Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Maria Krzos
Źródło: PAP

Immunoterapia przyniosła przełom w onkologii

123RF

Dzięki odkryciu punktów kontrolnych układu odpornościowego możliwe stały się wieloletnie przeżycia u pacjentów onkologicznych, którzy jeszcze kilkanaście lat temu nie mieli żadnych realnych opcji leczenia. Prof. Damian Tworek z Kliniki Nowotworów Klatki Piersiowej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie wyjaśnia, że odkrycie to zmieniło sposób myślenia o leczeniu nowotworów.

Immunoterapia jeszcze kilkadziesiąt lat temu była bardziej ideą niż realnym narzędziem klinicznym. Dziś stała się jednym z filarów nowoczesnej onkologii i symbolem przełomu w leczeniu chorób nowotworowych. Jej sukces nie jest dziełem jednego odkrycia, lecz efektem długiej drogi – od zrozumienia podstawowych mechanizmów kontroli układu odpornościowego, przez badania molekularne i immunologiczne, aż po zastosowanie kliniczne i systemowe decyzje o refundacji.

Historia immunoterapii zaczyna się od fundamentalnego pytania: dlaczego układ odpornościowy, zdolny do precyzyjnego rozpoznawania i niszczenia patogenów, często „nie widzi” komórek nowotworowych? Odpowiedź okazała się znacznie bardziej złożona, niż początkowo sądzono. Nowotwory nie tylko unikają rozpoznania, ale aktywnie hamują odpowiedź immunologiczną, wykorzystując naturalne mechanizmy kontroli, które w zdrowym organizmie chronią przed autoagresją.

– Odkrycie to zmieniło sposób myślenia o leczeniu nowotworów. Okazało się, że z chorobą można walczyć nie tylko poprzez bezpośrednie niszczenie komórek rakowych, lecz także przez uruchomienie naturalnych mechanizmów obronnych organizmu – podkreśla prof. Damian Tworek z Kliniki Nowotworów Klatki Piersiowej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. – Immunoterapia nie polega na bezpośrednim zabijaniu komórek nowotworowych, jak chemioterapia, lecz na „zdjęciu blokady” z układu odpornościowego pacjenta.

Nowa era w onkologii

„Odblokowanie” układu odpornościowego otworzyło drogę do nowej ery w onkologii i dało pacjentom szansę na skuteczniejsze leczenie. Narodziła się immunoterapia oparta na inhibitorach punktów kontrolnych. Leki te, będące najczęściej przeciwciałami monoklonalnymi, blokują interakcje PD-1 z PD-L1 lub CTLA-4 z jego ligandami, przywracając zdolność limfocytów T do rozpoznawania i niszczenia komórek nowotworowych.

Pierwsze sukcesy kliniczne, zwłaszcza w leczeniu czerniaka, były spektakularne i zmieniły paradygmat leczenia zaawansowanych nowotworów. – Pamiętam moment, w którym po raz pierwszy zobaczyliśmy wieloletnie przeżycia u pacjentów z przerzutowym czerniakiem – mówi prof. Jakub Kucharz z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. – To było coś, czego wcześniej w onkologii po prostu nie było – zaznacza.

Blaski i cienie immunoterapii

Jak zauważa dr n. med. Paweł Potocki z Kliniki i Katedry Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie, dawny prosty podział na leczenie radykalne i paliatywne właściwie się zdezaktualizował. Pojawili się pacjenci, którzy po kilku dawkach leczenia osiągają całkowitą odpowiedź i przez wiele lat funkcjonują bez cech aktywnej choroby. W przypadku raka nerki zdarzają się sytuacje, w których odpowiedź na leczenie utrzymuje się nawet po zakończeniu terapii. 

Jednocześnie szybko stało się jasne, że immunoterapia nie jest „cudownym lekiem” działającym u wszystkich. Odpowiedź na leczenie zależy od wielu czynników: typu nowotworu, obciążenia mutacyjnego guza, stanu mikrośrodowiska nowotworowego oraz indywidualnych cech układu odpornościowego pacjenta. U części chorych pojawiają się także działania niepożądane wynikające z nadmiernej aktywacji odporności, przypominające choroby autoimmunologiczne.

