Wyślij
Udostępnij:
 
 
123RF

Fatalna interpretacja dyrektywy a koronawirus

Źródło: Menedżer Zdrowia/Maciej Biardzki
Autor: Krystian Lurka |Data: 20.04.2020
 
 
- Przyczyną wzmożonego ryzyka poziomej transmisji SARS-CoV-2 między szpitalami, ZOL i DPS jest przede wszystkim to, że lekarze, pielęgniarki, ratownicy, opiekunki i salowe pracują w wielu miejscach. Do tej tragicznej sytuacji doprowadziła interpretacja dyrektywy o czasie pracy lekarzy. Za jej implementację odpowiedzialna była Ewa Kopacz - pisze Maciej Biardzki w „Menedżerze Zdrowia”.
Fragment tekstu Macieja Biardzkiego:
- To, że brakuje profesjonalistów medycznych, jest truizmem. Wszyscy powtarzamy, że jest zbyt mało lekarzy i pielęgniarek. Do tej sytuacji doprowadziło kilka czynników: kształcenie i wynagradzanie oraz rozmieszczenie i wyspecjalizowanie. Dotyczy też wszystkich pracowników medycznych, a nie tylko wymienionych dwóch grup.

Musimy kształcić więcej profesjonalistów medycznych niż to wynika z aktualnych potrzeb zdrowotnych z powodu gigantycznej luki pokoleniowej, na którą pracowaliśmy w latach ubiegłych. W przeciwnym razie będziemy mieć trwały deficyt przez wiele lat.

Musimy też zacząć wynagradzać ich znacznie lepiej niż obecnie. Ich zarobki muszą być konkurencyjne nie tylko w stosunku do wynagrodzeń w bogatszych krajach Europy, lecz także w innych zawodach w kraju. Nie będziemy mieć wystarczającej liczby diagnostów, pielęgniarek, opiekunek, ba, personelu pomocniczego, jeżeli ci ludzie będą mieć niższe pensje niż kasjerka w dyskoncie.

Musimy także kształcić ludzi tak, aby w razie potrzeby móc ich wykorzystać w innych segmentach opieki medycznej. Rozdrobnienie specjalności lekarskich to jedna z trucizn obecnego systemu. Najprostszym rozwiązaniem jest powrót do poprzednich rozwiązań – najpierw trzeba opanować kluczową dziedzinę medycyny, aby specjalizować się szczegółowo. Nie powinno być żadnej dziedziny niezabiegowej przed specjalizacją z interny bądź pediatrii i żadnej dyscypliny zabiegowej przed zdobyciem umiejętności z chirurgii. Wyjątki (może radiologia) powinny być wybrane nie wcześniej, ale w okresie późniejszym. Już parę miesięcy temu, bez epidemii, nasz system cierpiał na potrzebę dziesiątków konsultacji w tak banalnych sprawach, jak nie przymierzając, wymiar sprawiedliwości na opinie biegłych. Zgubiliśmy gdzieś holistyczne podejście do pacjenta, tak potrzebne w sytuacjach krytycznych – jak obecna.

Olbrzymim problemem jest niedostateczna liczba pracujących, niedostosowana do liczby i wielkości funkcjonujących na rynku podmiotów leczniczych. Borykamy się z tym problemem od lat, lecz jedyne, co się udało stworzyć, to dwa patologiczne rozwiązania. Pierwszym jest zatrudnianie pracowników na umowy cywilnoprawne, co pozwala na wykorzystanie ich w większym wymiarze, niż wynikałoby to z wymiaru czasu pracy określonego w Kodeksie pracy. Drugim – zatrudnianie pracowników w kilku zakładach pracy. Znowu – kiedy Unia Europejska wprowadzała dyrektywę o czasie pracy, to podobnie jak z dyrektywą o prawach pacjenta w transgranicznej opiece zdrowotnej, tak pokrętnie zmieniono jej interpretację w polskim prawie, że praktycznie nie znajduje u nas odniesienia. Albo inaczej – obowiązuje w ramach umowy o pracę w jednym zakładzie pracy. Jeżeli to nie jest umowa o pracę albo dotyczy kilku pracodawców, to hulaj dusza – piekła nie ma. Ten jeden raz pozwolę sobie na wskazanie osoby odpowiedzialnej za to. W obu przypadkach ministrem zdrowia odpowiedzialnym za taką interpretację dyrektyw była Ewa Kopacz. To było gwoli wspomnienia i na tym kończę poszukiwanie personalnie winnych czegokolwiek.

Ta fatalna interpretacja dyrektywy o czasie pracy w przeszłości powodowała np. liczne przypadki śmierci lekarzy dyżurujących przez kilka dni, opisywane w prasie. Jednak obecnie powoduje gorsze skutki. To właśnie praca w wielu miejscach lekarzy, pielęgniarek, ratowników, opiekunek, salowych – powoduje wzmożone ryzyko poziomej transmisji SARS-CoV-2 pomiędzy szpitalami, ZOL i DPS. Diabelską alternatywą dla rządzących było – zablokować transmisję czy zdezorganizować, a często wyłączyć z pracy wiele oddziałów szpitalnych czy nawet doprowadzić do braku opieki w wielu ZOL i DPS, bez możliwości ewakuacji przebywających tam osób. Stąd rozpaczliwe „prośby o rozważenie zatrudnienia w jednym miejscu pracy”. Rozwiązanie równie desperackie, jak nieskuteczne. I tak płacimy za grzechy lat ubiegłych w dziedzinie braku wystarczającej liczby zatrudnionych [...]

Tekst w całości opublikowano w „Menedżerze Zdrowia” 3-4/2020. Czasopismo można zamówić na stronie: www.termedia.pl/mz/prenumerata..

Przeczytaj także: „Ziobro: Prokuratura sprawdzi, czy personel medyczny naruszył procedury w DPS”, „Kozierkiewicz analizuje „strategie wyjścia” z kryzysu koronawirusowego”, „Sośnierz: Na wojnie z koronawirusem potrzebny jest generał i śmiała strategia, na przykład moja”, „Prof. Flisiak: COVID-19 zawita wkrótce do każdego szpitala” i „Prof. Simon: Nie jesteśmy przygotowani na COVID-19”.

Zachęcamy do polubienia profilu „Menedżera Zdrowia” na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania kont na Twitterze i LinkedInie: www.twitter.com/MenedzerZdrowia i www.linkedin.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2021 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe