Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
adPartner
Udostępnij
Redaktor: Milena Motyl
Źródło: Porozumienie Zielonogórskie 

Program „Moje Zdrowie” – hit czy kit?

123RF

Rak wykryty u pacjenta, który przyszedł na badania tylko dlatego, że nalegała żona. Wysokie ryzyko zawału rozpoznane u mężczyzny prowadzącego zdrowy tryb życia. Tysiące osób, które po raz pierwszy dowiedziały się o nadciśnieniu, cukrzycy lub zaburzeniach lipidowych. Tak wygląda pierwszy rok programu „Moje Zdrowie”.

Program „Moje Zdrowie” zastąpił Profilaktykę 40 PLUS i po raz pierwszy objął wszystkich dorosłych Polaków. Jego założenie było proste, ale jednocześnie znacznie szersze niż wykonanie kilku badań. Pacjent wypełnia ankietę zdrowotną, wykonuje badania diagnostyczne, a następnie wspólnie z personelem medycznym omawia wyniki i otrzymuje Indywidualny Plan Zdrowotny. To właśnie ten etap stanowi jedną z największych wartości programu. Nie kończy się on na przekazaniu wyników, ale pozwala zaplanować kolejne działania profilaktyczne, diagnostyczne i terapeutyczne dostosowane do potrzeb konkretnego pacjenta.

Ponad 1,6 mln bilansów zdrowia

Już w pierwszych miesiącach funkcjonowania programu rozpoczęto leczenie osób z nowo wykrytymi zaburzeniami lipidowymi, nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą czy chorobami tarczycy. To schorzenia, które przez wiele lat mogą rozwijać się bezobjawowo. Pacjent czuje się dobrze, pracuje, prowadzi aktywne życie, a choroba stopniowo postępuje. Dzięki programowi wielu z nich trafia pod opiekę lekarza rodzinnego zanim dojdzie do powikłań.

W przypadku pacjentów spełniających odpowiednie kryteria kolejnym krokiem może być objęcie opieką koordynowaną w POZ. Oznacza to możliwość prowadzenia chorego według zaplanowanej ścieżki diagnostycznej i terapeutycznej, z udziałem badań, konsultacji specjalistycznych
i edukacji zdrowotnej.

Jak podkreślają lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego, program przynosi korzyści również wtedy, gdy wszystkie wyniki pacjenta mieszczą się w normie. Wizyta podsumowująca staje się wówczas okazją do rozmowy o zdrowiu i profilaktyce na kolejnych etapach życia. To właśnie wtedy wielu pacjentów po raz pierwszy dowiaduje się, że szczepienia ochronne nie są wyłącznie domeną dzieciństwa. W zależności od wieku, stanu zdrowia i czynników ryzyka mogą dotyczyć również osób dorosłych i seniorów. Szczepienia przeciw grypie, pneumokokom, półpaścowi czy RSV pozwalają ograniczać ryzyko ciężkiego przebiegu chorób, hospitalizacji i utraty samodzielności.

Lekarze rodzinni obserwują, że dzięki rozmowom prowadzonym w ramach programu coraz więcej dorosłych pacjentów decyduje się na szczepienia, co przekłada się nie tylko na bezpieczeństwo pojedynczych osób, ale również całej populacji.

Choroby nie czekają na objawy

Jednym z najważniejszych efektów programu jest możliwość wykrywania problemów zdrowotnych na etapie, kiedy można jeszcze skutecznie zapobiegać ich konsekwencjom.

W ciągu pierwszego roku działania programu wykonano setki tysięcy badań diagnostycznych,
w tym blisko 600 tys. badań w kierunku wirusowego zapalenia wątroby typu C, ponad 185 tys. oznaczeń lipoproteiny(a) oraz niemal 76 tys. testów FIT OC wykrywających krew utajoną w kale. Tysiące pacjentów skierowano także do dalszej diagnostyki onkologicznej.

Za każdą z tych liczb stoi konkretna historia.

