Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Maria Krzos
Źródło: Menedżer Zdrowia 

Publiczne albo prywatne – lekarze o zakazie pracy w dwóch sektorach

Naczelna Izba Lekarska

– Nie jest to dobry pomysł. Wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach, ale ostry zakaz – widać to czarno na białym – wydłuży kolejki i wydrenuje system ze specjalistów – stwierdził Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Samorząd przeprowadził wśród członków badanie „Perspektywa 27” – chciał poznać ich opinie na temat ewentualnego zakazu łączenia pracy w sektorze prywatnym i publicznym.

  • Ośrodek Badań i Analiz Naczelnej Izby Lekarskiej przeprowadził ankietę wśród lekarzy na temat tego, co myślą o zakazie pracy w dwóch sektorach – prywatnym i publicznym
  • Wyniki zaskoczyły sam samorząd. Okazało się, że nic nie jest czarne lub białe
  • Zdaniem autorów źródło nieprawidłowiści nie dotyczy wyłącznie miejsca pracy lekarza, ale też zasad przepływu pacjentów i rozliczeń
  • Lekarze wskazali, że wprowadzenie rozwiązania, które dzielą lekarzy na „publicznych” i „prywatnych”, uderzy w pacjentów
  • Co jeszcze wynika z badań samorządu?

Ankiety przygotowane przez Ośrodek Badań i Analiz Naczelnej Izby Lekarskiej wypełniło 2243 lekarzy. Badanie zostało przeprowadzone od 29 kwietnia do 4 maja 2026 r. Nie jest reprezentatywne. NIL podkreśla jednak, że prośba o wypełnienie obszernej ankiety spotkała się z dużym odzewem wśród członków izb lekarskich. To pokazuje, że temat ten budzi wiele emocji wśród ich członków, zaś uzyskane wyniki podważają wiele obiegowych opinii na temat lekarzy.

– Ciekawe jest to, jak wiele patologii na styku systemu prywatnego i publicznego widzą uczestnicy ankiety. To badanie zadaje kłam tezie, że lekarzom jest dobrze tak, jak jest teraz, i to oni korzystają na tym, że systemy [publiczny i prywatny – red.] mieszają się ze sobą – mówił Łukasz Jankowski.

Dane pokazały, że respondenci widzą realne problemy i patologie, do których dochodzi na styku systemu prywatnego i publicznego. Na przykład 41,4 proc. uczestników ankiety wskazało dopisywanie pacjentów poza kolejnością, a 35,4 proc. na ryzyko użycia zasobów publicznych na rzecz pracy prywatnej. Lekarze alarmowali też, że aktualny sposób funkcjonowania sektora publicznego i prywatnego powoduje, że pracując w jednym miejscu często nie są w stanie zapewnić swoim pacjentom godnej opieki.

Zdaniem autorów badania jego wyniki pokazują, że źródło nieprawidłowiści nie dotyczy wyłącznie miejsca pracy lekarza, ale zasad przepływu pacjentów i rozliczeń.

– Nasi członkowie instynktownie wyczuli, jaki jest problem. Problemem nie jest to, czy lekarz pracuje w sektorze publicznym czy niepublicznym. Problemem jest mieszanie się ścieżek pacjenta w ramach tych dwóch systemów – mówił Artur Białoszewski, ekspert NRL ds. badań i analiz, tłumacząc, że samo rozdzielenie lekarzy między sektorami nie sprawi, że pacjenci przestaną między nimi krążyć.

15,1 proc. ankietowanych popiera kategoryczny zakaz

Z badania „Perspektywa 27” wynika, że większość ankietowanych sprzeciwia się kategorycznemu zakazowi łączenia pracy w dwóch sektorach. Tylko 15,1 proc. popiera pełne rozdzielenie ścieżki prywatnej i publicznej.

– Z drugiej strony można powiedzieć, że to aż 15 proc., bo spodziewaliśmy się, że będzie to w stu procentach negacja – skomentował prezes NRL.

Uczestnicy badania wypowiedzieli się nie tylko na temat prostego zakazu łączenia pracy w dwóch miejscach. Samorząd lekarski pytał również, jakie jest ich podejście do innych, łagodniejszych wariantów tego zakazu. Jedno z pytań dotyczło sytuacji, w której lekarz wykonujący dany zakres świadczeń w ramach NFZ miałby zakaz udzielania tych samych świadczeń prywatnie.

– Prawie 70 proc. naszych członków biorących udział w badaniu nie popiera takiego wariantu – przyznał Artur Białoszewski. „Za” było 22,9 proc. ankietowanych.

