Płukanie jelita – to nie jest bezpieczne
123RF
Hydrokolonoterapia, czyli tak zwane czyszczenie jelit dużą ilością wody podawaną przez rurkę do odbytu, wraca ostatnio jako modny zabieg detoksykujący. To praktyka, która nie ma oparcia w dowodach naukowych, a niesie za sobą poważne ryzyko medyczne.
Praktyka oczyszczania okrężnicy, zwana również irygacją lub hydroterapią jelitową, sięga czasów starożytnej Grecji, a w Stanach Zjednoczonych stała się popularna na początku XX wieku. Z czasem teorie na jej temat straciły jednak poparcie i metoda ta popadła w niełaskę. Współcześnie znów zyskuje na popularności – zarówno w formie mechanicznego płukania, jak i za sprawą rzekomo detoksykujących środków przeczyszczających, herbatek czy kapsułek.
– Metoda zakłada, że w jelicie grubym odkładają się gnijące resztki pokarmu, które wytwarzają toksyny wchłaniające się do krwi i zatruwające cały organizm. Problem w tym, że ta teoria już wtedy nie została naukowo potwierdzona, a sam zabieg bywał niebezpieczny, więc na długi czas zniknął z medycyny. Tymczasem wrócił w nowej odsłonie jako element mody na „detoks” – zwraca uwagę prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Instytutu Nauk Biologicznych Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
Wspomniany zabieg bywa promowany jako sposób na pozbycie się szkodliwych substancji i ogólną poprawę zdrowia. Często poleca się go również jako panaceum na wzdęcia, stany zapalne okrężnicy, zaparcia oraz niestrawność. Specjaliści jednak kategorycznie ostrzegają: hydrokolonoterapia nie jest bezpiecznym rozwiązaniem problemów trawiennych i nie powinna być przeprowadzana regularnie ani rekreacyjnie.
– Za usuwanie szkodliwych substancji z organizmu odpowiadają wątroba i nerki, a nie okresowe płukanie jelita. Jelito grube nie jest workiem na odpady, który trzeba czyścić z zewnątrz, tylko narządem z własną florą bakteryjną i naturalną zdolnością do samoregulacji – wyjaśnia prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Co na temat hydrokolonoterapii mówią badania
Przegląd naukowy zatytułowany „Clinical effects of colonic cleansing for general health promotion: a systematic review”1, opublikowany w „American Journal of Gastroenterology”, nie wykazuje żadnych rzetelnych dowodów potwierdzających, że płukanie okrężnicy poprawia zdrowie osób bez wyraźnych wskazań medycznych. Podobny jest z analizy „The dangers of colon cleansing”2 zamieszczonej na łamach „Journal of Family Practice”, gdzie z kolei opisuje się powikłania. Eksperci z ośrodka Cedars-Sinai zaznaczają, że korzyści z takich praktyk są nieudowodnione, a jedynym uznanym uzasadnieniem dla płukania jelita jest przygotowanie pacjenta do kolonoskopii, a nie mityczne „oczyszczanie z toksyn”.
Skąd więc przekonanie, że to działa?
– Po zabiegu w przezroczystym zbiorniku widać ciemną, cuchnącą treść, którą przedstawia się jako dowód wypłukanych „złogów”. W rzeczywistości to zwykła treść jelitowa i resztki pokarmowe, obecne u każdego z nas. Poczucie lekkości po zabiegu też nie jest dowodem usunięcia toksyn, to po prostu efekt opróżnienia jelita, znany każdemu po zwykłym wypróżnieniu, wzmocniony jeszcze efektem placebo – tłumaczy prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Hydrokolonoterapia to nie to samo co lewatywa
Irygację łatwo pomylić z lewatywą lub medycznym przygotowaniem przewodu pokarmowego do kolonoskopii. Róznią się one jednak znacząco. Lewatywa polega na użyciu niewielkiej ilości płynu w celu oczyszczenia odbytnicy i dolnej części jelita grubego. Jej zadaniem jest doraźne pobudzenie układu trawiennego, by ułatwić wypróżnienie.
Natomiast przygotowanie jelit do badań lub operacji polega na doustnym przyjęciu odpowiedniego środka prowokującego kontrolowaną biegunkę. Pozwala to na całkowite i bezpieczne oczyszczenie narządu na całej jego długości.
Uwaga! Płukanie jelit bywa niebezpieczne
Zabieg hydrokolonoterapii nie jest obojętny dla zdrowia, ponieważ nierzadko zaburza prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego.
– Twoje jelito grube wchłania wodę i magazynuje stolec. Jeśli zaczniesz zaburzać jego zdolność do wykonywania którejkolwiek z tych czynności, może to odbić się na twoim zdrowiu. Utrzymanie równowagi wodnej jest niezwykle ważne, a ingerencja w proces wchłaniania wody w okrężnicy może doprowadzić do groźnych zaburzeń równowagi płynów – ostrzega prof. Anuradha Bhama z Lerner College of Medicine przy Cleveland Clinic i Case Western Reserve University.
Choć u wielu osób hydroterapia nie wywołuje natychmiastowych problemów, może wiązać się ze skutkami ubocznymi, takimi jak: skurcze, nudności, wzdęcia, biegunka czy podrażnienie okolic odbytu. Co gorsza, bywa przyczyną odwodnienia i zaburzeń gospodarki elektrolitowej (co wpływa na pracę serca i nerek), a nawet potęguje stany zapalne.
Kolejnym ryzykiem jest zakażenie niesterylnym sprzętem. Zdarza się to zwłaszcza wtedy, gdy procedura wykonywana jest w warunkach pozamedycznych przez niewykwalifikowany personel. W skrajnych przypadkach silny strumień wody może spowodować perforację (przebicie) jelita, co prowadzi do ciężkiej infekcji i bezpośrednio zagraża życiu.
– Hydroterapia okrężnicy może tymczasowo zaburzyć mikrobiom jelitowy lub zmniejszyć jego różnorodność. Jak na ironię, ta nierównowaga nierzadko potęguje wzdęcia, gazy i nieregularne wypróżnienia wkrótce po zabiegu – zaznacza gastroenterolog dr Sabine Hazan, założycielka laboratorium badań genetycznych nad mikrobiomem.
Szczególne zagrożenie stanowi płukanie jelita naparami z kawy. Badania wykazują, że takie praktyki mogą wywołać ostre stany zapalne wyściółki okrężnicy i odbytnicy.
Lekarze alarmują, że dla niektórych pacjentów hydrokolonoterapia jest bezwzględnie przeciwwskazana. Największe ryzyko dotyczy osób z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit, uchyłkowatością, niewydolnością nerek i serca oraz pacjentów po operacjach przewodu pokarmowego. Paradoksalnie to właśnie im „czyszczenie z toksyn” bywa najczęściej oferowane jako pseudomedyczna metoda leczenia.
Przestrogą powinna być historia słynnego amerykańskiego aktora Steve’a McQueena. W 1980 r., chorując na nieoperacyjny nowotwór, wyjechał do kontrowersyjnej meksykańskiej kliniki, gdzie stosowano między innymi codzienne lewatywy z kawy jako element „terapii oczyszczającej”. Aktor zmarł kilka miesięcy później po ryzykownej operacji, na którą wbrew opiniom amerykańskich onkologów namówili go tamtejsi pracownicy.
– Organizm ma już wbudowany sprawny system oczyszczania. Nie potrzebuje pomocy w postaci rurki i kilkudziesięciu litrów wody – podsumowuje prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Przypisy:
Przeczytaj także: „Nowy test z krwi w diagnostyce raka jelita grubego” i „Rządzący, odwagi!”.