Jedną z nich jest przypadek 53-letniego mężczyzny, który przyjechał do domu na święta Bożego Narodzenia. Nie planował wizyty w przychodni, bo nic mu nie dolegało. Na udział w programie zgodził się dopiero po namowach żony. W trakcie bilansu zdrowia pojawiło się podejrzenie raka prostaty. Diagnostyka potwierdziła nowotwór, a leczenie rozpoczęto bez zwłoki.

„W wielu chorobach, również nowotworowych, pacjent przez długi czas nie odczuwa żadnych objawów. Właśnie dlatego profilaktyka ma tak duże znaczenie. Pozwala wykryć problem zanim choroba zacznie wpływać na codzienne funkcjonowanie i rokowanie pacjenta” – mówi lek. Małgorzata Stokowska, ekspertka Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Takich historii lekarze rodzinni zrzeszeni w Federacji opowiadają coraz więcej. W skali kraju można mówić o dziesiątkach tysięcy pacjentów, u których program przyspieszył rozpoznanie choroby lub rozpoczęcie leczenia.

Coraz większe znaczenie ma wykrywanie ryzyka

Pierwszy rok programu pokazał również, że nowoczesna profilaktyka nie polega wyłącznie na poszukiwaniu już istniejącej choroby. Coraz większą rolę odgrywa identyfikacja czynników ryzyka, które mogą prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych w przyszłości.

Dobrym przykładem jest oznaczanie lipoproteiny(a), której podwyższony poziom wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. Parametr ten jest w dużej mierze uwarunkowany genetycznie i nie zależy od stylu życia.

Lekarze przywołują historię 42-letniego mężczyzny, który trafił do szpitala z rozległym zawałem serca. Nie palił papierosów, regularnie ćwiczył, zdrowo się odżywiał i nie miał klasycznych czynników ryzyka. Dopiero wykonane badania wykazały bardzo wysoki poziom lipoproteiny(a). Dziś oznaczenie tego parametru jest częścią programu „Moje Zdrowie”, dzięki czemu podobne zagrożenia można identyfikować znacznie wcześniej.

To kierunek, który będzie zyskiwał na znaczeniu. Celem profilaktyki staje się nie tylko wykrywanie chorób, ale również ocena ryzyka i możliwość podjęcia działań zanim dojdzie do pierwszego zawału, udaru czy rozpoznania nowotworu.

Zdrowie psychiczne również stało się częścią profilaktyki

Ważnym elementem programu okazały się pytania dotyczące zdrowia psychicznego. Dla wielu osób ankieta była pierwszym momentem, kiedy ktoś zapytał ich o przewlekły stres, problemy ze snem, obniżony nastrój czy utrzymujące się zmęczenie.

To nie jest przypadek. Lekarze rodzinni od lat obserwują, że depresja i zaburzenia lękowe bardzo często trafiają do gabinetów POZ pod postacią objawów somatycznych. Pacjent zgłasza bóle głowy, przewlekłe zmęczenie, problemy z koncentracją czy zaburzenia snu. Dopiero rozmowa pozwala dostrzec rzeczywiste źródło problemu.

Program pokazał, że skuteczna profilaktyka nie może ograniczać się wyłącznie do wyników badań laboratoryjnych. Musi uwzględniać także zdrowie psychiczne i jakość życia pacjenta.

Od bilansu zdrowia do osobistego planu zdrowotnego

Zdaniem lekarzy PZ jednym z najciekawszych wniosków płynących z dyskusji ekspertów, pacjentów i przedstawicieli organizacji pacjenckich jest przekonanie, że „Moje Zdrowie” nie powinno być jednorazowym programem badań.

Coraz częściej mówi się o tym, że powinno stać się punktem wejścia do systemu ochrony zdrowia i narzędziem pomagającym budować indywidualną ścieżkę profilaktyczną pacjenta.

Po wykonaniu bilansu zdrowia pacjent powinien otrzymywać informacje o kolejnych działaniach profilaktycznych wynikających z jego wieku, płci, chorób przewlekłych i czynników ryzyka. Dotyczy to między innymi mammografii, profilaktyki raka szyjki macicy, badań w kierunku raka jelita grubego, kontroli glikemii czy badań związanych z chorobami przewlekłymi.