– Co ciekawe, grupa która nie ma zdania, jest relatywnie niewielka. Widać tu dosyć sporą polaryzację pomiędzy naszymi respondentami – skomentował ekspert.

Jakie decyzje podejmowaliby ankietowani, gdyby musieli wybierać między sektorem publicznym a prywatnym (przy założeniu, że obowiązek rozdzielenia dotyczyłby tego samego zakresu świadczeń)?

34,3 proc. odpowiedziało, że wybór zależałby od warunków. 30,5 proc. chciałoby zachować możliwość łączenia sektorów. 18,5 proc. postawiłoby na sektor komercyjny. 14,7 proc. zdecydowałoby się na sektor finansowany ze świadczeń publicznych.

– Czyli większość naszych członków powiedziała, że chce zachowania „status quo” i „to zależy” – skomentowali Jankowski i Białoszewski.

Lekarze chcą przejrzystości, a nie zakazów

Przedstawiciele NRL podkreślili, że z ankiety wynika jasno, że lekarze w swoich ocenach bardzo mocno rozróżniają potrzebę wprowadzenia większej przejrzystości w systemie (co cieszy się dużym poparciem), od prostego zakazu pracy w dwóch sektorach jednocześnie (aprobata dla tego rozwiązania jest mała).

Świadczyć o tym może również dosyć duże (56,2 proc.) poparcie dla wprowadzenia ostrzejszych zasad dla osób decyzyjnych (np. kierowników oddziałów). Prawie 70 proc. ankietowanych było też na „tak” dla scenariusza, w którym ograniczenie pracy w dwóch sektorach dotyczyłoby sytuacji, w której występuje realny konflikt interesów.

Lekarze mogliby pracować tylko w systemie publicznym, ale mają warunki

Co się stanie, jeśli wprowadzono by rozwiązanie dzielące lekarzy na „publicznych” i „prywatnych”?

– Prawie 75 proc. ankietowanych określiło, że spowoduje to odpływ części lekarzy z systemu publicznego do pracy prywatnej – poinformował Artur Białoszewski. 58,9 proc. wskazało na wydłużenie kolejek w systemie publicznym, zaś 53,9 proc. – na trudniejszą obsadę dyżurów, poradni, oddziałów.

56,8 proc. ankietowanych lekarzy uznało jednak wybór pracy wyłącznie w publicznej ochronie zdrowia za „raczej prawdopodobny” lub „zdecydowanie prawdopodobny”.

– Warunkowa gotowość nie jest mandatem dla sankcji (dla wprowadzenia zakazu – red.). Oznacza potrzebę realnych warunków, zachęt i stabilnych zasad – podkreślili Jankowski i Białoszewski.

Co skłoniłoby lekarzy do postawienia tylko na sektor publiczny?

Medycy wskazywali między innymi na gwarantowane, wysokie wynagrodzenie (67,1 proc.), mniej biurokracji i prostszą dokumentację (49,2 proc.), wprowadzenie minimalnych norm obsady i rozsądnej liczby pacjentów (48,8 proc.).

Czym może się skończyć ostra konkurencja o lekarzy?

– Temat regulowania zasad pracy w dwóch sektorach łatwo spłycić i sprowadzić do prostego „albo publiczne, albo prywatne”. My też poddajemy się w pewnym sensie tej narracji. Teraz mamy jednak wyniki pokazujące, że środowisko lekarskie mówi „nie” takiemu podziałowi. I tu otwiera się furtka do tego, aby rozpocząć może nie negocjacje, ale naprawę systemu publicznego – stwierdził prezes NRL.

Podkreślił, że to, o czym mówią dziś lekarze, to nie jest jakaś gratyfikacja – to są po prostu wylistowane warunki, które powinny być spełnione, aby system publiczny był przyjaznym i konkurencyjnym miejscem pracy względem sektora prywatnego.

– Bo jeżeli rządzący chcą, aby dwa sektory konkurowały o lekarzy w sposób ostry, to rozmowa zawsze skończy się na warunkach pracy. A jak wiemy, rynek pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia jest dzisiaj rynkiem pracownika medycznego – zauważył Łukasz Jankowski.

Przeczytaj także: „Jeden lekarz – jeden etat” „Zakaz łączenia pracy – sonda”.

Więcej tekstów z cyklu „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie” po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Naczelna Rada Lekarska Łukasz Jankowski Artur Białoszewski lekarzu wybieraj lekarz lekarze