Medycy odchodzą z SOR-u szpitala dziecięcego
Przemek Wierzchowski/Agencja Wyborcza.pl
Od 1 października ze szpitalnego oddziału ratunkowego kliniki dziecięcej w Warszawie może odejść 40 osób z zespołu ratowniczo-pielęgniarskiego. Z końcem miesiąca kończą im się kontrakty. Nowe umowy nie zostały jeszcze podpisane, bo dyrekcja nie zgadza się na podwyżkę stawki zaproponowanej przez pielęgniarki i ratowników.
– Nasze koleżanki i koledzy zostali postawieni przez dyrekcję placówki przed koniecznością udziału w konkursie, którego celem było obniżenie dotychczasowych stawek godzinowych personelu ratowniczo-pielęgniarskiego – czytamy we wpisie grupy zrzeszającej środowisko ratowników medycznych na jednej z platform społecznościowych.
Ratownicy z Dziecięcego Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który jest częścią Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, wprost informują o zagrożeniu bezpieczeństwa pacjentów, bo cały zespół liczy 55 osób.
Z dziecięcym SOR-em pożegna się kilkudziesięciu pracowników. W tle podwyżki
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, konkurs ofert dyrekcja rozpisała na stanowiska ratowników medycznych i pielęgniarek pracujących na szpitalnym oddziale ratunkowym dla dzieci. Z wpisu wynika, że ze względu na proponowane stawki w konkursie odrzucono 40 ofert, które złożyli dotychczasowi członkowie zespołu ratowniczo-pielęgniarskiego. W związku z tym od 1 października z dziecięcym SOR-em pożegna się kilkudziesięciu pracowników.
SOR szpitala dziecięcego WUM to drugi taki oddział w województwie mazowieckim przeznaczony wyłącznie dla dzieci. Co istotne, jest to jedyne na tym obszarze centrum urazowe dysponujące zapleczem ortopedycznym, chirurgicznym i neurochirurgicznym, gdzie trafiają mali pacjenci w najcięższych stanach. Są tam transportowani śmigłowcami z całego województwa. Codziennie oddział przyjmuje około 150 dzieci. Pracę czterech lekarzy wspomaga doświadczony zespół pielęgniarek i ratowników medycznych, a także lekarze rezydenci.
„Gazeta Wyborcza” pyta Barbarę Mietkowską, rzeczniczkę prasową Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, którego jednym z zakładów jest Dziecięcy Szpital Kliniczny, o powód rozpisania konkursu, a także o to, ile osób z dotychczasowego personelu ratowniczo-pielęgniarskiego zgodziło się na obniżenie stawek za godzinę pracy, a ile odchodzi z tego właśnie powodu.
Czy po 1 października dziecięcy SOR będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwo swoim pacjentom?
Rzeczniczka odmawia komentarza, twierdząc, że trwają negocjacje z personelem, a więcej informacji będzie mogła udzielić za kilka dni. Nieoficjalnie od osoby z kręgu dyrekcji gazeta dowiedziała się, że o żadnych obniżkach nie było mowy. Przeciwnie, 40 osób z dotychczasowego personelu SOR-u – zarówno ratownicy, jak i pielęgniarki – domagali się od szpitala podwyżek.
O jakie stawki chodzi?
Placówce zależało, by zostali, ale w tej chwili ich żądań nie można spełnić, bo sytuacja w służbie zdrowia jest trudna. Konkurs rozpisano, ponieważ te osoby są zatrudnione na rocznych kontraktach, które się właśnie kończyły. W nowych umowach dyrekcja chciała utrzymać pensje na dotychczasowym poziomie. Stawka godzinowa wynosiła w ostatnim czasie około 90 zł brutto za godzinę, natomiast personel domagał się jej zwiększenia do ok. 100 zł.
Z opublikowanych przez szpital informacji o naborze wynika, że do pracy na SOR-ze dyrekcja zaakceptowała oferty złożone przez pielęgniarkę i pielęgniarza oraz czterech ratowników medycznych.
