Choroba otyłościowa ma podobny status jak nadciśnienie czy cukrzyca ►
Alina Kuryłowicz/Paweł Rakowski
– Co do zasady w schematach leczenia choroby otyłościowej nie mamy dymorfizmu płciowego, można powiedzieć, że wszystkich powinniśmy leczyć modyfikacją stylu życia, jak trzeba farmakoterapią, i stosować operacje bariatryczne – wskazała w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” prof. Alina Kuryłowicz, członkini zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego i Polskiego Towarzystwa Menopauzy i Andropauzy.
- Prof. Alina Kuryłowicz podczas XX Zjazdu Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego w Krakowie udzieliła wywiadu „Menedżerowi Zdrowia”
- Ekspertka wskazała na wagę zgodnego ze współczesną wiedzą medyczną podejścia do pacjentów z chorobą otyłościową
- Zwróciła uwagę na odmienność płciową w sposobie chorowania i na punkty zapalne u kobiet, które wiążą się ze zwiększonym ryzykiem zapadnięcia na tę chorobę
- Czy te różnice mają wpływ na podejście do leczenia? I czy kobiety inaczej reagują na nowe terapie?
- Na te i inne pytania odpowiedziała ekspertka
Wywiad z prof. Aliną Kuryłowicz poniżej. Pod wideo spisana rozmowa.
Pani profesor, jest pani orędowniczką zmiany myślenia o
chorobie otyłościowej.
Podkreśla pani w swoich wypowiedziach, że choroba ta to nie
tylko niewłaściwe nawyki. Co w takim razie odpowiada za chorobę
otyłościową, jak chorują mężczyźni, a jak kobiety? Jak skutecznie leczyć w
zależności od płci?
Choroba otyłościowa już od wielu lat ma status choroby przewlekłej, takiej jak nadciśnienie czy cukrzyca. To jest bardzo istotne, ponieważ nie należy jej traktować wyłącznie jako efektu złych nawyków, tak jak nie traktujemy cukrzycy, tudzież nadciśnienia, jako wyłącznie efektów złych nawyków czegoś, na co sami pracujemy.
Oczywiście podatność do otyłości jest częściowo zapisana w genach, a częściowo mają na jej wystąpienie wpływ czynniki środowiskowe. Istotą samej choroby jest rozregulowanie ośrodków kontroli głodu i sytości. Patrzymy obecnie na otyłość jako na chorobę neuroendokrynologiczną, gdzie dochodzi do zaburzenia przekaźnictwa dopaminowego w mózgu.
Nasz układ nagrody nie dostaje tylu bodźców, ile powinien, w związku z czym kompensuje sobie ten niedobór bodźców jedzeniem, ponieważ jest to prosty wyzwalacz dopaminy. Z drugiej strony, u wielu osób chorujących na otyłość obserwujemy zaburzenia wydzielania jelitowych hormonów sytości, takich jak GLP-1 (glukagonopodobny peptyd-1) i GIP (glukozozależny peptyd insulinotropowy), co wykorzystujemy, stosując nowoczesną farmakoterapię, którą w tej grupie pacjentów możemy wykorzystywać jako leczenie substytucyjne.
Kolejną kwestią jest to, co obserwujemy u chorych na otyłość, a mianowicie zaburzoną pracę tkanki tłuszczowej, tak zwaną dysfunkcję tkanki tłuszczowej. Ta dysfunkcyjna tkanka produkuje wiele hormonów i cytokin, które wpływają na nasz ośrodkowy układ nerwowy i przyczyniają się do zaburzonego postrzegania głodu i sytości. Jak nie wiadomo jeszcze o co chodzi, to zawsze myślimy o mikrobiocie. Mikrobiota to też bardzo ważny czynnik. Regulujemy skład naszej mikrobioty za pomocą tego, co jemy. Im więcej żywności wysokoprzetworzonej, tym gorszy skład naszej mikrobioty, a ta mikrobiota swoimi metabolitami również wpływa na funkcjonowanie ośrodkowego układu nerwowego.
Tak obecnie wyglądają koncepcje dotyczące rozwoju choroby otyłościowej. Te trzy elementy – zaburzenie neuroprzekaźnictwa, zaburzona kontrola hormonalna, jeżeli chodzi o przewód pokarmowy, dysfunkcja tkanki tłuszczowej i mikrobiota, to czołowe elementy patogenezy otyłości.
Czy kobiety i mężczyźni chorują tak samo?
Oczywiście, że nie. Różnimy się, jeżeli chodzi o ekspozycję na czynniki środowiskowe. Ale zapewne nie aż tak bardzo. Natomiast różnimy się zasadniczo naszą genetyką i naszym funkcjonowaniem hormonalnym.
Kobiety mają kilka takich kluczowych momentów, kiedy są szczególnie podatne na rozwój otyłości. Są to – okres dojrzewania, okres ciąży i okres tranzycji menopauzalnej. U mężczyzn tranzycja hormonalna, czyli andropauza, nie jest doświadczeniem aż tak gwałtownym jak w przypadku kobiet. W związku z czym nie mamy do czynienia z takim momentem w życiu, kiedy panowie mają gwałtowny wzrost masy ciała. Ta predyspozycja hormonalna jest kluczową determinantą ryzyka rozwoju otyłości u mężczyzn i u kobiet.
Czy ma to jakiś wpływ w ogóle na leczenie choroby otyłościowej?
Co do zasady w schematach leczenia choroby otyłościowej nie mamy dymorfizmu płciowego, można powiedzieć wszystkich powinniśmy leczyć modyfikacją stylu życia, jak trzeba farmakoterapią, i stosować operacje bariatryczne.
U kobiet często elementem leczenia choroby otyłościowej, zawsze w okresie okołomenopauzalnym, jest menopauzalna terapia hormonalna, która wspiera leczenie takimi preparatami, jak na przykład semaglutyd czy tirzepatyt. Te efekty są o kilka procent zawsze lepsze w momencie, kiedy mamy połączenie leku z menopauzalną terapią hormonalną.
Co ciekawe, kobiety lepiej reagują na leczenie nowymi lekami, właśnie takimi jak leki kretynowe. Ta różnica może sięgać nawet kilku procent i to jest mechanizm, którego ciągle nie rozumiemy. Mamy nadzieję, że go poznamy – po to, żeby jeszcze skuteczniej leczyć otyłość.

