Co w ustach, to w płucach
123RF
Zmiany w mikrobiomie jamy ustnej i płuc ściśle korelują z ciężkością długiego COVID i konkretnymi postaciami tej choroby – od zaburzeń poznawczych po dolegliwości żołądkowo-jelitowe.
Jak wykazują prof. James Chalmers i dr Daniela Alferes de Lima Headley z University of Dundee w badaniu opublikowanym na łamach „European Respiratory Journal” – w tekście „Sputum and oral microbiota profiles are associated with long COVID severity and phenotype post-hospitalisation: a UK multicentre, prospective cohort study” – skład mikrobioty dróg oddechowych wiąże się ze stanem zapalnym całego organizmu, co otwiera drogę do nowych metod leczenia przetrwałych powikłań po zakażeniu SARS-CoV-2.
Długi COVID (long COVID) rozwija się u części pacjentów po przebyciu zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Jego dolegliwości mogą utrzymywać się miesiącami – dotyczy to także osób, które samą infekcję przeszły bezobjawowo.
Do najczęstszych manifestacji klinicznych należą:
- przewlekłe zmęczenie,
- ogólne osłabienie,
- bóle i zawroty głowy,
- dolegliwości stawowo-mięśniowe,
- zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego (nudności, biegunki, spadek łaknienia),
- deficyty poznawcze, w tym tzw. mgła mózgowa.
Dotychczasowe doniesienia naukowe wskazywały na zmiany w mikrobiocie jelitowej u osób z przetrwałymi objawami postcovidowymi.
– Ponieważ COVID-19 jest przede wszystkim chorobą układu oddechowego, zasadne było sprawdzenie, czy w przebiegu długiego COVID dochodzi również do zmian w mikrobiomie płuc – wyjaśnia dr Daniela Alferes de Lima Headley z University of Dundee, współautorka publikacji.
Opisywany projekt badawczy obejmuje 771 pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID-19 od lutego 2020 r. do marca 2021 r. w 38 brytyjskich szpitalach. Uczestników podzielono na cztery grupy w zależności od nasilenia objawów ocenianych pięć miesięcy po wypisie:
- z symptomami bardzo ciężkimi – z poważnymi dolegliwościami fizycznymi, psychicznymi oraz zaburzeniami poznawczymi,
- z symptomami ciężkimi – z nasilonymi problemami fizycznymi i psychicznymi, lecz bez zaburzeń funkcji poznawczych,
- z symptomami umiarkowanymi – z dominacją trudności neuropoznawczych,
- z symptomami łagodnymi – z nielicznymi objawami i pomyślnym powrotem do zdrowia.
Miesiąc później (szósty miesiąc od opuszczenia szpitala) od uczestników pobrano próbki śliny oraz plwociny. Za pomocą sekwencjonowania DNA przeanalizowano skład, liczebność oraz różnorodność biologiczną drobnoustrojów, a następnie zestawiono te dane z obrazem klinicznym pacjentów.
Zaskakujące zależności między narządami
Analiza wykazuje jednoznaczne zależności między składem flory bakteryjnej a rodzajem zgłaszanych dolegliwości:
- obniżona wydolność płuc oraz przetrwałe objawy neuropoznawcze wiązały się ze zmienionym profilem mikrobioty jamy ustnej,
- dolegliwości żołądkowo-jelitowe korelowały ze zmianami w składzie mikrobioty płuc,
- u pacjentów z najcięższym przebiegiem zespołu post-COVID-19 odnotowano wyższą obecność bakterii kwasu mlekowego w dróg oddechowych, co współwystępowało ze zwiększonym stężeniem białek zapalnych we krwi.
– U osób doświadczających najcięższych objawów pół roku po zakażeniu stwierdziliśmy istotne zaburzenia mikrobiomu jamy ustnej i płuc. Zmiany te wiązały się nie tylko z problemami oddechowymi, ale również z symptomami ze strony układu pokarmowego czy mgłą mózgową. Sugeruje to, że mikrobiota dróg oddechowych może wywierać ogólnoustrojowy wpływ na stan zdrowia – podkreśla kierownik badania, prof. James Chalmers z University of Dundee.
Przyczyna czy skutek?
Badacze zastrzegają jednak, że charakter obserwacyjny badania nie pozwala na razie przesądzić o jednoznacznym ciągu przyczynowo-skutkowym.
– Nie wiemy jeszcze, czy zmiany w mikrobiomie wystąpiły przed zakażeniem SARS-CoV-2, stanowiąc czynnik predysponujący, czy też pojawiły się w jego następstwie. Nie znamy także długofalowej ewolucji tych zmian i musimy zbadać, czy z czasem mikrobiom ulega samoistnej regeneracji – zaznacza prof. James Chalmers.
Ekspert dodaje, że pilne poznanie mechanizmów stojących za długim COVID jest kluczowe dla praktyki klinicznej.
– Zrozumienie tych procesów może utorować drogę do skuteczniejszych terapii. Skład mikrobiomu można bowiem modyfikować m.in. za pomocą celowanej probiotykoterapii czy antybiotykoterapii – wyjaśnia prof. James Chalmers.
Konieczność dalszych badań potwierdza prof. Raquel Duarte, szefowa sekcji chorób zakaźnych Europejskiego Towarzystwa Chorób Układu Oddechowego (ERS – European Respiratory Society) i ekspertka Uniwersytetu w Porto. Zwraca uwagę, że miliony ludzi na świecie wciąż zmagają się z powikłaniami, które uniemożliwiają im powrót do pracy czy nauki.
– Wyniki brytyjskich badaczy wymagają niezależnej weryfikacji na kolejnych populacjach. Jeśli te wzorce się potwierdzą, w przyszłości mogą stać się podstawą do opracowania narzędzi predykcyjnych oraz celowanych metod zapobiegania i leczenia najbardziej wyniszczających postaci długiego COVID-u – podsumowuje prof. Raquel Duarte.
Przypis:
Przeczytaj także: „Victor Ambros o RNA, dezinformacji i zaufaniu do nauki”.
