Gdzie jest lekarski sufit? ►
Sejm
Limit 240 zł za godzinę, maksimum 320 godzin pracy i jawne stawki w internecie – to zapisano w rządowym projekcie uregulowania pensji lekarzy. Nad tym, co zrobić z przepisami, podczas sejmowych obrad zastanawiali się jednak nie tylko posłowie opozycji, ale i samej koalicji.
- 20 października w Sejmie odbyło się drugie czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 3157 i 3193)
- Regulacja, która miała ukrócić milionowe kontrakty i zaprowadzić przejrzystość w finansach szpitali, spotkała się ze stanowczym oporem opozycji. Co ciekawe, zastrzeżenia zgłosili też przedstawiciele partii tworzących rządzącą większość
- Co stanie się z nowymi przepisami?
Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3157) przygotowany przez resort zdrowia to próba ukrócenie patologii – jego zapisy miałyby skończyć z medycznymi milionerami i wyzyskiem Narodowego Funduszu Zdrowia.
To część ofensywy Tuska
– Najważniejsze proponowane przez nas zmiany uniemożliwią wyzyskiwanie Narodowego Funduszu Zdrowia i pobieranie nieuzasadnionych zarobków, rażąco nieadekwatnych do realnego nakładu pracy – skomentował mówił o zmianach premier Donald Tusk jeszcze przed posiedzeniem Rady Ministrów, podczas którego przyjęto procedowane przepisy – informowaliśmy o tym w tekście „Zdrowotna ofensywa Tuska – pięć projektów przyjętych”.
Szef premier Donald Tusk zapowiedział, że rządzący chcą zapobiec marnotrawieniu publicznych pieniędzy i ukrócenia patologii.
– Lekarz to zawód najwyższego zaufania społecznego – profesja niezwykle wymagająca, w której wynagrodzenia powinny być adekwatnie wysokie. Musimy jednak ostatecznie ukrócić praktyki, które doprowadziły do powstania grupy milionerów medycznych – i nie ma w tym określeniu cienia przesady. To osoby bezwzględnie wykorzystujące luki prawne. Dlatego w przygotowanych projektach podjęliśmy decyzję o ograniczeniu kominów płacowych. Wprowadzamy górny pułap zarobków, który nie będzie w żaden sposób dotkliwy dla osób pragnących uczciwie pracować – wyjaśnił premier Tusk, dodając, że mówi wyłącznie o pieniądzach publicznych z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Było...
W pierwotnym rządowym projekcie zapisano twarde, administracyjne ramy organizacyjne i finansowe dla lekarzy (a także pielęgniarek, położnych, ratowników medycznych, fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych oraz psychologów klinicznych).
Założono w nim między innymi maksymalną stawkę godzinową w wysokości 240 zł brutto, ograniczenie łącznego czasu pracy medyków do nie więcej niż dwóch etatów i minimalny wymiar zatrudnienia w szpitalach na pół etatu.
Miesięczne zarobki lekarza pracującego na dwóch etatach nie będą mogły przekroczyć 18-krotności płacy minimalnej. Ponadto system odejdzie od uzależniania pensji od procentu wartości wykonanych procedur.
Przepisy miałyby zwiększyć przejrzystość i bezpieczeństwo – nowe prawo ograniczyłoby wynagrodzenia we wszystkich placówkach – zarówno publicznych, jak i prywatnych – które realizują świadczenia na podstawie kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Poza tym, limity objęłyby nie tylko osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę, ale również medyków współpracujących ze szpitalami na kontraktach.
W projekcie założono podstawowy próg zarobków wyniesie ośmiokrotność minimalnego wynagrodzenia. Przewidziano jednak wyjątki – możliwość zwiększenia tego limitu do dwunastokrotności w przypadku specjalistów pełniących funkcje kierownicze w szpitalach i tych, którzy wykonują wysokospecjalistyczne operacje, jak na przykład transplantacje.
Zgodnie z propozycją resortu, dopuszczalny byłby również najwyższy limit w wysokości osiemnastokrotności płacy minimalnej. Warunkiem będzie jednak praca na dwóch etatach. Aby zadbać w takiej sytuacji o bezpieczeństwo pacjentów, ministerstwo wprowadza bezwzględny, maksymalny wymiar czasu pracy dla jednego lekarza, który wyniesie 320 godzin miesięcznie.
Równolegle ustawa wyeliminowałaby tajemnicę handlową w szpitalach i przychodniach – także komercyjnych, o ile obracają środkami z NFZ. Każda placówka będzie musiała opublikować ogłoszenie o konkursie w centralnym systemie teleinformatycznym. Natychmiast po otwarciu ofert do publicznej wiadomości trafiłyby imiona, nazwiska oraz stawki podyktowane przez medyków.
