Gdzie są ci lekarze?
PAP/Tomasz Gzell
– Polska nie zmaga się z ogólnym brakiem medyków, lecz z ich niewłaściwym rozmieszczeniem oraz brakiem kontroli nad czasem i miejscem ich pracy – oceniła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Szefowa resortu zdrowia o kadrach medycznych mówiła w TVN24.
Pytana o funkcjonowanie systemu, w którym nikt nie dysponuje danymi o liczbie miejsc pracy i godzinach przepracowywanych przez lekarzy, przypomniała, że sytuacja ta wynika z decyzji podejmowanych przed kilkoma laty.
– Zmagaliśmy się wówczas z ogromnym niedoborem kadry medycznej. Zdecydowano więc o możliwości zatrudniania personelu na podstawie różnorodnych umów: o pracę, B2B, zleceń czy za pośrednictwem fundacji i spółek. Poradzono sobie w ten sposób z brakami, jednak w publicznym systemie zafunkcjonowało wiele form prawnych, które uniemożliwiają kontrolę – także ze strony pracodawcy – co do miejsca i czasu pracy danej osoby – wyjaśniła Jolanta Sobierańska-Grenda, zwracając uwagę również na rozproszenie nadzoru właścicielskiego nad szpitalami.
Podkreśliła, że głównym problemem nie jest dziś brak medyków.
– Mamy świetnie wykształconych specjalistów, którymi możemy się chwalić. Naszym celem jest wykorzystanie ich umiejętności we właściwym miejscu i czasie. Powinniśmy rozmawiać raczej o brakach w konkretnych dziedzinach medycyny niż o ogólnym niedoborze kadr – podsumowała.
Przeczytaj także: „Nie zamierzam zrobić kroku wstecz”.

