Co z minister zdrowia? ►
Sejm odrzucił wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.
- 30 kwietnia posłowie zajęli się wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy
- „Menedżer Zdrowia” omawia posiedzenie i publikuje szczegółowe głosowanie w tej sprawie
W Sejmie oceniono pracę minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.
Fragment posiedzenia poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.
Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/002F4611.
Zaczęła była minister zdrowia Katarzyna Sójka z Prawa i Sprawiedliwości, upoważniona do reprezentowania partii, która złożyła wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy (druk nr 2450).
Dwa światy
Katarzyna Sójka, uzasadniając wniosek, stwierdziła, że prawdę o pracy Jolanty Sobierańskiej-Grendy oddaje jedno słowo – znieczulica.
– Zimna, wyrachowana, biurokratyczna znieczulica – dodała.
Katarzyna Sójka
Mówiła też o dwóch światach.
– Niech każdy z posłów wyobrazi sobie dwa równoległe światy. W pierwszym, pełnym blasku fleszy, pani minister zdrowia jeździ po galach, odbiera nagrody i wygłasza populistyczne przemówienia, poklepując się po plecach z przedstawicielami prywatnych gigantów medycznych. Drugi – ten stworzony przez minister Jolantę Sobierańską-Grendę dla polskich pacjentów, w którym żyła 20-letnia Julia z Gdańska. Miała przed sobą całe życie, ale przez osiem godzin w agonii czekała na łóżko na oddziale intensywnej terapii. Osiem godzin, podczas których rozwijała się u niej sepsa. Dziewczyna zmarła, bo zabrakło dla niej miejsca – opowiadała Katarzyna Sójka.
Mówiła też, że wniosek o wotum nieufności jest wobec osoby, która zmieniła Ministerstwo Zdrowia w Ministerstwo Zawodu i główne biuro księgowe.
– Jolanta Sobierańska-Grenda z zimną krwią likwiduje publiczny system ochrony zdrowia, realizując potworny biznesplan, w którym chory człowiek to tylko koszt, który trzeba wyciąć – stwierdziła, przekonując, że jesteśmy świadkami cichej prywatyzacji ochrony zdrowia.
Nie brońcie minister!
Ostrzegała posłów, że broniąc Jolanty Sobierańskiej-Grendy, własnoręcznie zamykają drzwi przed setkami tysięcy pacjentów czekających w trybie pilnym na diagnostykę i porodówki.
Jolanta Sobierańska-Grenda ponosi pełną odpowiedzialność za coraz większy kryzys finansowy w ochronie zdrowia, chaotycznie wprowadzane zmiany w szpitalnictwie, niezrealizowanie żadnego z niezbyt ambitnych celów postawionych przez politycznego mocodawcę przy jej powołaniu. Jej praca to faktyczna abdykacja z roli szefa resortu odpowiedzialnego za zdrowie i życie obywateli Rzeczypospolitej Polskiej – mówiła Katarzyna Sójka, podkreślając, że przez kilka miesięcy urzędowania [od lipca 2025 r. do kwietnia 2026 r. – red.] minister Sobierańska-Grenda nie przedstawiła żadnej spójnej strategii naprawy systemu ochrony zdrowia, a jedynym namacalnym „osiągnięciem" jej kadencji pozostaje nieudolnie ukrywana lista drastycznych cięć w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia, ujawniona w grudniu 2025 r.
Sójka przypomniała, że ujawniona w grudniu zeszłego roku korespondencja Ministerstwa Zdrowia z Ministerstwem Finansów odsłoniła plan brutalnych cięć na łączną kwotę 10,4 mld zł.
– Pod nóż miały pójść między innymi nielimitowane porady lekarzy specjalistów, bezpłatne leki dla dzieci, kobiet w ciąży oraz seniorów, program „Dobry posiłek w szpitalu”, podwyżki dla najgorzej zarabiających medyków i kształcenie podyplomowe lekarzy. Ochrona zdrowia miała być obszarem, gdzie wprowadzane są przemyślane reformy, a zamiast nich wybrano drogę na skróty wiodącą wyłącznie przez cięcia i zabieranie pacjentom tego, co dali im poprzednicy.
Marta Golbik
29 kwietnia posłowie z sejmowej Komisji Zdrowia negatywnie zaopiniowali poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy – „Menedżer Zdrowia” informował o tym w tekście „Lista wstydu czy polityczny lincz?”. Posłem sprawozdawcą została posłanka Kolicji Obywatelskiej Marta Golbik. To ona jako pierwsza broniła minister zdrowia.