Równie ważne stają się przypomnienia o badaniach, integracja programu z Internetowym Kontem Pacjenta oraz wykorzystanie danych do lepszego planowania opieki zdrowotnej.

Program pokazał również, jak dużą rolę odgrywa edukacja zdrowotna. Rozmowa o wynikach badań, czynnikach ryzyka, szczepieniach czy kolejnych działaniach profilaktycznych wymaga czasu, którego w codziennej pracy POZ często brakuje. Lekarze podkreślają jednak, że jest to czas dobrze zainwestowany.

– Jeśli chcemy, aby profilaktyka przynosiła jeszcze lepsze efekty, warto zastanowić się, jak stworzyć podstawowej opiece zdrowotnej warunki do prowadzenia takich działań na większą skalę. Coraz większą rolę mogą odgrywać tu również pielęgniarki, położne  i edukatorzy zdrowotni wspierający pacjentów w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących zdrowia – przekonują.

Profilaktyka przyszłości będzie bardziej spersonalizowana

Pierwszy rok programu pokazał również ograniczenia modelu opartego na podobnych ścieżkach dla dużych grup pacjentów. Osoba zdrowa, pacjent z cukrzycą, chory na przewlekłą chorobę nerek czy pacjent z niewydolnością serca mają zupełnie inne potrzeby zdrowotne. Coraz częściej eksperci podkreślają, że przyszłość profilaktyki należy do rozwiązań bardziej spersonalizowanych.

– Największą wartością programu jest to, że profilaktyka przestała być anonimowa. Nie rozmawiamy o statystykach, ale o konkretnych osobach, ich chorobach, ryzykach i potrzebach zdrowotnych. Teraz czas na kolejny krok. Powinniśmy wykorzystywać dane, które już gromadzimy, aby jeszcze lepiej dopasowywać zakres badań i ścieżki postępowania do konkretnego pacjenta – mówi Tomasz Zieliński, specjalista medycyny rodzinnej, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Jak podkreśla, równie istotne jest powiązanie programu z dalszą opieką nad pacjentem.

– Największa wartość programu pojawia się wtedy, gdy po wykryciu problemu zdrowotnego pacjent nie zostaje sam z wynikiem badania. Potrzebujemy sprawnej ścieżki prowadzącej od profilaktyki do leczenia, opieki koordynowanej i dalszej diagnostyki. Właśnie wtedy profilaktyka zaczyna realnie wpływać na zdrowie pacjentów” – dodaje lekarz.

Polacy są gotowi korzystać z profilaktyki

Porozumienie Zielonogórskie podkreśla, że po pierwszym roku działania trudno oceniać program wyłącznie przez pryzmat liczby wykonanych badań czy wypełnionych ankiet. Znacznie ważniejsze jest to, że profilaktyka zaczyna przekładać się na konkretne decyzje medyczne podejmowane w gabinetach POZ. Wcześniejsze rozpoznanie nowotworu, rozpoczęcie leczenia cukrzycy, wykrycie zaburzeń lipidowych czy identyfikacja ryzyka sercowo-naczyniowego to efekty, które trudno sprowadzić wyłącznie do statystyk.

Pierwszy rok programu pokazał, że Polacy są gotowi korzystać z profilaktyki. Kolejnym wyzwaniem będzie wykorzystanie tego potencjału do budowy bardziej spersonalizowanej, skoordynowanej
i długofalowej opieki nad zdrowiem pacjenta.

Przeczytaj także: „„Moje zdrowie” szansą na budowanie efektywnej profilaktyki u lekarza POZ ►”

Menedzer Zdrowia linkedin

Działy: Aktualności w Lekarz POZ Aktualności
Tagi: Moje zdrowie program Moje zdrowie profilaktyka badania podstawowa opieka zdrowotna POZ lekarze rodzinni Tomasz Zieliński Porozumienie Zielonogórskie