– Wszystkie te osoby są spoza obecnego zespołu – mówi jeden z pracowników szpitala. Oferty złożone przez zatrudnionych na SOR-ze medyków miały zostać odrzucone ze względów finansowych.
– Wraz ze mną z oddziałem pożegna się 39 osób: ratowników i pielęgniarek. Ze starego zespołu nikt nie przystał na warunki dyrekcji – mówi „Wyborczej” jeden z ratowników medycznych, dotychczas zatrudniony na kontrakcie.
– Personel ratowniczo-pielęgniarski na SOR-ze liczy ok. 55 osób, z których ok. 15 to pracownicy etatowi. Reszta co roku uczestniczy w konkursie ofert i podpisuje ze szpitalem kontrakty w ramach jednoosobowych działalności gospodarczych. Co roku ich stawki godzinowe nieznacznie rosły, choć ratownicy medyczni w tym szpitalu zawsze zarabiali mniej od pielęgniarek. Mimo że na SOR-ze wykonujemy dokładnie tę samą pracę i wzajemnie się zastępujemy – mówi ratownik i dodaje, że akurat ratownicy sygnalizowali dyrekcji potrzebę zrównania ich stawek z tymi, które otrzymują pielęgniarki.
5 zł mniej w kontraktach
Sytuacja tych ostatnich jest jeszcze inna: ich stawka godzinowa wynosiła bazową kwotę, która powiększała się o dodatkowe 5 zł, jeżeli pielęgniarka w danym miesiącu przepracowała ponad 240 godzin.
– Dyrekcja uznawała te kilka złotych od godziny za dodatek do pensji, ale w praktyce dla większości pielęgniarek było to po prostu comiesięczne wynagrodzenie, ponieważ praca na SOR-ze w wymiarze ponad 240 h nie jest rzadką praktyką – wyjaśnia ratownik.
Dyrekcja wykreśliła jednak z nowych kontraktów zapis o 5 zł doliczanych za ponadnormatywny czas pracy. Pielęgniarki, aby nie tracić dotychczasowego stałego wynagrodzenia wynikającego z dodatku, zaproponowały zwiększenie stawki godzinowej. Ratownik dodaje, że szpital chciał tym razem podpisać z personelem kontrakty na dwa lata.
Jak wynika z informacji TVN24 Warszawa, obecnie nie są z nimi prowadzone żadne rozmowy, a kontrakty wygasają ostatniego dnia września.
– Mamy rozpisane dyżury także w nocy z 30 września na 1 października, ale o północy skończą się nasze umowy – mówią.
– Docierają do nas informacje, że w tym roku żaden nowy konkurs nie zostanie już ogłoszony – dodają.
– Wiadomo, że od 1 października zespół ratowniczo-pielęgniarski będzie liczył 15 pracowników etatowych i sześć osób zatrudnionych na kontraktach. Twierdzenie, że w takich okolicznościach bezpieczeństwo pacjentów nie będzie zagrożone, jest, najdelikatniej mówiąc, naiwnością – stwierdza ratownik.
Konkursy zakończone
TVN24 podaje, że 22 września do dyrekcji szpitala trafiła petycja podpisana przez kilkadziesiąt lekarek i lekarzy także spoza SOR-u, apelując, aby nie doszło do nagłej utraty znacznej części doświadczonych pracowników.
Redakcja otrzymała oświadczenie dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM Marzeny Kowalczyk.
W dokumencie podano między innymi, że wszystkie postępowania konkursowe dotyczące obsady stanowisk pielęgniarek, położnych oraz ratowników medycznych zostały przeprowadzone i zakończone zgodnie z obowiązującymi procedurami.
UCK WUM zapewniła też o pełnym zabezpieczeniu pacjentów.
– Oznacza to, że aktualny poziom zatrudnienia oraz przyjęta organizacja pracy gwarantują prawidłową, ciągłą i nieprzerwaną realizację świadczeń medycznych – wskazano w oświadczeniu.
Przeczytaj także: „Lekarz na swoim”


