Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Milena Motyl

Brak limitów świadczeń w NFZ nie jest rozwiązaniem

Archiwum

– Odrywamy się od standardów diagnostyczno-terapeutycznych – oceniła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, podkreślając, że wysoka preskrypcja skierowań na wysokospecjalistyczne badania nie ma uzasadnienia klinicznego. 

– Brak limitów finansowych na świadczenia opieki zdrowotnej nie jest receptą dla jej sprawnego funkcjonowania – mówiła w TOK FM dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. Narodowy Fundusz Zdrowia, szukając oszczędności, zapłaci mniej za świadczenia wykonane ponad limit zapisany w kontrakcie.

– Będąc świadkiem i trochę współuczestnikiem procesu zmian w NFZ za każdym razem miałam wątpliwości i zadawałam pytanie: czy nielimitowość świadczeń jest tym, czego potrzebujemy w dobrym zabezpieczeniu potrzeb zdrowotnych? – stwierdziła ekspertka.

– Gdy mówimy, że jesteśmy przerażeni tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie płacił za np. badania radiologiczne, to nie zadajemy sobie pytania, czy każde wykonywane dziś badanie jest potrzebne – wskazała dr Gałązka-Sobotka.

Na pytanie, dlaczego akurat podała przykład radiologii, ekspertka odparła, że wysokospecjalistyczne badania obrazowe – w szczególności tomografia komputerowa – nie mają neutralnego wpływu na nasze zdrowie.

– Radiologia jest szczególnie wrażliwa z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa zdrowotnego. A tymczasem potroiliśmy dawkę promieniowania radiologicznego przypadającego na jednego mieszkańca naszego kraju – powiedziała dr Gałązka-Sobotka.

– Nielimitowe świadczenie badań obrazowych sprawiło, że dostaniemy skierowanie na tomograf lub rezonans z powodu każdego problemu – oceniła. Jej zdaniem wysoka preskrypcja skierowań na wysokospecjalistyczne badania nie ma uzasadnienia klinicznego.

Jak dodała, nielimitowość wygenerowała mechanizmy, w których oderwaliśmy się od wskazań. 

Odwrotna sytuacja, jak zaznaczyła ekspertka, jest w poradniach alergologicznych. – Tutaj cięcie nadwykonań jest rzeczywiście bardzo ryzykowne dla pacjenta, który ma się odczulać. Dla niego potrzeba nawet kilkunastu wizyt – podkreśliła dr Gałązka-Sobotka.

Przeczytaj także: „A jednak limity” i „Zdrowotne porządki”.

Menedzer Zdrowia facebook

Źródło:
TOK FM
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Małgorzata Gałązka-Sobotka Narodowy Fundusz Zdrowia NFZ nadwykonania limity w AOS diagnostyka badania radiologia badania obrazowe