Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Szpitalne rewolucje

123RF

W nowych realiach przygotowanie programu naprawczego dla szpitala zajmuje miesiące. Największa trudność polega na zgromadzeniu koniecznych danych. Bywa, że dział statystyki podaje inne liczby niż oddział, a na koniec okazuje się, że do Narodowego Funduszu Zdrowia raportowano jeszcze coś innego.

  • W wielu szpitalach prace nad programami naprawczymi już trwają
  • Co jest największym kłopotem?
  • Na co muszą zwrócić uwagę dyrektorzy szpitali?

ustawie z 5 sierpnia 2025 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej jest zapis o tym, że kierownik samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej będzie zobowiązany do sporządzenia programu naprawczego, jeśli SPZOZ wygeneruje stratę netto o wartości większej niż 1 proc. wartości jego przychodów ogółem – „Menedżer Zdrowia” informował o tym w tekście „Jak napisać program naprawczy?”.

Ważne – kierownik samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej będzie miał obowiązek przedłożyć program naprawczy:

  • dyrektorowi właściwego oddziału NFZ – w celu zajęcia stanowiska w zakresie oceny prognoz przychodowych oraz związanych z nimi działań przedstawionych w programie naprawczym,
  • wojewodzie właściwemu ze względu na miejsce udzielania świadczeń zdrowotnych, w celu zajęcia stanowiska w zakresie oceny dostosowania działalności SPZOZ do map potrzeb zdrowotnych lub do krajowego planu transformacji, lub do wojewódzkiego planu transformacji oraz związanych z tym działań dostosowawczych,
  • podmiotowi tworzącemu.

Zaczęło się!

W wielu zadłużonych szpitalach prace nad programami naprawczymi już trwają.

Rafał Janiszewski, właściciel Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski, nie ma złudzeń co do tego, że to zadanie, którego nie można wykonać w tydzień czy dwa, lecz w miesiące (rzetelnych analiz).

– Rzeczywistość się zmieniła. W przeszłości pod pojęciem „programu naprawczego” rozumiano często coś na kształt „książki życzeń i zażaleń”. Dyrektorzy ograniczali się do stwierdzenia, że placówka otrzymuje z Narodowego Funduszu Zdrowia za mało pieniędzy, a gdyby dostawała więcej, sytuacja uległaby poprawie – mówi w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”, ogłaszając, że te czasy bezpowrotnie się skończyły.
Poza tym programy naprawcze będą szczegółowo weryfikowane przez pracowników funduszu i wojewodów, pod względem zgodności z mapami potrzeb zdrowotnych i planów transformacji.

– Oznacza to, że programy naprawcze trzeba przygotować skrupulatnie – podkreśla.

Janiszewski mówi wprost, że należy pożegnać się z podejściem, że „papier wszystko zniesie”, bo nowe przepisy nakładają obecnie obowiązek raportowania realnych efektów wdrożonych zmian.

Chaos informacyjny barierą zmian

Kamila Siwak, ekspertka do spraw finansów z Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski, zaznacza, że przygotowanie programu naprawczego to czasochłonna praca, a największą trudnością w procesie pozostaje zgromadzenie koniecznych danych.

– To znamienne i przykre, że w czasch zaawansowanych systemów informatycznych menedżerowie wciąż często nie wiedzą, gdzie szukać niezbędnych informacji – komentuje Rafał Janiszewski.

Choć placówki od dawna mają obowiązek prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) oraz raportowania do systemu informacji medycznej (SIM), proces informatyzacji nie do końca się udał.

Janiszewski podkreśla, że celem była nie tylko cyfryzacja, ale integracja systemów finansowo-księgowych z medycznymi, tak aby mogły one agregować dane. Tymczasem wciąż są placówki, które ważnych danych szukają w prostych arkuszach kalkulacyjnych.

Szczególnie niepokojące są sytuacje, o których wspomina Janiszewski, gdy dział statystyki podaje inne liczby niż oddział, a jeszcze inne trafiają ostatecznie do NFZ.

Ekspert ostrzega, że NFZ, dysponujący własnymi danymi o zatrudnieniu czy liczbie świadczeń, natychmiast uzna taki niespójny program za niewiarygodny.

Te trudności to fakt.

Ukryte zasoby i „pajęczyna, na której mucha nie siada”

– Dobra informacja jest taka, że przygotowanie programu naprawczego wymaga czasu i pracy, ale jest do zrobienia. Tyle że nie wolno czekać. Za tworzenie programów trzeba się zabrać już teraz – zwraca uwagę Kamila Siwak.

Ekspertka podaje konkretne, często nieoczywiste źródła wiedzy wewnątrz szpitali:

  • Koordynatorzy diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO) mogą być świetnymi dostarczycielami informacji o przebiegu procesu leczenia, bo na co dzień współpracują z lekarzami nad optymalną ścieżką pacjenta. 
  • Personel rejestracji może dostarczyć dane o problemach z wyznaczaniem terminów wizyt. 
  • Audytorzy wewnętrzni – ich protokoły zawierają gotowe diagnozy dotyczące realizacji procesów. 
  • Sprzęt wysokospecjalistyczny – urządzenia te same generują raporty o liczbie i rodzaju wykonanych badań.
  • Pracownicy sterylizacji – rozmowa z nimi może ujawnić przyczyny awarii sprzętu operacyjnego i pomóc zidentyfikować nieoczywiste koszty.

