Pułapki badań obrazowych: obrzęk szpiku u co trzeciego zdrowego dorosłego
123RF
Obecność obrzęku szpiku kostnego w stawach krzyżowo-biodrowych w badaniu MRI odgrywa istotną rolę w diagnostyce spondyloartropatii osiowych. Dotychczas brakowało jednak dokładnych danych na temat rzeczywistego rozpowszechnienia tych zmian w ogólnej populacji. W badaniu opublikowanym na łamach „The Lancet Rheumatology” podjęto próbę określenia częstości występowania obrzęku oraz czynników sprzyjających jego powstawaniu wśród zdrowych dorosłych.
Brak dokładnych danych na temat rzeczywistego rozpowszechnienia zmian w ogólnej populacji rodził poważne ryzyko nadrozpoznawalności spondyloartropatii osiowych. Szczególnie w sytuacjach wątpliwych, oraz gdy wynik obrazowania oceniano bez pełnego kontekstu klinicznego.
Badaniem, które miało określić częstość występowania obrzęku szpiku kostnego u zdrowych dorosłych, objęto 11 163 osób w wieku od 20 do 69 lat, wyselekcjonowanych z niemieckiej kohorty German National Cohort, u których przeprowadzono rezonans magnetyczny całego ciała. Do analizy wykorzystano równolegle ocenę trzech niezależnych ekspertów oraz autorski algorytm AI, który automatycznie wyznaczał objętość obrzęku. Wykrycie zmian w obrębie szpiku stanowiło główny punkt oceny, który następnie odniesiono do czynników demograficznych, aktywności fizycznej i w przypadku kobiet przebytych ciąż.
Wśród mężczyzn silną korelację wykazano z wiekiem (OR 1,28 na dekadę) oraz intensywną aktywnością fizyczną (OR 1,24). Spośród modyfikowalnych elementów stylu życia z obecnością obrzęku szpiku najsilniej korelowały nadmierna masa ciała (BMI ≥ 25 kg/mkw.; OR 1,62) oraz ciężka praca fizyczna (OR 1,25).
Obrzęk szpiku kostnego w stawach krzyżowo-biodrowych występuje u blisko jednej trzeciej dorosłych i w większości przypadków wynika z obciążeń mechanicznych, a nie z aktywnego procesu zapalnego. Obserwacje te skłaniają do szczególnej ostrożności przy interpretacji wyników rezonansu magnetycznego i nakazują każdorazowe odniesienie ich do pełnego obrazu klinicznego pacjenta, zapobiegając tym samym nadrozpoznawalności i niewłaściwej kwalifikacji do leczenia.
Przeczytaj także: „Reumatologia ratuje życie, ale system nie nadąża”




