Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Milena Motyl
Źródło: PAP

Migrena to nie zwykła przypadłość

123RF

Migrena to najpowszechniejsze schorzenie neurologiczne, które ogranicza codzienną sprawność silniej niż stwardnienie rozsiane i choroba Parkinsona razem wzięte. Szacuje się, że choroba może dotykać nawet 30 proc. ludzi na całym świecie. W Polsce z migreną zmaga się aż 6 mln osób, z czego 750 tys. cierpi na jej postać przewlekłą.

Prof. Marta Waliszewska-Prosół, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy, podczas XXV konferencji „Polka w Europie” podkreśliła, że migrena jest najczęstszą chorobą neurologiczną i powoduje większą niepełnosprawność niż wszystkie pozostałe choroby neurologiczne, takie jak stwardnienie rozsiane i choroba Parkinsona.

Polacy wydają miliony na nieskuteczne terapie

Podejrzewa się, że nawet 30 proc. światowej populacji może chorować na migrenę. W Polsce cierpi z jej powodu 6 mln osób, w tym 750 tys. ma migrenę przewlekłą, powodującą bóle głowy co najmniej przez 15 dni w miesiącu. Najczęściej chorują kobiety – stanowią 75 proc. wszystkich pacjentów. Choroba ta rzadko jednak jest właściwie leczona. Tylko 2–14 proc. pacjentów wymagających leczenia profilaktycznego jest w ten sposób leczonych.

– W Polsce mamy największe obciążenie tą chorobą, większe niż w innych krajach europejskich. Wydajemy najwięcej na leki oraz metody alternatywne, które na bóle głowy nie pomagają – alarmowała prof. Waliszewska-Prosół, pracująca w katedrze i Klinice Neurologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Pacjenci cierpiący z powodu migreny zażywają dostępne bez recepty niesterydowe leki przeciwzapalne, takie jak ipuprofen, paracetamol, a także tryptany, ergotaminę, opioidy i różne mieszkanki leków. Specjalistka ostrzegła jednak, że leki te stosowane w nadmiarze, w doraźnym lub objawowym leczeniu bólu głowy, zamiast pomóc mogą wygenerować polekowe bóle głowy.

Do migreny można się przyzwyczaić? 

Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy zwróciła uwagę, że pacjenci nadal będą poruszać się w błędnym kole niewłaściwych terapii i nawracających napadów migreny, dopóki nie zaczniemy uznawać jej za poważną chorobę neurologiczną, wymagającą stosowania leczenia przyczynowego.

– Pacjentki często słyszą, że migrena to nie choroba, że to taka uroda i trzeba do tego się przyzwyczaić. Jak urodzisz dziecko, to przejdzie, albo po menopauzie – weź tabletkę przeciwbólową, na przykład APAP, to też ci przejdzie. Bo traktowana jest jako przypadłość lub jedynie dolegliwość – opisała specjalistka.

Tymczasem migrena powoduje ogromne straty w gospodarce, gdyż cierpiące na tę chorobę osoby przez wiele dni w miesiącu nie są w stanie funkcjonować w rodzinie i w pracy zawodowej.

– Straty z powodu bólów głowy ocenia się na 1,6 proc. PKB. To już nie są żarty. Czy zatem nie warto tych pacjentów skutecznie leczyć, by nie powodować takich strat? – pytała retorycznie prof. Waliszewska-Prosół.

Specjalistka zaznaczyła, że w leczeniu migreny dokonał się w ostatnich latach przełom terapeutyczny.

– Uzyskujemy spektakularne efekty leczenia nowymi lekami działającymi na neuropeptyd CGRP, kluczowy przekaźnik bólu migrenowego. To przełom, którego zazdrości nam cała neurologia. Tego rodzaju terapia celowana pozbawiona jest działań niepożądanych, bezpieczna dla pacjentów – zapewniła.

Dodała również, że poza przeciwciałami monoklonalnymi, takimi jak erenumab, galcanezur, fremanezumab oraz eptinezumab, wykorzystuje się także tzw. gepanty profilaktyczne: atogepant i rimegepant.

Leki tego typu podawane są raz w miesiącu lub nawet raz na kwartał w przypadku eptinezumabu dożylnego. Pozwalają one znacznie zmniejszyć dni z migreną nawet u pacjentów opornych na inne terapie. Z powodu wysokiej ceny są jednak dostępne u nas w mocno ograniczonym zakresie.

– W Polsce dostępne są wszystkie nowe terapie, ale tylko niektóre bezpłatnie są dostępne w ramach programu lekowego – wyjaśniła wiceprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Bólu. W ten sposób korzysta z nich jedynie 1,3 tys. pacjentów z migreną przewlekłą, a choruje 750 tys. osób.

To na migrenę nie pomaga 

Efekt jest taki, że poza lekami przeciwbólowymi pacjenci z migreną sięgają po metody nierekomendowane przez specjalistów, gdyż ich skuteczność nie została potwierdzona badaniami naukowymi. Na migrenę nie pomaga antykoncepcja hormonalna, kanabinoidy, olejki CBD, psylocybina, kolczyki typu daith, ryboflawina (witamina B2), pirydoksyna (witamina B6), koenzym, magnez, złocień maruna, lepiężnik, hirudoterapia, tropokolagen.

– Dowody naukowe obecnie nie uzasadniają również stosowania określonych typów diety do zapobiegania napadom. Racjonalne wydaje się unikanie jedynie tych składników, które powtarzalnie wywołują napady – stwierdziła prof. Marta Waliszewska-Prosół.

Ekspertka zaznaczyła, że kolejną zmorą są metody chirurgiczne oferowane przez prywatne kliniki, takie jak stymulacja nerwu błędnego, przezczaszkowa stymulacja magnetyczna, przezskórna elektryczna stymulacja nerwów.

– Migreny nie leczymy chirurgicznie – wyjaśniła specjalistka, dodając, że może dojść wówczas do uszkodzenia nerwów i wtórnych bólów. – To oszukiwanie pacjentów, musimy potem leczyć powikłania tych wszystkich metod – stwierdziła.

– Gdy pacjent zażywa suplementy, to ja na niego nie krzyczę, jeśli uważa, że czuje się lepiej, choć nie mają one potwierdzenia naukowego. Ostrzegam jedynie, że im dłużej pacjent nie jest leczony lub jest leczony niewłaściwie i bardziej nadużywa leków przeciwbólowych, tym większe jest ryzyko, że nawet skuteczne leki przyczynowe nie będą już działały – podsumowała prof. Marta Waliszewska-Prosół.

Przeczytaj także: „Nowy lek do doraźnego zwalczania ataków migreny”.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Marta Waliszewska-Prosół migrena leczenie Polskie Towarzystwo Bólów Głowy leki terapie