„Nie karzcie lekarzy za to, że wybrali etat”. OZZL apeluje i podaje konkretne liczby
123RF
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) staje w obronie lekarzy, którzy pracują na umowach o pracę. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie ta grupa właśnie straciła dodatki w wysokości 3 tys. zł brutto. Tymczasem ich pensje zasadnicze nijak się mają do kwot, które trafiają na konta lekarzy na kontraktach. OZZL pyta, czy lekarz pracujący na etacie jest gorszym lekarzem. Przedstawia też konkretne liczby.
W USK nr 4 w Lublinie pierwszy z dziesięciu najlepiej opłacanych lekarzy zarobił w pół roku 943,9 tys. zł. Drugi otrzymał prawie 879 tys. zł, trzeci ponad 724 tys. zł. Najniższa kwota wśród tej dziesiątki wyniosła 621,5 tys. zł za sześć miesięcy.
– Takie liczby robią wrażenie i opinia publiczna ma prawo o nich wiedzieć. Ale jest druga liczba, o której mówi się znacznie rzadziej – wskazuje Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca Zarządu Krajowego OZZL
Ta kwota to 12 911,67 zł brutto. Tyle wynosiło w lipcu 2026 r., czyli po podwyżkach, średnie wynagrodzenie zasadnicze lekarza zatrudnionego na umowie o pracę w USK nr 4 w Lublinie.
Jeśli doliczymy do tego premie i dodatki mediana dla lekarzy zatrudnionych na umowach o pracę wynosi 17,3 tys. zł brutto. Dla porównania: mediana dla wszystkich pielęgniarek niezależnie od grupy zaszeregowania wynosiła 15,4 tys. zł brutto.
Rekordowe zarobki kontraktowców nie mogą być argumentem za odebraniem dodatków etatowcom
Według danych przekazanych OZZL przez USK nr 4, na 31 lipca 2026 r. w szpitalu tym zatrudnionych było 324 lekarzy na umowie o pracę oraz 242 lekarzy na kontraktach (łącznie 566 lekarzy).
Grażyna Cebula-Kubat podaje przykład medyka zatrudnionego na umowę o pracę w lubelskim szpitalu. To lekarz specjalista z 30-letnim stażem pracy. Jest unikalnym specjalistą w swojej nie najlepiej wycenionej dziedzinie. W szpitalu zarabia 7,4 tys. zł brutto za cały etat.
– Do tego w szpitalu takim jak ten liczba pacjentów jest zwykle wyższa niż liczba zwykłych miejsc. Potrzebujący pacjenci leżą nawet na korytarzach, są obciążeni, wielochorobowi, wymagają szczególnej opieki – mówi przewodnicząca OZZL.
W wystąpieniu OZZL wyjaśnia, że nie chce zamiatać pod dywan rekordowych kontraktów.
– Przeciwnie. Jeżeli lekarz otrzymuje ze środków publicznych setki tysięcy złotych, opinia publiczna powinna wiedzieć, ile i na jakich zasadach je otrzymuje. Ale dokładnie tak samo opinia publiczna powinna wiedzieć, ile zarabia lekarz, który nie ma rekordowego kontraktu. USK 4 w Lublinie to żywy obraz tego, że w tym samym szpitalu mamy lekarzy, których wynagrodzenie zasadnicze wynosi około 12–13 tys. zł brutto – czytamy.
W USK nr 4 w Lublinie wygasły właśnie dodatki do pensji dla lekarzy zatrudnionych na umowie o pracę w wysokości 3 tys. zł. OZZL informuje, że zracjonalizowanie pensji dla 10 najlepiej zarabiających lekarzy da oszczędności, które pozwolą sfinansować dodatek dla 233 lekarzy.
– Czy naprawdę rekordowe kontrakty kilkunastu osób mają być argumentem za odebraniem 3 tys. zł lekarzom pracującym na etatach? – pyta.
Są lekarze, którzy nie mają walizki. Mają dyżur
W ocenie OZZL to jest właśnie pytanie, na które powinni odpowiedzieć zarządzający ochroną zdrowia. Jednocześnie związek przypomina, że od lat zabiega o wyznaczenie benchmarku wynagrodzeń na poziomie trzech średnich krajowych i sprawdzania, co się dzieje, gdy są one znacznie niższe i wyższe niż ta kwota.
– Nie każdy lekarz jeździ z jednej placówki do drugiej. Są lekarze, którzy rano przychodzą do swojego szpitala, pracują na oddziale, zostają na dyżurze, wracają następnego dnia i znów są tam, gdzie są ich pacjenci. Nie mają walizki. Mają dyżur. Nie mają kilku kontraktów. Mają jeden wiodący szpital. Nie widzą na koncie setek tysięcy złotych za pół roku. Lepiej widzą za to pacjentów, których trzeba przyjąć, operować, znieczulić, zdiagnozować i leczyć. A dostaje hejt milionerski, bo zwykle jest bardziej dostępny – czytamy.
Na koniec OZZL tłumaczy, że lekarze USK 4 w Lublinie chcą przede wszystkim jasnych zasad niezależnie, kiedy i w jakim kształcie wejdą zapowiadane ustawy. Każdy pracownik ma prawo wiedzieć, jakie obowiązują zasady zwierania umów i premiowania. – Nie karzcie lekarzy za to, że wybrali etat i nie są biznesowo operatywni – podsumowuje.
Przeczytaj także: „Koniec z lekarzami na walizkach”.



