Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Źródło: Sejm, PAP

Limity pensji lekarskich z poprawkami ►

Sejm

Limit 240 zł za godzinę i maksimum 320 godzin pracy miesięcznie – te zapisy nowelizacji zostają. Nie będzie za to przepisów pozbawiających lekarzy ochrony przed natychmiastowym zwolnieniem. Sejmowa Komisja Zdrowia przyjęła poprawki.

Projektem ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3157), wprowadzającym odgórne limity w zatrudnianiu i wynagradzaniu lekarzy (a także pielęgniarek, położnych, ratowników medycznych, fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych oraz psychologów klinicznych) zajęła się sejmowa Komisja Zdrowia. Podczas posiedzenia, które odbyło się 21 października, posłowie rozpatrzyli 29 poprawek zgłoszonych w drugim czytaniu. Wyniki głosowań pokazały, że choć podstawa rządowej propozycji pozostała nienaruszona, pod presją koalicjantów i przedstawicieli strony społecznej z dokumentu usunięto najbardziej rygorystyczne przepisy.

O ostatecznej wersji ustawy zdecydowały przede wszystkim poprawki Koalicji Obywatelskiej. Większość propozycji opozycji oraz koalicyjnej Lewicy, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Razem została odrzucona. Przebieg posiedzenia obnażył jednak różnice w podejściu do zarządzania kadrami w ochronie zdrowia.

Cześć posiedzenia dotycząca opisywanych przepisów poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/39645E.

Osią najpoważniejszego sporu, który zdominował posiedzenie komisji, był rządowy przepis pozwalający na ominięcie Kodeksu pracy. Pierwotna wersja nowelizacji zakładała, że jeśli zarobki medyka przekraczają nowe ustawowe limity (stawka 240 zł/h i sufit ok. 76,9 tys. zł miesięcznie), dyrektor szpitala wręcza mu nowe warunki. W przypadku ich odrzucenia przez pracownika umowa mogłaby zostać rozwiązana bez zachowania okresu wypowiedzenia. Dodatkowo w okresie przejściowym wyłączono by ochronę przedemerytalną, związkową oraz ochronę kobiet w ciąży.

Zapis ten wywołał stanowczy sprzeciw. Joanna Wicha z Lewicy zgłosiła poprawkę mającą wyeliminować możliwość rozwiązywania umów w trybie natychmiastowym. Argumentowała, że rządowe rozwiązanie to nadmierna ingerencja w stabilność zatrudnienia.

– Zgłaszam tę poprawkę na wniosek związków zawodowych. Jest to zapis, który łamie po prostu Kodeks pracy i prawa pracownicze. Pracownik powinien mieć możliwość zachowania okresu wypowiedzenia – przekonywała posłanka.

W obronie kontrowersyjnego zapisu stanął zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa Michał Misiura.

Tłumaczył, że przepis ma zastosowanie wyłącznie wtedy, gdy pracownik nie zgadza się na dostosowanie pensji do ustawowego limitu, przez co jego umowa z mocy prawa staje się nielegalna.

– Nie możemy mówić o naruszeniu przepisów Kodeksu pracy. Jeśli wzrost wynagrodzenia powoduje, że wykroczy ono poza ustawowe limity, pracodawca ma obowiązek przedstawić wypowiedzenie zmieniające. Dopiero w sytuacji, gdy pracownik się na to nie zgadza, umowa będzie sprzeczna z normami. Wtedy pracodawca będzie mógł ją wypowiedzieć bez zachowania okresu wypowiedzenia – argumentował Misiura, zapewniając jednocześnie, że tryb ten dotyczy wyłącznie kwestii finansowych, a nie na przykład przymusowego przenoszenia na inne oddziały.

Te wyjaśnienia był krytykowane przez Bolesława Piechę z Prawa i Sprawiedliwości, który zwrócił uwagę na lekceważenie sądowych konsekwencji takich zwolnień.

– Pan Misiura pewnie nikogo w życiu nie zwalniał, a ja tak. W polskim prawie pracy zawsze możliwe jest odwołanie do sądu. Trzeba bardzo ostrożnie do tego podejść i nie mówić tak nonszalancko, że to niczego nie zmienia. Sądy pracy orzekają, opierając się na pewnych zaszłościach – ripostował poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Krytykowała także Marcelina Zawisza z Razem, która wprost zażądała całkowitego wykreślenia ustępów zawieszających ochronę pracowniczą. Zwróciła uwagę, że ustawa bez poprawek pozwoli dyrektorom na pełną dowolność.

– Bez zachowania Kodeksu pracy będzie można zwolnić kobiety w ciąży, osoby w ochronie przedemerytalnej czy przebywające na urlopie macierzyńskim lub rodzicielskim. To jest naprawdę haniebny zapis i mam nadzieję, że ministerstwo się z niego wycofa – oceniła posłanka.

Ostatecznie kontrowersyjne przepisy usunięto.

Komisja jednogłośnie przyjęła tożsame merytorycznie poprawki Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, które wykreśliły zapisy o wyłączeniu Kodeksu pracy. Resort zdrowia wydał w tej sprawie pozytywną rekomendację. Przyjęto również poprawkę KO porządkującą kwestię układów zbiorowych i regulaminów wynagradzania. Po upływie półrocznego okresu dostosowawczego dokumenty te nie stracą ważności w całości – nieważne staną się jedynie te ich punkty, które bezpośrednio przeczą nowym limitom. W ich miejsce zastosowanie znajdą przepisy powszechnego prawa pracy.