Marta Golbik oceniła, że wypowiedzi podczas obrad (a także wniosek o wotum) polityków PiS to próby nastraszenia pacjentów, polityczna awantura, a nie rzeczowa debata dotycząca trudnej sytuacji w systemie ochrony zdrowia.
– Zarzuty wobec szefowej resortu są często kłamliwe – dodała.
– Na tej sali obecni są ci, którzy zdewastowali ochronę zdrowia. W roku 2018 r. zlikwidowano 839 szpitali. Nie było takiego czasu, jak okres rządów PIS, by w Polsce zlikwidowano aż tyle placówek – powiedział Zbigniew Konwiński z KO, odnosząc się do zarzutów PiS dotyczących likwidacji porodówek.
Minister bronił też Radosław Lubczyk z Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Obawa o przegraną
– Jeśli pan, panie premierze, nie zmieni swojego podejścia do finansowania zdrowia, to obawiam się, że będziemy mieli problem, żeby wspólnie wygrać kolejne wybory. Ochrona zdrowia jest najważniejszym tematem dla wszystkich Polek i Polaków, niezależnie od poglądów politycznych – zwróciła się do Donalda Tuska Anna Maria Żukowska z Lewicy (która jest w koalicji rządzącej).
– Lewica jest lojalnym koalicjantem, jesteśmy wspólnym rządem – dodała posłanka, zwracając jednak uwagę na limity w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.
Brak nadzoru
Witold Tumanowicz z Konfederacji zarzucił szefowej resortu brak nadzoru nad wszystkim, co ważne.
– Polski system opieki zdrowotnej dogorywa na oddziale intensywnej opieki medycznej podłączony do respiratora – użył metafory, dodając, że za taki stan odpowiada minister zdrowia i nie robi nic, aby ten system wyleczyć, a każda jej decyzja pogarsza jego stan.
Jak mówił, Sobierańska-Grenda ma szanse przejść do historii jako najgorszy minister zdrowia, mimo że konkurencja jest spora.
Razem nie razem z rządzem
Krytycznie o szefowej ministerstwa mówiła także Marcelina Zawisza z Razem.
Zarzuciła jej między innymi brak pomysłu na poprawę finansowania ochrony zdrowia.
– Z tego względu w zeszłym roku ludzie mieli odwoływane badania, operacje i zabiegi. W tym roku będzie dokładnie to samo, bo kierownictwo ministerstwa nie robi absolutnie nic poza rozmowami z Ministerstwem Finansów – oceniła posłanka.
Jak broniła się minister?
Potem wypowiedziała się sama minister zdrowia.
– Misja, zaufanie i odwaga – to doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem. I to to ostatnie pozwala mi na przeprowadzenie reform w ochronie zdrowia. Ja mam odwagę – mówiła szefowa resortu zdrowia, podkreślając, że decyduje się na zmiany, bo wie, jak funkcjonuje system ochrony zdrowia. Pracuje w nim od ponad 20 lat.
– Widziałam cierpiącego pacjenta, lekarzy i pielęgniarki wypalonych zawodowo i zmęczonych, menedżerów szpitali ciężko pracujących całą dobę. Ci wszyscy ludzie czekali na odważne decyzje dotyczące publicznego systemu ochrony zdrowia – dodała.
Sobierańska-Grenda podkreśliła, że w uzasadnieniu wniosku o wotum nieufności jest dużo emocji i polityki, ale mało rzeczowej analizy.
– Wniosek o wotum nie jest aktem troski o pacjentów, ale polityczną i partyjną kalkulacją – oceniła.
– Nie ma mojej zgody na straszenie pacjentów i populizm. Czas rozpocząć poważną rozmowę o dodatkowym finansowaniu ochrony zdrowia – mówiła.
Donald Tusk
Trudne zadanie
Potem w obronę wziął ją premier Donald Tusk, podkreślając, że Jolanta Sobierańska-Grenda podjęła się trudnego zadania.
– Jej misja może do tej pory nie powiodła się w 100 proc., ale wiem, że na tym nie poprzestanie – zapewnił.
Ocenił, że minister zdrowia dobrze wykonuje swoje obowiązki i zadeklarował, że będzie szefowała resortowi.
Wyniki
Czy Donald Tusk przekonał posłów do pozostawienia minister?
Tak.
Głosowało 450 posłów.
Za było 212.
Przeciw – 238.
Nikt się nie wstrzymał.
Nie głosowało 9 osób.
Potrzebna była większość ustawowa, czyli 231.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda pozostaje w resorcie.
Szczegółowe wyniki głosowania poniżej.