– Skuteczność immunoterapii idzie w parze z ryzykiem powikłań immunologicznych, dlatego tak ważna jest odpowiednia kwalifikacja pacjentów i doświadczenie ośrodków prowadzących leczenie podkreśla dr Potocki.

Decyzje systemowe ratują życie

W Polsce immunoterapia stała się w ostatnich latach ważną częścią leczenia onkologicznego, głównie dzięki programom lekowym finansowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Początkowo dostępna była dla wąskich grup pacjentów, dziś obejmuje coraz więcej wskazań – od czerniaka, przez raka płuca, po niektóre nowotwory układu krwiotwórczego, a także, jak ostatnio zdecydowano, raka jelita grubego.

– To przykład sytuacji, w której decyzje systemowe realnie przekładają się na przeżycia pacjentów – stwierdza prof. Jakub Kucharz, podkreślając, że Polska nie jest już krajem, w którym immunoterapia jest egzotyczną nowością – staje się standardem tam, gdzie istnieją solidne dowody naukowe na jej skuteczność.

Potencjał immunotarapii nie został jeszcze w pełni wykorzystany

Równolegle do rozwoju inhibitorów punktów kontrolnych intensywnie badane są inne strategie immunoterapeutyczne. Jedną z nich są terapie komórkowe, w tym CAR-T, polegające na genetycznej modyfikacji limfocytów pacjenta tak, aby rozpoznawały konkretne antygeny nowotworowe. Choć obecnie stosowane głównie w wybranych nowotworach hematologicznych, pokazują, jak daleko może sięgnąć personalizacja leczenia.

Innym obszarem są szczepionki przeciwnowotworowe, które mają „nauczyć” układ odpornościowy rozpoznawania antygenów guza. Choć pierwsze próby sprzed lat nie spełniły oczekiwań, rozwój technologii sekwencjonowania i bioinformatyki otworzył drogę do szczepionek personalizowanych, projektowanych na podstawie indywidualnego profilu mutacji nowotworu.

Immunoterapia to dziś nie jeden lek, ale cała filozofia leczenia – podkreślają specjaliści. – Coraz częściej myślimy o łączeniu różnych metod: immunoterapii z chemioterapią, radioterapią czy terapiami celowanymi, aby uzyskać efekt synergii. Perspektywa odkrycia nowych immunoterapeutyków wiąże się także z coraz lepszym zrozumieniem mikrośrodowiska guza, w którym oprócz komórek nowotworowych obecne są komórki układu odpornościowego, naczynia krwionośne i liczne czynniki sygnałowe. To dynamiczny ekosystem, który może zarówno wspierać, jak i hamować odpowiedź immunologiczną.

Z perspektywy systemowej wyzwaniem pozostaje nie tylko finansowanie nowoczesnych terapii, ale także organizacja opieki nad pacjentami leczonymi immunoterapią. Wymaga ona ścisłej współpracy onkologów, immunologów, endokrynologów i innych specjalistów, zdolnych do szybkiego rozpoznawania i leczenia działań niepożądanych.

Patrząc w przyszłość, badacze są zgodni: potencjał immunoterapii nie został jeszcze w pełni wykorzystany. Trwają prace nad nowymi punktami kontrolnymi, terapiami ukierunkowanymi na komórki NK, a także nad biomarkerami pozwalającymi precyzyjnie przewidywać odpowiedź na leczenie. Każde z tych odkryć przybliża nas do medycyny, w której leczenie nowotworu będzie coraz bardziej dopasowane do biologii konkretnego pacjenta.

Przeczytaj także: „Immunoterapia GLSI-100 w leczeniu raka piersi – wyniki badania FLAMINGO-01”.

Onkologia subskrybuj newsletter

Działy: Aktualności w Onkologia Aktualności
Tagi: immunoterapia nowotwór CAR-T Damian Tworek Jakub Kucharz Paweł Potocki