Trzydzieści Biegów po Nowe Życie za nami, czas rozpocząć kolejną „trzydziestkę” dla donacji i transplantacji!
Już 5 września w niezwykłej scenerii Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie odbędzie się kolejna, 31. edycja Biegu po Nowe Życie – wydarzenia, które od lat przypomina o sile transplantacji, świadomym dawstwie narządów i szansie na drugie życie, jaką otrzymują osoby po przeszczepieniu.
W marszu nordic walking spotkają się osoby po przeszczepieniach, znane osoby ze świata kultury i mediów, lekarze i przedstawiciele zawodów medycznych związanych z transplantologią, młodzież warszawskich szkół ponadpodstawowych oraz przyjaciele Biegu po Nowe Życie. Uczestnicy stworzą czteroosobowe sztafety, a każda osoba z zespołu pokona symboliczny dystans kilometra.
To właśnie ta różnorodność od lat jest siłą biegu. Na jednej trasie spotykają się ludzie z różnych środowisk, których łączy jeden cel - pokazanie, że transplantacja daje nie tylko szansę na życie, ale także możliwość powrotu do marzeń, aktywności i codzienności. – Bieg po Nowe Życie przypomina nam, że za słowem „przeszczep” zawsze stoi człowiek, jego historia, nadzieja, ale też ogromna wdzięczność. Każdy kilometr pokonany tego dnia jest symbolicznym gestem solidarności z osobami po przeszczepieniu i z rodzinami dawców – mówi Arkadiusz Pilarz, dyrektor Biegu po Nowe Życie.
Dr hab. Bogumił Wowra, który od lat maszeruje w Biegu po Nowe Życie, podkreśla, że transplantacja narządów i tkanek to nie tylko procedura medyczna, to przede wszystkim szansa na nowe życie. – Jako specjalista zajmujący się przeszczepianiem rogówek wiem, jak ogromną wartość ma dar przekazany drugiemu człowiekowi. Warto wspierać transplantologię, i budować świadomość, że każdy z nas może kiedyś potrzebować takiej pomocy. Dlatego będę w Wilanowie – by wspólnie pokazywać, że transplantacja daje nadzieję, i pozwala ludziom naprawdę zacząć życie na nowo – mówi Wowra.
Wśród ponad 100 osób po przeszczepieniu, które wezmą udział w marszu, znajdzie się Marcin Kania, który tak wspomina swoją chorobę: – Powoli odbierała mi siły i nadzieję, a codzienne życie stawało się coraz trudniejsze. Najgorsze było to, że widziałem, jak moi znajomi prowadzą normalne życie – bawią się ze swoimi dziećmi, są aktywni, cieszą się codziennością, ja nie mogłem sobie już na to pozwolić. To było bardzo trudne do zaakceptowania – mówi Marcin, który w 2025 roku przeszedł zabieg przeszczepienia płuc. – Sam przeszczep był początkiem nowego etapu. Po nim szybko doszedłem do siebie - już po 3 tygodniach byłem w domu. To było coś niesamowitego, bo jeszcze chwilę wcześniej każdy oddech był walką. Dziś jestem ogromnie wdzięczny, z jednej strony zespołowi Wielkopolskiego Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii, a przede wszystkim dawcy, dzięki któremu mogę żyć – dodaje.
