Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Maria Krzos

Afera w szpitalu Garwolinie. Dostawali wynagrodzenia, choć nie pracowali

KWP w Radomiu 

Prokuratura zarzuca siedmiu osobom działanie na szkodę Mazowieckiego Szpitala w Garwolinie. Wśród nich są przedstawiciele personelu medycznego, którzy dostawali wynagrodzenie za pracę w placówce, choć w rzeczywistości jej nie wykonywali. Pojedyncze kwoty nie były wysokie, ale proceder trwał latami.

O zatrzymaniach osób podejrzanych o działanie na szkodę szpitala w Garwolinie poinformowały kilka dni temu Komenda Wojewódzka Policji w Radomiu oraz Prokuratura Okręgowa w Siedlcach. Ze zgromadzonych dowodów wynika, że szkoda została wyrządzona w okresie od lutego 2018 r. do lutego 2025 r. Łączne straty poniesione przez szpital określono na 730 tys. zł (z czego 620 tys. to wynagrodzenia za fikcyjną pracę). 

Podejrzenia dotyczą pracowników medycznych oraz byłych prezesów zarządu i członka zarządu szpitala, a także pracownika odpowiedzialnego za rozliczanie czasu pracy personelu medycznego. 

Po przesłuchaniach wobec zatrzymanych zastosowano dozór policyjny i poręczenia majątkowe na łączną kwotę 280 tys. zł. – Sprawa jest rozwojowa i nie wykluczone są kolejne zatrzymania – zapowiedziała KWP w Radomiu.

W sprawozdaniach dla NFZ wszystko się zgadzało 

O szczegółach tej sprawy szerzej informuje warszawska „Gazeta Wyborcza”. Wyjaśnia, że jeśli chodzi o personle medyczny, rzecz dotyczy trojga specjalistów: jednego lekarza, specjalisty fizjoterapii oraz psychologa klinicznego. Robert Lasota, obecny prezes Szpitala Mazowieckiego w Garwolinie (na stanowisku od marca 2025 r.) wyjaśnia, że szpital zawierał z tymi osobami umowy od 2018 r. i co roku je aneksował.

– Osoby te były zgłaszane w Systemie Zarządzania Obiegiem Informacji jako personel, którym szpital dysponuje przy realizacji świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jednocześnie, jak wynika z kontroli, osoby te nie wykonywały w szpitalu świadczeń, a mimo to otrzymywały wynagrodzenie za deklarowany czas pracy – tłumaczy.

Wyjaśnia, że nie chodziło o wykazywanie przed NFZ fikcyjnych zabiegów. Szpital w tym zakresie rozliczał się bowiem przede wszystkim przez tzw. osobodzień, a w ramach osobodnia musiał wykazywać określone świadczenia wykonane przez personel.

– Osoby były formalnie wykazywane jako część potencjału kadrowego szpitala. Zawierały ze szpitalem umowy cywilnoprawne i otrzymywały stosunkowo niewielkie, zryczałtowane wynagrodzenie, ok. 2-2,5 tys. miesięcznie. Wystawiały fakturę na określoną liczbę godzin pracy. W szpitalu nie było jednak żadnej dokumentacji potwierdzającej ich obecność w tym czasie w pracy i wykonanie jakichkolwiek świadczeń – zdradza Lasota w „GW”.

Szpital oszukiwał, bo chciał spełnić wymogi NFZ? 

W ocenie obecnego prezesa Mazowieckiego Szpitala w Garwolinie, źródłem nieprawidłowości mogła być chęć wykazania przez szpital odpowiedniego potencjału kadrowego. Bez tego placówka mogłaby stracić kontrakty z NFZ.

Sam NFZ już wcześniej w swojej kontroli stwierdził nieprawidłowości w garwolińskiej placówce i nałożył na szpital karę finansową. 

Przeczytaj także: „Uwaga, BRAVO!”

Menedzer Zdrowia youtube

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: NFZ kontrakt Robert Lasota Mazowiecki Szpital w Garwolinie