Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Paktu nie będzie, a rynkowi dziękujemy ►

Ponadpartyjny pakt dla zdrowia jest niemożliwy z powodu polaryzacji politycznej i tego, że – jak zasugerował Stanisław Karczewski – rządzący chcą traktować ochronę zdrowia jak wolny rynek. Polityk stanowczo stwierdził, że tylko jego partia (i jej wygrana w wyborach) to gwarancja poprawy systemu.

  • Ponadpartyjny pakt dla zdrowia to mzonka. Polaryzacja wyklucza kompromisy, a odważne reformy systemu może przeprowadzić wyłącznie zwycięzca wyborów na samym początku swojej kadencji – tak stwierdził Stanisław Karczewski, senator z Prawa i Sprawiedliwości, były marszałek Senatu, chirurg
  • Polityk uczestniczył w X Kongresie Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość – Foresight Medyczny, podkreślając, że publiczna ochrona zdrowia nie jest wolnym rynkiem 
  • Mówił o twardych kontrolach w branży

Stanisław Karczewski, senator z Prawa i Sprawiedliwości, były marszałek Senatu, chirurg, był jednym z panelistów sesji „Wizje systemu ochrony zdrowia – co łączy, a co dzieli partie polityczne”, która odbyła się podczas X Kongresu Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość – Foresight Medyczny.

Polityk już na początku odrzucił możliwość politycznego kompromisu dotyczącego zmian w ochronie zdrowia. Odwołując się do doświadczeń z przeszłości, ocenił, że w realiach polaryzacji prób podpisania jakiegokolwiek ponadpartyjnego porozumienia nie ma on racji bytu.

– Jestem realistą. Przyszłość polskiego systemu opieki zdrowotnej trzeba po prostu oddać w ręce tych, którzy wygrają wybory i stworzą rząd – stwierdził polityk, dodając, że ważne dla skuteczności reform jest wyczucie czasu.

Odważne decyzje – odwrócenie piramidy wydatków, skupienie się na profilaktykę dzieci i seniorów oraz cyfryzacja – muszą zapaść na samym początku kadencji. Im dłużej trwa sprawowanie władzy, tym bardziej maleje chęć do przeobrażeń, a podejmowane działania w sytuacjach kryzysowych stają się wyłącznie powierzchowne.

Zdrowie jak policja i wojsko

Ważny punkt wystąpienia Stanisława Karczewskiego dotyczył kategorycznego odrzucenia rynkowego modelu ochrony zdrowia.

Karczewski skrytykował rządowe podejście opierające się na konkurencji między placówkami medycznymi.

– Nie konkurujemy w zakresie straży pożarnej, policji i wojska. Tak samo w systemie opieki zdrowotnej powinniśmy nastawić się na współpracę i koordynację – argumentował były marszałek Senatu.

Polityk stwierdził, że zdrowie to strategiczna domena państwa i wymaga jednoznacznej centralizacji oraz sprawnej wymiany informacji.

Przejście pacjenta z gabinetu podstawowej opieki zdrowotnej na oddział szpitalny nie może odbywać się bez ścisłego monitorowania jego losów przez lekarza kierującego. Brak bieżącego kontaktu i operowania na szczątkowych informacjach to wada, którą należy pilnie usunąć za pomocą pełnej informatyzacji.

Częścią tego państwowego nadzoru muszą być – jak stwierdził Karczewski – twarde i bezkompromisowe kontrole. Powołując się na własne doświadczenia z pracy na stanowisku dyrektora szpitala, przyznał, że choć inspekcje bywają uciążliwe dla zarządzających, są niezbędne do korygowania błędów i uszczelniania systemu finansowego. Głównym wykonawcą tych zadań powinien pozostać Narodowy Fundusz Zdrowia, którego polityk kategorycznie nie chciałby likwidować.

Kontrola zarobków i zakaz bilokacji

Co więcej, kontrole funduszu powinny zostać wymierzone między innymi w weryfikację wydatków na wynagrodzenia personelu medycznego. Karczewski podkreślił, że przez lata rządzący ignorowali wzrost stawek w sektorze medycznym, co doprowadziło do patologii.

– Nagły wzrost świadomości, że lekarze zarabiają nie tylko dobrze, ale wręcz nieuczciwie i w sposób wygórowany, wymaga reakcji. Reakcją na to powinny być właśnie koordynacja i kontrola – wskazał.

W tym kontekście Stanisław Karczewski jednoznacznie poparł wprowadzanie przepisów ograniczających bilokację, czyli powszechną praktykę równoległego świadczenia pracy przez lekarzy w kilku placówkach w tym samym czasie. Podkreślił, że eliminacja tego problemu jest warunkiem koniecznym do zapewnienia realnej jakości opieki i zagwarantowania równego dostępu do leczenia wszystkim pacjentom, bez względu na ich status czy miejsce zamieszkania.

7 proc. to grzech pierworodny

Odnosząc się do dochód systemu, Karczewski przypomniał, że u udręki obecnych problemów finansowych leżą błędne decyzje z początków transformacji systemowej. Ustalenie stawki składki zdrowotnej na poziomie 7 proc. produktu krajowego brutto zamiast postulowanych wówczas 11–12 proc. było grzechem pierworodnym, który trwale uszczuplił budżet lecznictwa.

Karczewski stwierdził jednak, że proste podniesienie tej stawki jest z przyczyn politycznych niemożliwe.

– Żadni przedstawiciele partii politycznych nie zapowiedzą wyborcom podniesienia składki zdrowotnej – ocenił senator.

W tej sytuacji jedynym realnym rozwiązaniem pozostaje ugruntowanie systemu mieszanego.

W tym modelu NFZ gromadzi środki finansowe ze składki zdrowotnej, a zwiększające się braki są bezpośrednio i regularnie pokrywane z budżetu państwa.

Przeczytaj także: „Koniec dyktatury łóżka”, „Klinika wolnego rynku”, „Wszystko pilne, nic ważnego”, „Świątynie błędów”, „Podstawowe błędy” i „Operacja na otwartym rynku”.

Więcej materiałów z konferencji po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: Kongres Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość – Foresight Medyczny Wizja Zdrowia Wizja Zdrowia 2026 Stanisław Karczewski PiS Prawo i Sprawiedliwość polityka ochrona zdrowia reforma ochrony zdrowia pakt dla zdrowia finanse w ochronie zdrowia NFZ Narodowy Fundusz Zdrowia składka zdrowotna zarobki lekarzy ile zarabiają lekarze bilokacja lekarzy zakaz bilokacji kontrole NFZ publiczna ochrona zdrowia