Specjalizacje, Kategorie, Działy
Archiwum

Prof. Szuster-Ciesielska: Nie ma przekonujących dowodów, że witamina C niszczy komórki nowotworowe

Wyślij:
Udostępnij:
Redaktor: Monika Stelmach
|
Źródło: Zbigniew Wojtasiński/PAP
Wciąż powraca temat witaminy C (kwas askorbinowy) oraz jej wpływu na choroby nowotworowe. Czy jest ona w stanie pomóc pacjentom onkologicznym? – zastanawia się prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, specjalistka z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie.
– W mediach społecznościowych można znaleźć wysyp zaleceń dotyczących jej zastosowania poprzez tzw. wlewy witaminowe – stwierdza na Twitterze i dodaje, że zwolennicy alternatywnych metod przekonują, że efekty są spektakularne. Lekarze ostrzegają jednak, że skutki takiego eksperymentowania mogą być tragiczne.

Specjalistka zwraca uwagę, że brakuje badań, które dotyczyłyby większej grupy pacjentów, jeśli chodzi o wpływ witaminy C na komórki nowotworowe. Większość analiz była oparta na próbach in vitro lub na zwierzętach.

– Na przykład u myszy z rakiem jajnika, podawany dożylnie askorbinian zabijał komórki rakowe bez uszkadzania prawidłowych tkanek. Jednak nie można oczekiwać, że witamina C badana w laboratorium na zwierzętach zadziała tak samo u ludzi – zaznacza prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Przypomina, że nie ma bezpośrednich i przekonujących dowodów na to, iż witamina C może niszczyć u ludzi komórki nowotworowe. – Natomiast dobrze sprawdza się jako dodatkowy składnik terapii przeciwnowotworowej. Ze względu na swoje antyoksydacyjne właściwości może częściowo znosić niekorzystne działanie chemioterapeutyków – wyjaśnia.

Wątpliwe jest też przyjmowanie dużych dawek witaminy C. Specjalistka wyjaśnia, że witamina C przyjmowana doustnie w nadmiernej ilości jest wydalana wraz z moczem (jest rozpuszczalna w wodzie – PAP). Problem pojawia się natomiast, kiedy jest podawana w bardzo dużej ilości, do tego szybko, czyli właśnie we wlewach dożylnych.

– Wówczas krystalizuje się w nerkach i uszkadza kanaliki nerkowe – ostrzega ekspertka, zaznaczając, że to uszkodzenie bardzo często jest nieodwracalne.

Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska nawiązuje też do tzw. lewoskrętnej witaminy C, która jakoby miałaby wykazywać inne, oczywiście lepsze właściwości. – Proszę nie dawać się nabierać na rzekomo skuteczniejszą witaminę C – lewoskrętną – oferowaną przez różnej maści naturopatów żerujących na zdesperowanych pacjentach – apeluje.

Wyjaśnia, że „L” oznacza, iż grupa hydroksylowa kwasu askorbinowego znajduje się po lewej stronie, ale to nie ma nic wspólnego ze „skręceniem” witaminy. Kwas L-askorbinowy jest prawoskrętny – skręca płaszczyznę światła spolaryzowanego w prawo, co chemicznie oznaczane jest znakiem „+”.

Nie istnieje zatem coś takiego jak lewoskrętna i prawoskrętna witamina C, a rozróżnienie to zostało wprowadzone wyłącznie na potrzeby marketingu. Każda witamina C działa podobnie i nie ma żadnej lepszej i gorszej witaminy C.

 
Redaktor prowadzący:
dr n. med. Katarzyna Stencel - Oddział Chemioterapii, Klinika Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu
 
facebook linkedin twitter
© 2023 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.