Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka
Źródło: World Psychiatry, PAP

Ciężar macierzyństwa

123RF

W krajach rozwiniętych samobójstwa związane z nierozpoznaną lub nieleczoną depresją poporodową należą do najczęstszych przyczyn zgonów kobiet w pierwszym roku po porodzie – niestety, Polska psychiatria i położnictwo wciąż traktują kryzys psychiczny jako temat tabu, ignorując zarówno nowoczesne leczenie farmakologiczne, jak i rosnącą skalę zaburzeń współistniejących.  

  • Depresja poporodowa to jedna z najczęstszych przyczyn śmiertelności kobiet między szóstym tygodniem a dwunastym miesiącem po porodzie
  • Zwiększa się liczba pacjentek z ADHD w wieku rozrodczym, co znacząco zwiększa ryzyko powikłań okołoporodowych i depresji
  • Leki i interwencje psychospołeczne realnie zmieniają standardy opieki nad pacjentkami

Depresja poporodowa to nie tylko sprawa kobiet

Depresja poporodowa jest bardzo niebezpieczną chorobą. Wiąże się z ryzykiem samobójczym – to jedna z najczęstszych przyczyn śmiertelności kobiet między szóstym tygodniem a dwunastym miesiącem po porodzie.

Dlaczego wciąż niewystarczająco diagnozujemy i leczymy depresję poporodową?

– Bardzo ważny jest właściwie prowadzony skrining, i to nie tylko kobiet z grupy wysokiego ryzyka, czyli z historią depresji, traumy, przemocy czy z dysforycznym zaburzeniem przedmiesiączkowym. Takie pacjentki są najbardziej zagrożone rozwojem zaburzenia, ale musimy pamiętać, że u wszystkich kobiet ciąża i okres poporodowy mogą być bardzo trudnym czasem pod względem psychicznym – zwraca uwagę dr n. med. Anna Nowak, kierownik Poradni Zdrowia Psychicznego w Ciąży i w Połogu w Poradni Dialog.

Badania przeprowadzone w Holandii i w Hongkongu udowodniły, że gdy w wyniku skriningu pacjentki zagrożone były kierowane na odpowiednie programy profilaktyczne, obserwowano znaczący spadek rozpowszechnienia depresji poporodowej.

Depresję poporodową można leczyć

Co ważne – chorobę tę można skutecznie leczyć. Leki z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny stosowane w ciąży są bezpieczne i nie zagrażają zdrowiu ani matki, ani dziecka.

– Co więcej, nieleczona depresja wiąże się z różnymi powikłaniami okołoporodowymi: niższą masą urodzeniową dziecka czy zaburzeniem więzi między matką a potomkiem, co wpływa na jego późniejszy rozwój. Również odstawianie leków SSRI z powodu ciąży lub laktacji wiąże się z istotnym ryzykiem nawrotu. Jeśli więc istnieją wskazania kliniczne, kobiety powinny mieć dostęp do właściwej farmakoterapii także w okresie prenatalnym i w połogu – podkreśla dr Anna Nowak.

Od paru lat w terapii wykorzystuje się również syntetyczne neurosteroidy. Pierwsza generacja tej metody wymagała podawania dożylnego bezpośrednio po rozwiązaniu. W tym roku Europejska Agencja Lekowa wydała jednak zgodę na stosowanie w Europie odpowiednika o działaniu doustnym, który przyjmuje się przez dwa tygodnie w formie kapsułek.

– Dzięki zastosowaniu tego preparatu wpływamy na jedną z głównych przyczyn depresji poporodowej związaną z nieprawidłowym funkcjonowaniem receptorów GABA. Nie wszystkie kobiety chorują na to schorzenie, pomimo że u każdej dochodzi do gwałtownego spadku alopregnanolonu, ale dotyka ono pacjentek z podatnością uwarunkowaną właśnie pracą receptorów GABA – wyjaśnia dr Anna Nowak.

Przypadek specjalny: ADHD w ciąży

Stale rośnie liczba osób z diagnozą ADHD (attention deficit hyperactivity disorder), w tym pacjentek przyjmujących leki. W praktyce oznacza to, że w gabinetach ginekologicznych i psychiatrycznych będziemy spotykać coraz więcej kobiet w wieku rozrodczym, które potrzebują wsparcia w bezpiecznym zarządzaniu tą diagnozą oraz farmakoterapią w kontekście macierzyństwa.

– ADHD znacząco zwiększa prawdopodobieństwo nieplanowanej lub przedwczesnej ciąży. Właśnie dlatego tak istotne jest, aby rutynowo rozmawiać z pacjentkami o świadomym planowaniu rodziny – ma to ogromny wpływ na ich bezpieczeństwo i dobrostan – zwraca uwagę dr Anna Nowak.