Kolejnym ważnym punktem nowelizacji było nałożenie na personel medyczny wymogu zatrudnienia na co najmniej pół etatu u danego świadczeniodawcy, niezależnie od tego, czy jest to umowa o pracę, czy kontrakt. Przepis ten nie spodobał się Polskiemu Stronnictwu Ludowemu.

Radosław Lubczyk z PSL zawnioskował o wykreślenie tego obowiązku.

Zwracał uwagę, że zapis doprowadzi do problemów w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS), gdzie lekarze nierzadko pojawiają się jedynie na ułamek etatu.

– Lekarze, którzy przyjeżdżają do poradni na kilka godzin w tygodniu... tam nie wykombinujemy jednej trzeciej czy jakiegokolwiek innego procentu etatu. Na pewno nie będzie to pół etatu. Chcemy ten zapis wyrzucić, bo inaczej nie będzie możliwości, żeby lekarze pracowali w AOS – argumentował przedstawiciel ludowców.

Poprawka PSL została jednak odrzucona przez większość komisji.

Problem rozwiązano częściowo, przyjmując poprawkę Koalicji Obywatelskiej. Doprecyzowała ona, że wymóg minimalnego czasu pracy obowiązuje przy świadczeniach realizowanych w szpitalach oraz w poradniach przyszpitalnych. Ponadto zwolniono z niego wybrane grupy specjalistów: geriatrów, psychiatrów i patomorfologów, którzy w wielu placówkach pełnią funkcję dochodzących konsultantów.

KO przeforsowała także racjonalną zmianę w liczeniu samego limitu czasu pracy. Do ustawowych 320 godzin miesięcznie nie będzie wliczany czas dyżuru, podczas którego pracownik pozostaje poza zakładem leczniczym w gotowości do udzielenia świadczeń (na przykład pod telefonem w domu).

Znacznie sztywniej rząd i komisja podeszli do kwestii finansowych.

Przypomnijmy – w pierwotnej wersji projektu założono maksymalną stawkę 240 zł za godzinę i miesięczny pułap równy 16-krotności tej płacy przy wypracowaniu dwóch etatów.

Próby obniżenia tych progów podjęło Prawo i Sprawiedliwość i Razem.

Poseł Piecha negocjował poprawki zmniejszające dopuszczalne mnożniki do 10-krotności płacy minimalnej (wobec projektowanej 12-krotności dla między innymi kadry kierowniczej) oraz do 13-krotności w przypadku łączenia etatów (zamiast 16-krotności). Zmiany te miały zapobiec uznaniowemu windowaniu pensji.

Z jeszcze ostrzejszym postulatem wystąpiła Marcelina Zawisza.

Zaproponowała obniżenie stawki godzinowej do 180 zł (1,53 przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce) oraz uzależnienie górnego pułapu od trzykrotności średniej krajowej. Postulowała też rozporządzenie wprowadzające współczynniki korygujące dla personelu w zależności od stażu pracy i potrzeb zdrowotnych regionu.

Wszystkie poprawki ingerujące w podstawy finansowe przepadły.

Na wniosek KO doprecyzowano tylko jeden z wyjątków – podwyższone wynagrodzenie do limitu 12-krotności płacy minimalnej dla specjalistów z zakresu transplantologii będzie dotyczyć wyłącznie skomplikowanych procedur pobierania i przeszczepiania narządów, z wyłączeniem przeszczepów komórek i tkanek.

Odrzucono również poprawki Razem nakładające ścisły rozdział pracy w sektorze publicznym (NFZ) od praktyki prywatnej. Miały one ograniczyć zjawisko dual practice i zatrzymać drenaż publicznej kadry do podmiotów komercyjnych. Z kolei wniosek o zapisanie w ustawie obowiązku wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 8 proc. PKB, ratującego zadłużone szpitale powiatowe realizujące podstawowe świadczenia (internę, pediatrię, chirurgię ogólną), spotkał się z krytyką legislacyjną i również przepadł w głosowaniu.

Prace komisji zakończyły się przyjęciem sprawozdania i wyborem posłanki Marty Golbik z Koalicji Obywtelskiej, przewodniczącej sejmowej Komisji Zdrowia, na sprawozdawcę.

Trzecie czytanie projektu nowelizacji zaplanowano 22 października. 

To część ofensywy Tuska 

Procedowane przepisy to część zdrowotnej ofensywy premier Tuska.

– Najważniejsze proponowane przez nas zmiany uniemożliwią wyzyskiwanie Narodowego Funduszu Zdrowia i pobieranie nieuzasadnionych zarobków, rażąco nieadekwatnych do realnego nakładu pracy – skomentował premier Donald Tusk jeszcze przed posiedzeniem Rady Ministrów, podczas którego przyjęto procedowane przepisy – informowaliśmy o tym w tekście „Zdrowotna ofensywa Tuska – pięć projektów przyjętych”.

Szef premier Donald Tusk zapowiedział, że rządzący chcą zapobiec marnotrawieniu publicznych pieniędzy i ukrócić patologię.

– Lekarz to zawód najwyższego zaufania społecznego – profesja niezwykle wymagająca, w której wynagrodzenia powinny być adekwatnie wysokie. Musimy jednak ostatecznie ukrócić praktyki, które doprowadziły do powstania grupy milionerów medycznych – i nie ma w tym określeniu cienia przesady. To osoby bezwzględnie wykorzystujące luki prawne. Dlatego w przygotowanych projektach podjęliśmy decyzję o ograniczeniu kominów płacowych. Wprowadzamy górny pułap zarobków, który nie będzie w żaden sposób dotkliwy dla osób pragnących uczciwie pracować – wyjaśnił premier Tusk, dodając, że mówi wyłącznie o pieniądzach publicznych z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Menedzer Zdrowia youtube

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Sejm i Senat Aktualności