Co będzie? Posłowie większości także wypunktowali rządowy projekt
Choć regulacja wyszła z rządu, zastrzeżenia do poszczególnych zapisów były także ze strony koalicyjnej.
Fragment posiedzenia poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.
Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/306B67.
Przedstawiciele większości rządzącej wskazywali na zagrożenia dla pracowników etatowych oraz groźbę zamykania przychodni.
Sprawozdawczyni prac w komisji Marta Golbik z Koalicji Obywatelskiej przekonywała o potrzebie uporządkowania wydatków, lecz jednocześnie poinformowała o złożeniu przez KO poprawek do Kodeksu pracy. Projekt w pierwotnej wersji pozbawiał bowiem ochrony pracowniczej między innymi kobiety w ciąży czy osoby w okresie ochrony przedemerytalnej.
Stanowczo poparła to Joanna Wicha z Lewicy, wytykając rządowi rażące błędy legislacyjne.
– Przy okazji projektu wyłącza się ochronę związkową, przedemerytalną czy kobiety w ciąży. Naszą rolą w koalicji jest wzmacnianie głosu strony pracowniczej. Nie możemy łatać budżetu szpitali kosztem pracowników, bo ostatecznie cierpią pacjenci – punktowała posłanka Lewicy.
Sprzeciw był także ze strony Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Radosław Lubczyk z PSL złożył poprawkę wykreślającą obowiązek pracy na co najmniej pół etatu, oceniając ten zapis jako całkowicie szkodliwy i oderwany od realiów rynkowych.
– Wymóg zatrudniania lekarza specjalisty na co najmniej pół etatu ma się nijak do rzeczywistości, bo w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej lekarze pracują na przykład po kilka godzin w tygodniu – argumentował poseł PSL, ostrzegając przed likwidacjami poradni specjalistycznych.
Wątpliwości mieli także politycy z Polski 2050 i Centrum.
Wioleta Tomczak z Polski 2050 podnosiła, że same limity nie poprawią jakości leczenia i dopytywała o negatywne skutki dla szpitali powiatowych.
Z kolei Norbert Pietrykowski z Centrum uzależnił poparcie od uzyskania gwarancji ciągłości świadczeń zdrowotnych.
Marcelina Zawisza z Razem zarzuciła rządowi, że ustawą oberwą pielęgniarki i opiekunowi medyczni.
– Zróbcie coś, żeby ograniczyć te horrendalne wynagrodzenia, a nie naklejać plasterek – mówiła posłanka Razem, składając poprawki obniżające limit do 180 zł na godzinę, zmniejszające miesięczny sufit zarobków do trzykrotności średniej krajowej oraz wprowadzające siatkę płac uzależnioną od stażu i miejsca pracy.
Jeszcze bardziej stanowcza była opozycja, punktując urzędowy arbitralizm.
Katarzyna Sójka z Prawa i Sprawiedliwości nazwała projekt „ryzykowną hybrydą” i ciosem w uczciwych lekarzy, zgłaszając poprawkę znoszącą uznaniowe wyjątki od limitów.
Fryderyk Kapinos z Rozwoju Plus określił ustawę mianem „bubla”:
– Rząd zamiast ukarać nieuczciwych, karze wszystkich. Sufit szybko stanie się podłogą, a maksimum stanie się minimum. Najbardziej zapłacą za to szpitale powiatowe, które już dziś walczą o każdego specjalistę.
Poseł Kapinos uzależnił poparcie ustawy przez swoje ugrupowanie od przyjęcia poprawek „Lex Kacprzyk”, przewidujących czasową lub dożywotnią utratę prawa do pracy w publicznym systemie dla medyków fałszujących czas pracy, procedury, recepty czy zwolnienia (na podstawie decyzji Prezesa NFZ).
Z kolei Jarosław Sachajko z Demokracji i Witold Tumanowicz z Konfederacji ostrzegali, że urzędowe limity wywołają prywatyzację ochrony zdrowia, wypychając lekarzy i pacjentów z systemu publicznego do gabinetów prywatnych.
Co na to wiceminister?
Odpowiadając na zarzuty, wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski zapewniał, że nowelizacja nie narusza praw pracowników i stanowi część większych zmian.
Ze względu na skalę zastrzeżeń i liczbę poprawek zgłoszonych przez niemal wszystkie ugrupowania – w tym ważne kluby koalicyjne – projekt został skierowany do ponownych prac w sejmowej Komisji Zdrowia.
Posiedzenie odbędzie się 21 października.
Przeczytaj także: „Kaliski szpital na pasku lekarzy milionerów”.

