Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka
Źródło: Gazeta Wyborcza

W cieniu wszechwładzy

PAP/Filip Nowak

W procedowanych przepisach przypisano prezesowi NFZ ogromne uprawnienia do kontroli i wydawania zgód – zacytowani przez „Gazetę Wyborczą” wprost skrytykowali tę propozycję.

  • Były szef Funduszu Andrzej Sośnierz zmiany ocenił jako okazję dla służb do szukania haków i zaglądania w dokumentację pacjentów leczących się prywatnie
  • Prof. Ewa Łętowska stwierdziła, że to absolutnie nieproporcjonalne rozwiązanie
  • Maria Libura powiedziała o ręcznym sterowaniu systemem. – Każdy, kto czytał ten projekt, a choć trochę zna realia systemu, jest zszokowany – podkreśliła ekspertka

Przyjęty 22 września przez rząd projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (UD439) to dokument, który może fundamentalnie zmienić układ sił na polskim rynku medycznym. Sejm ma się nim zająć na posiedzeniu rozpoczynającym się 6 października – informowaliśmy o tym w tekście „Powrót króla”, pisząc, że szefostwo resortu zdrowia oddaje berło, a prezes NFZ (aktualnie funkcję tę pełni Filip Nowak) odzyskuje pełną władzę nad regionami i zyskuje ustawowe kompetencje do audytu dokumentacji, nawet w placówkach komercyjnych.

Co może prezes król – w skrócie

W procedowanych przepisach zaproponowano:

  • Pełną władzę nad oddziałami wojewódzkimi Narodowego Funduszu Zdrowia: Prezes odzyskuje kompetencje do samodzielnego powoływania i odwoływania dyrektorów oddziałów terenowych, co oznacza centralizację decyzji kadrowych i odebranie tej władzy ministrowi zdrowia (odwrócenie reformy z 2014 r.).
  • Prawo do wglądu w dokumentację placówek w pełni komercyjnych i aptek: Prezes zyskuje bezprecedensowe prawo do nieodpłatnego dostępu do dokumentacji medycznej oraz kadrowej (umowy o pracę, ewidencja czasu pracy, kwalifikacje) wszystkich podmiotów leczniczych, w tym tych, które nie posiadają żadnych umów z płatnikiem publicznym, a także aptek.
  • Możliwość nakładania wysokich kar finansowych i wznawiania kontroli: Nowe uprawnienia pozwalają na nakładanie grzywien w wysokości do 30 tys. zł za odmowę wydania dokumentacji lub udaremnianie weryfikacji. Prezes będzie mógł również nakładać kary umowne i wchodzić z ponowną kontrolą.
  • Uprawnienie do czasowego znoszenia limitów czasu pracy medyków: Prezes staje się ostatecznym arbitrem na lokalnych rynkach pracy. Na wniosek świadczeniodawcy będzie mógł wyrazić zgodę na czasowe (do 6 miesięcy) odstąpienie od nowych, rygorystycznych limitów dotyczących wieloetatowości, jeśli placówce grozi brak personelu.

„Gazeta Wyborcza” pociągnęła temat, określając nowe uprawnienia jako „wszechwładzę”.

– Ta nie spodobała się wielu osobom w Koalicji Obywatelskiej i nie tylko – poinformowała „Gazeta Wyborcza”.

Odnosząc się do projektu przyznającego szefowi Narodowego Funduszu Zdrowia prawo do wydawania arbitralnych zgód oraz szerokich kontroli, ostro skrytykował go Andrzej Sośnierz.

– To jest niesłychane. Osłupiałem, kiedy to czytałem – ocenił były prezes NFZ, obecnie ekspert Konfederacji.

– Dawanie przez prezesa różnych zgód „po uważaniu” ma służyć kierowaniu pieniędzy z placówek, gdzie nie ma kolegów do placówek kolegów. Jeszcze gorsza jest jednak rzecz w postaci zaglądania do dokumentacji medycznej nawet tych osób, które leczą się poza systemem publicznym. Jest dla mnie jasne, że służby wykorzystają taką okazję i najmą się do tych kontroli, żeby szukać na niektórych haków. Każdy będzie miał pokusę skorzystania z tego – obojętnie, kto będzie rządził – dodał.

Składane przed kontrolerami wyjaśnienia mają odbywać się pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia. Oznacza to, że jeśli dyrektor albo lekarz minie się z prawdą, może mu grozić 8 lat więzienia. Rozwiązanie to zwiększy wiarygodność materiału dowodowego pozyskiwanego w toku postępowania kontrolnego.

– To absolutnie nieproporcjonalne rozwiązanie. Ustawa dotycząca finansowania naszego leczenia nie powinna iść dalej niż Kodeks karny. Tak tworzy się państwo policyjne – skomentowała prof. Ewa Łętowska, była rzeczniczka praw obywatelskich.

Przepisy skrytykował także Andrzej Jacyna, szef NFZ w latach 2016–2019.

– Jeśli przepisy o kontrolowaniu przez NFZ prywatnych placówek wejdą w życie, powinny zostać zaskarżone przed trybunałem europejskim, bo to jest skandal. Tak jak zresztą cała ta ustawa, zgodnie z którą w zasadzie można by zlikwidować Ministerstwo Zdrowia, ponieważ w tym systemie nie będzie miało już nic do roboty – stwierdził.

Stanowcza okazała się także dr Maria Libura, ekspertka Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego do spraw zdrowia, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Komunikacji Medycznej, członek Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta.

– Każdy, kto czytał ten projekt, a choć trochę zna realia systemu, jest zszokowany. Logika proponowanych przepisów tylko powierzchownie dotyczy zarobków lekarzy, choć to o nich jest głośno w mediach. Jak popatrzymy na te regulacje jako całość, to trudno oprzeć się wrażeniu, że mają one za cel po prostu ograniczenie kosztów systemu publicznego. Niestety, nie tyle przez racjonalizację wydatków, ile przez ręczne sterowanie w coraz bardziej arbitralnym systemie. Jeśli placówki nie będą spełniać warunków NFZ, to albo dostaną uznaniowe zgody prezesa, albo z niego wypadną. Nad dyrektorem i lekarzem w publicznym szpitalu wisieć będzie widmo więzienia za źle sprawozdany grafik, co bezpośrednio zachęca do ucieczki w komercję. Potrzebujemy jasnych, przejrzystych reguł i mechanizmów ich rozliczania, a nie większej uznaniowości – skomentowała w „Gazecie Wyborczej”.

Przeczytaj także: „Kontrola NFZ zaczyna się, zanim kontroler wejdzie do szpitala”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej Narodowy Fundusz Zdrowia NFZ prezes NFZ Andrzej Sośnierz Ewa Łętowska Andrzej Jacyna Maria Libura