Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka
Źródło: PAP

Zdrowie w cenie importu

PAP/Jarek Praszkiewicz

Polska produkuje zaledwie ułamek procenta leków krytycznych, zdana na łaskę azjatyckich dostawców. Eksperci ostrzegają, że w dobie globalnych wstrząsów to bezpośrednie zagrożenie dla życia pacjentów.

  • Zaledwie 0,5 proc. – tyle leków krytycznych powstaje obecnie w Polsce. Zdaniem ekspertów krajowy przemysł nie jest gotowy na ewentualne kryzysy
  • 80 proc. – to odsetek substancji czynnych (API) produkowanych w Chinach i Indiach. Europejscy producenci nie wygrywają konkurencji z gigantycznymi subsydiami azjatyckich rządów
  • 1,8 mld zł – tyle kosztowałaby budowa fabryki zdolnej produkować 100 kluczowych substancji. Prawdziwym wyzwaniem okazuje się jednak późniejsza rentowność i sprzedaż droższego asortymentu

– W Polsce produkowane jest zaledwie ok. 0,5 proc. leków krytycznych. To oznacza, że kraj nie jest w pełni gotowy na ewentualne kryzysy – powiedział prezes Krajowych Producentów Leków Krzysztof Kopeć, podkreślając, że szybsze zwiększanie wytwarzania medykamentów w kraju jest niezbędne dla bezpieczeństwa państwa.

Ekspert uczestniczył w Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie.

Kopeć poinformował, że wartość polskiego rynku leków wynosi około 80 mld zł, co plasuje Polskę na piątym miejscu w Unii Europejskiej.

– W przypadku leków refundowanych wartość ta sięga ok. 30 mld zł. Udział krajowych producentów w tej kwocie wynosi zaledwie 30 proc., choć co drugie opakowanie leku refundowanego dostępnego w aptece to preparat wytwarzany przez rodzimych wytwórców – zaznaczył.

Prezes wskazał, że bardzo niewielki jest natomiast udział krajowego przemysłu farmaceutycznego w produkcji leków krytycznych, uznawanych za niezbędne dla funkcjonowania systemu ochrony zdrowia oraz ratowania zdrowia i życia obywateli. Do tej grupy należą między innymi antybiotyki, insuliny, szczepionki, a także preparaty stosowane w terapii nowotworów, cukrzycy i innych schorzeń przewlekłych.

Choć produkcja leków w Polsce rośnie, to zdaniem szefostwa organizacji tempo tego wzrostu jest zbyt wolne, co stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju.

– Zawirowania na światowych rynkach, które doprowadziłyby do wstrzymania importu leków lub substancji czynnych z Azji, w bardzo krótkim czasie postawiłyby nas w niezwykle trudnym położeniu. Mogłyby nawet spowodować zagrożenie życia i zgony, na przykład wskutek braku insuliny czy antytoksyn – ostrzegł Kopeć.

Ekspert zauważył, że w obecnym rozkładzie sił na świecie znaczenie sektora farmaceutycznego stale rośnie.

– Transakcyjna postawa Stanów Zjednoczonych, rosyjski imperializm oraz dążenie Chin do globalnej dominacji sprawiły, że gospodarka i handel stały się narzędziem nacisku politycznego, a niekiedy także alternatywą dla otwartego konfliktu zbrojnego. Na mapie tego nowoczesnego pola bitwy znajduje się sektor o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa obywateli: leki i substancje farmaceutyczne – podkreślił.

Krzysztof Kopeć zwrócił uwagę, że szczególne znaczenie ma dostęp do API (Active Pharmaceutical Ingredient), czyli substancji czynnych odpowiadających za działanie terapeutyczne leku i stanowiących jego najważniejszy składnik. Szacuje się, że ok. 80 proc. stosowanych na świecie API produkowanych jest w Chinach i Indiach.

– Rynek, na którym krajowi producenci leków muszą konkurować, nie zapewnia równych warunków działania. Wartość wsparcia udzielanego przez chiński rząd ich rodzimemu przemysłowi sięga 4,4 proc. PKB. W efekcie chińskie firmy otrzymują nawet ośmiokrotnie większą pomoc publiczną niż przedsiębiorstwa działające w państwach OECD. Ponadto koszty produkcji w Europie są wyższe, co oznacza, że cena leku wytwarzanego na naszym kontynencie byłaby o mniej więcej 40 proc. wyższa – wyjaśnił prezes.

Według jego słów zwiększenie krajowej produkcji wymaga podjęcia natychmiastowych działań. Pierwszy krok został już wykonany na poziomie unijnym poprzez przyjęcie Aktu o lekach krytycznych oraz Pakietu farmaceutycznego.