Trzeba przy tym pamiętać, że ADHD przyczynia się do znacznego zwiększenia ryzyka depresji poporodowej u tych kobiet, stanowi czynnik powikłań okołoporodowych, a także może istotnie wpływać na obszar wyzwań rodzicielskich.

Większość badań udowadnia, że stosowanie leków na ADHD w ciąży nie ma istotnego negatywnego wpływu na zdrowie matek i dzieci. Niektóre wskazują wręcz, że kontynuacja leczenia zmniejsza ryzyko niekorzystnych skutków zaburzenia, podczas gdy ich nagłe odstawienie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem poronienia.

Trzeba jednak wspomnieć też o negatywnych skutkach stosowania tych leków, na przykład w stanie przedrzucawkowym. Wiadomo również, że modafinil – substancja o działaniu stymulującym ośrodkowy układ nerwowy – może przyczyniać się do rozwoju wad wrodzonych u płodu, natomiast metylofenidat stosowany w pierwszym trymestrze może powodować niewielkie zwiększenie ryzyka wad serca – dlatego preparaty zawierające te substancje należy odstawić przed zajściem w ciążę.

Jeśli chodzi o leki amfetaminopodobne, nie wiążą się one z większym ryzykiem wad wrodzonych, ale mogą prowadzić do przedwczesnego porodu czy hipotrofii płodu.

Wciąż mamy mało danych na temat guanfacyny, moksyny czy klonidyny i ich wpływu na przyszłe zaburzenia neurorozwojowe u dzieci matek, które zażywają te substancje w ciąży lub podczas karmienia piersią. Stąd kluczowe pytanie kliniczne: leczyć czy odstawiać?

– To zależy. Jeżeli będziemy mieli dobrze funkcjonującą pacjentkę ze wsparciem, odpowiednią pomocą terapeutyczną i stabilną sytuacją rodzinną, lepiej nie kontynuować farmakoterapii. Ale jeżeli pacjentka ma znacząco zaburzone funkcjonowanie przez objawy ADHD, co może negatywnie wpływać na opiekę prenatalną i codzienne życie, należy poważnie rozważyć leczenie – uważa dr Anna Nowak.

Tym bardziej że po porodzie wiele par staje przed wyzwaniami rodzicielskimi, trudnościami z organizacją i codzienną aktywnością. Dodatkowe obciążenia u matki mogą bardzo niekorzystnie odbić się na przebiegu połogu oraz na zdrowiu dziecka.

Plusem jest to, że leki stosowane w ADHD można stosunkowo łatwo odstawić i ewentualnie ponownie włączyć, w zależności od bieżącej obserwacji stanu pacjentki.

Psychoterapia jest niezbędna

Nie ma profilaktyki ani leczenia depresji poporodowej bez oddziaływań psychospołecznych.

Niezwykle ważny jest w tym kontekście jest artykuł „The lived experience of postpartum depression and psychosis in women: a bottom-up review co-written by experts by experience and academics”1 z „World Psychiatry”.

– Analiza ta wyraźnie pokazuje, że nie da się rzetelnie rozmawiać o depresji poporodowej bez uwzględnienia kontekstu społecznego. To, jaka narracja wokół macierzyństwa dominuje w danym społeczeństwie, ma ogromny wpływ na przebieg i rozwój tych zaburzeń – komentuje specjalistka.

Autorzy badania zwracają również uwagę na palący problem diagnostyczny: częste mylenie depresji poporodowej z psychozą poporodową. Taka pomyłka bywa śmiertelnie niebezpieczna, ponieważ psychoza niesie za sobą najwyższe ryzyko samobójstwa oraz dzieciobójstwa.

Wnioski z badania są jednoznaczne: musimy pilnie tworzyć i wdrażać programy przesiewowe w opiece ginekologicznej i położniczej, podnosić świadomość społeczną oraz włączać pacjentki w procesy badawcze. Głównym zadaniem pozostaje jednak skuteczne przełamywanie barier, takich jak stygmatyzacja oraz nierówności w dostępie do opieki medycznej. Jeśli chcemy trwale wpłynąć na zdrowie kobiet i ich rodzin, musimy prowadzić konsekwentne działania systemowe eliminujące te ograniczenia. 

Przypis:

  1. www.pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/39810658.

Przeczytaj także: „Zaległości od poczęcia”, „Zegar biologiczny tyka” i „Jaki jest wpływ popularnych leków na rozwój płodu?”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: depresja poród depresja poporodowa Anna Nowak zdrowie psychiczne kobiet psychiatria ginekologia ciąża połóg lek leki