Mniej optymistyczny jest Rafał Janiszewski, mówiący o pewnym paradoksie.

– Placówki, które nie potrafią z dobrodziejstwa zrobić właściwego użytku. Bywają nawet doskonale wyposażone szpitale, które dysponują świetnymi systemami informatycznymi i zatrudniają bardzo profesjonalnych koordynatorów DiLO i sekretarki medyczne, a mimo to wielką trudnością jest zgromadzenie wszystkich danych, bez których programu naprawczego się nie napisze. Obrazowo można powiedzieć, że pająk utkał taką rewelacyjną pajęczynę, że mucha nie siada. To się wydaje nielogiczne, a jednak tak bywa. Chcę wyraźnie powiedzieć, że to wszystko, o czym mówimy, to nie są zarzuty pod adresem menedżerów ochrony zdrowia. Dyrektorzy naszych szpitali to są w zdecydowanej większości wspaniali ludzie, tyle że nawet gdyby u sterów SPZOZ byli najwspanialsi i najbardziej ideowi ludzie świata oraz mieli najlepsze chęci, samo to nie wystarczy, Zwracam uwagę na zagrożenie, że jeśli placówka nie agreguje i nie analizuje pewnych konkretnych danych, to w nowych, restrukturyzacyjnych realiach, sobie nie poradzi. Ani NFZ, ani wojewoda nie zaopiniują pozytywnie niefachowego programu naprawczego, w związku z czym o żadnym wsparciu finansowym na dokonanie koniecznych zmian czy usprawnień nie będzie mogło być mowy – mówi Janiszewski w „Menedżerze Zdrowia”.

Kamila Siwak argumentuje, że zadłużony szpital musi posiadać spójny system łączący wiedzę medyczną z rachunkiem kosztów. Jako przykład podaje analizę receptariuszy – dzięki niej można stwierdzić, czy konkretne leki da się zastąpić tańszymi generykami. Ekspertka zauważa, że dziś mało kto podejmuje takie działania. Wskazuje również na problem z wyceną procedur, co jest niezbędne do optymalizacji pracy bloku operacyjnego.

Siwak przypomina, że pacjent jest „nośnikiem kosztów”. Jeśli placówka wiedziałaby, że większość jej populacji to osoby starsze, mogłaby przygotować precyzyjną symulację wysokich kosztów hospitalizacji, co byłoby wartościową informacją dla NFZ przy rozważaniu wsparcia.

Widmo selekcji naturalnej

Rafał Janiszewski ostrzega, że czas „radosnej twórczości” w programach naprawczych minął. Obecnie nie mówi się o tym, czego by się chciało, ale o tym, do czego zmusza sytuacja. Jego zdaniem system zacznie eliminować placówki najsłabsze, pozbawione potencjału naprawczego. Przywołuje on opinię środowiska, według której rząd nie będzie musiał zamykać szpitali, bo te, które nie przeprowadzą restrukturyzacji, zamkną się same.

Kamila Siwak dodaje, że część zasobów szpitalnych po prostu nie przetrwa. Wskazuje na problem placówek o zbliżonym profilu, działających zbyt blisko siebie i walczących o tych samych specjalistów, co niepotrzebnie winduje koszty bez poprawy jakości świadczeń. Mapy zdrowotne jasno pokazują, że utrzymywanie wszystkich takich podmiotów nie jest konieczne.

Pozytywny finał – to da się zrobić

Mimo surowej diagnozy eksperci kończą optymistycznie.

Rafał Janiszewski mówi, że często po analizie okazuje się, iż wcale nie trzeba zamykać oddziałów.

– Nie zawsze konieczna jest „rewolucja à la Magda Gessler”, jak w popularnym programie telewizyjnym – czasem wystarczy precyzyjne przewidywanie kosztów i optymalizacja zasobów – twierdzi.

Kamila Siwak dodaje, że szpitale często posiadają systemy ISO, ale w przeciwieństwie do przedsiębiorstw nie wykorzystują ich do faktycznego układania procesów.

Rafał Janiszewski podsumowuje, że o ile w biznesie patrzy się na każdy koszt, od dostawcy prądu po cenę śrubki, o tyle w szpitalu dotąd patrzono głównie na grafiki lekarskie. Według niego najwyższy czas zacząć spoglądać na szpital jak na przedsiębiorstwo, które „produkuje zdrowie”. Zachęca dyrektorów, by – zamiast się bać – „zakasali rękawy” i już teraz rozpoznali swoją sytuację, by wiedzieć, co zrobić, aby było lepiej.

Przeczytaj także: „Szpitale powiatowe – hit czy kit”.

Menedzer Zdrowia linkedin

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: Rafał Janiszewski Kamila Siwak szpital szpitale ustawa z 5 sierpnia 2025 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej ustawa o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej