58 zmieniła się na 109. Nieustannie rekordy bije kierunek lekarski – czytamy.
Okazuje się, że kierunki medyczne mogą zostawić w tyle inne kierunki również na uczelniach technicznych. Na Politechnice Bydgoskiej chęć studiowania zgłosiło w tym roku ponad 6 tys. kandydatów – ponad połowę więcej niż rok temu. Największym zainteresowaniem cieszył się kierunek lekarski (ok. 17 osób na jedno miejsce), pielęgniarstwo (o 48 miejsc i 479 kandydatów) i cyberbezpieczeństwo (334 na 60 miejsc).
Z kolei na Politechnice Opolskiej liderem, jeśli chodzi o zainteresowanie absolwentów, jest fizjoterapia. – Na ten kierunek zapisało się już ponad 500 kandydatów, co oznacza średnio pięć osób na jedno miejsce. W ścisłej czołówce znajduje się także architektura, którą wybrało blisko 150 osób – to około czterech kandydatów na jedno miejsce. Dużą popularnością cieszą się również kierunki: analityka danych w biznesie, budownictwo, informatyka, ekonomia i finanse oraz komunikacja wizerunkowa – poinformowała Anna Kułynycz, rzeczniczka prasowa tej uczelni.
Czy Warszawski Uniwersytet Medyczny, jak uczelnia obawia się rosnącej konkurencji ze strony uczelni niemedycznych? Jak ocenia aktualną sytuację?
– Czujnie obserwujemy konkurencję, ale się jej nie obawiamy – odpowiada Jarosław Kulczycki, rzecznik prasowy tej uczelni. – Cały czas mamy dominującą pozycję na tym rynku, nie tylko w Warszawie. Nie obawiamy się o nią chociażby ze względu na nasze zaplecze kliniczne, które jest jednym z największych w Polsce. Składa się na nią Uniwersyteckie Centrum Kliniczne z trzema szpitalami: Centralnym Szpitalem Klinicznym, Dziecięcym Szpitalem Klinicznym oraz Szpitalem im. Dzieciątka Jezus, a także Szpital Położniczy im. Księżnej Anny Mazowieckiej (tzw. Karowa), Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka i Samodzielny Kliniczny Szpital Okulistyczny. Do tego należy dodać szpitale współpracujące, czyli Szpital Bielański, Szpital Bródnowski oraz Szpital Czerniakowski – przypomina w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”.
Dodaje, że atutem uczelni jest także baza dydaktyczna pozwalająca na prowadzenie kluczowych zajęć dla studentów pierwszych lat medycyny, np. w prosektorium. – Udostępniamy ją również innym uczelniom, ponieważ one jej nie mają – mówi.
Wśród czynników przyciągających kandydatów do WUM rzecznik wymienia także kadrę dydaktyczną, od lat związaną z uniwersytetem. – To są osoby, które mają ogromne doświadczenie nie tylko dydaktyczne, ale również kliniczne – wyjaśnia.
– Podsumowując, nie narzekamy na brak kandydatów wysokiej jakości – tych, których wynik na maturze plasował się w 10 centylu najlepszych wyników w Polsce – wyjaśnia. – Jednak, jak wspomniałem na początku, czujnie obserwujemy konkurencję i nie lekceważymy jej. Czego dowodem mogą być chociażby nasze inwestycje w rozwój bazy dydaktycznej. Jedną z kluczowych była rozbudowa i konsolidacja naszego Centrum Symulacji Medycznych, które w tym momencie jest najnowocześniejszym tego typu obiektem w kraju. Wiemy jednak, że konkurencja nie śpi i podobne przedsięwzięcia są obecnie realizowane również na innych uczelniach
Ile osób chce studiować na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym?
Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym podczas tegorocznej rekrutacji o jedno miejsce na kierunku lekarskim ubiega się siedmiu kandydatów (mniej niż np. na elektroradiologię, która jest tegorocznym hitem tej uczelni). Jarosław Kulczycki zwraca jednak uwagę, sam ten wskaźnik, aczkolwiek bardzo ważny, może być mylący, ponieważ jeśli idzie bezwzględną liczbę kandydatów – WUM jest na pierwszym miejscu w kraju.
– W tym roku na wszystkie nasze kierunki studiów na studiach stacjonarne pierwszego stopnia w języku polskim zgłosiło się prawie 16 tys. osób, z czego aż 4 tys. osób na sam Wydział Lekarski. Mamy tam do zaoferowania 550 miejsc – jest to jeden z największych kierunków lekarskich w Polsce. Dla porównania, na elektroradiologii, w przypadku której mamy ponad 21 kandydatów na jedno miejsce, limit wynosi 35.
Elektroradiologia nowych hitem rekrutacyjnym
W tym roku hitem rekrutacyjnym WUM (jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę kandydatów na jedno miejsce) jest elektroradiologia. – W tym roku ten kierunek studiów po raz pierwszy pojawił się w rankingu Perspektyw. Nasza elektroradiologia uplasowała się w tym zestawieniu na pierwszym miejscu Mogło to mieć wpływ na wzrost zainteresowania. Zapewne wpłynęły na to również sukcesy naszych elektroradiologów i radiologów interwencyjnych – wyjaśnia Jarosław Kulczycki.
Dodaje, że na popularność elektroradiologii czy logopedii (która również w tym roku cieszy się dużym zainteresowaniem kandydatów, nie tylko na WUM) z pewnością wpłynął też duży postęp naukowy, jaki w ostatnich latach dokonał się w tych dziedzinach oraz wzrost ich znaczenie w medycynie.
W ostatnim czasie problemem sygnalizowanym przez uczelnie stało się rezygnowanie przez studentów z nauki w trakcie studiów (często już po pierwszym semestrze). Rzecznik prasowy WUM tłumaczy, że na tej uczelni tego typu sytuacje również się zdarzają, aczkolwiek raczej nie na kierunku lekarskim czy lekarsko-dentystycznym. – Osoby, które podejmują na nich naukę, są z reguły bardzo mocno zdeterminowane – mówi.
Jarosław Kulczycki zawraca uwagę na inny problem: – Po wejściu w życie tzw. ustawy Gowina uczelnie nie mają prawa żądać od kandydatów oryginałów świadectw maturalnych. W efekcie zdarzają się osoby, które rejestrują się w systemie rekrutacyjnym, wnoszą odpowiednie opłaty, przechodzą z pozytywnym skutkiem rekrutację, potwierdzają chęć podjęcia nauki… po czym w październiku nie pojawiają się na zajęciach – opisuje.
Jeśli uczelni uda się ustalić powód, często okazuje się, że jest nim podjęcie studiów w innym mieście. A ponieważ dzieje się to dopiero w październiku, zwolnione w ten sposób miejsce pozostaję niewykorzystane (uczelnia może prowadzić rekrutację tylko do końca września). – Mówimy o kilku, czasem kilkunastu miejscach na roku – wyjaśnia rzecznik.
Tłumaczy, że rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie jednego, ogólnopolskiego systemu elektronicznego, w ramach którego kandydaci m.in. potwierdzaliby chęć podjęcia studiów na danej uczelni. – Sygnalizowaliśmy już potrzebę wprowadzenia takiego systemu, na razie jednak bez odzewu ze strony decydentów – mówi.
Dawna reforma przyczyną tłoku na uczelniach
Tegoroczny wzrost liczby kandydatów na studia wynika m.in. z faktu, że w tym roku maturę zdawały półtora rocznika uczniów. 1 września 2014 r. do szkoły poszły dzieci urodzone w 2007 r. (siedmiolatki) i urodzone do końca czerwca 2008 r. (sześciolatki). Do majowej sesji maturalnej przystąpiło 321 314 tegorocznych absolwentów szkół ponadpodstawowych (w 2025 r. było ich 255 517).
Przeczytaj także: „Więcej miejsc na medycynie”