Zgodnie z tymi dokumentami przy zakupie leków pod uwagę ma być brana nie tylko cena, lecz także kryterium wytwarzania na obszarze Unii Europejskiej. Promowana ma być również innowacyjność, a nowe terapie powinny docelowo trafiać do pacjentów we wszystkich państwach wspólnoty.

W Polsce mechanizmy stymulujące wzrost produkcji ujęto w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej, który nie trafił jednak jeszcze pod obrady Rady Ministrów. Kopeć wskazał, że wykonanie kolejnego kroku wymaga ścisłej współpracy rządu z producentami leków.

– Chodzi o to, aby w dialogu z branżą ustalić, w których obszarach produkcji leków jesteśmy silni, które preparaty z listy leków krytycznych, czyli najważniejszych dla polskich pacjentów, już wytwarzamy, a także – i to jest chyba najważniejsze – których leków nam brakuje i z jakich powodów – wymieniał.

Prezes zauważył, że istnieją obszary, w których polski przemysł farmaceutyczny już dzisiaj ma mocną pozycję. Należą do nich między innymi produkcja flozyn – nowoczesnych leków stosowanych w leczeniu cukrzycy typu 2 i niewydolności serca – oraz preparatów szpitalnych niezbędnych do znieczulania pacjentów przed operacjami.

– Polpharma uruchomiła pierwsze w Polsce i jedno z nielicznych w Europie wyspecjalizowanych centrów badawczo-rozwojowych i produkcyjnych, przeznaczonych do pracy nad terapiami mRNA i wysoce aktywnymi substancjami czynnymi. Są to związki o wyjątkowo silnym działaniu biologicznym na organizm człowieka, wywołujące pożądany efekt terapeutyczny już przy zastosowaniu bardzo małych dawek. Polfa Tarchomin realizuje z kolei dużą inwestycję dotyczącą sterylnych substancji wysokoaktywnych. W obszarze leków wziewnych, przeznaczonych do leczenia chorób układu oddechowego, Adamed Pharma realizuje obecnie jeden ze swoich najważniejszych i najbardziej zaawansowanych programów inwestycyjnych w Polsce. Servier zamierza produkować w Polsce wszystkie leki refundowane w naszym kraju, natomiast Sandoz inwestuje w nowe linie produkcyjne w fabryce w Strykowie – wyliczał Kopeć.

Branża przeanalizowała również koszty ewentualnego wybudowania nowoczesnej fabryki zdolnej do produkcji 100 substancji czynnych (API).

– 1,8 mld zł to kwota porównywalna z kosztem wybudowania kilkudziesięciu kilometrów autostrady. Tyle kosztowałoby stworzenie zakładu, który uniezależniłby nas od wahań na światowych rynkach – wskazał prezes.

Zaznaczył przy tym, że największym wyzwaniem nie jest sama budowa infrastruktury, lecz późniejsza rentowność i sprzedaż substancji czynnych, których koszty wytworzenia naturalnie przewyższają stawki azjatyckie.

– Musimy również odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kupujemy wyłącznie produkt, czy także wartość, którą on tworzy. Wybierając produkt z Europy, a najlepiej z Polski, nawet jeśli jest on o 30 czy 50 proc. droższy, wzmacniamy nasz rynek i umożliwiamy mu dalszy rozwój. Po drugie, zachowujemy w Europie kompetencje niezbędne do produkcji leków, kupując więc gwarancję dostaw, a tym samym bezpieczeństwo i zdrowie Europejczyków – podsumował Krzysztof Kopeć.

Wzmacnianiu bezpieczeństwa lekowego ma służyć Krajowa lista leków krytycznych. To oficjalny wykaz substancji czynnych uznanych za kluczowe dla bezpieczeństwa zdrowotnego państwa, których niedobór mógłby prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych dla pacjentów oraz zakłóceń w funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia. Pierwsza lista została opublikowana przez Ministerstwo Zdrowia w grudniu 2024 roku i zawierała 301 substancji. Po aktualizacji z lipca 2025 roku wykaz rozszerzono do 401 pozycji.

Przeczytaj także: „Apteczka na trudne czasy”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: lek leki leki krytyczne lek krytyczne Krzysztof Kopeć przemysł farmaceutyczny bezpieczeństwo lekowe Menedżer Zdrowia leki refundowane ochrona zdrowia Ministerstwo Zdrowia produkcja leków Polpharma API substancje czynne Polfa Tarchomin Adamed Pharma Sandoz Servier