Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Bartosz Dyląg
Źródło: Prawo.pl

Coraz więcej skarg związanych z zastosowaniem przymusu bezpośredniego

123RF

Co dziesiąty pacjent oddziału psychiatrycznego poddawany jest przymusowi bezpośredniemu, najczęściej poprzez przypięcie pasami. To niezwykle trudne doświadczenie nie tylko dla pacjenta, ale również dla medyków.

Ewa Górko, dyrektor Departamentu do spraw Zdrowia Psychicznego Biura Rzecznika Praw Pacjenta, podkreśliła, że w ostatnich latach do biura trafiło zdecydowanie więcej skarg związanych z zastosowaniem przymusu bezpośredniego. Wynika to z kilku przyczyn: większej świadomości praw zarówno ze strony pacjentów, jak i ich rodzin, większych możliwości monitorowania przebiegu hospitalizacji, a także wzrostu liczby przypadków, w których przymus bezpośredni należy zastosować.

– Około 10 proc. pacjentów psychiatrycznej opieki zdrowotnej stacjonarnej doświadcza przymusu bezpośredniego – wskazała Górko, przytaczając statystyki prowadzone przez Biuro RPP.

W ustawie o ochronie zdrowia psychicznego wyróżnia się cztery rodzaje przymusu:

  • przytrzymanie – krótkotrwałe obezwładnienie przy użyciu siły fizycznej;
  • unieruchomienie – przywiązanie pasami, najczęściej do łóżka;
  • przymusowe zastosowanie leków – podanie środków bez zgody pacjenta;
  • izolacja – umieszczenie w jednoosobowej, oddzielnej sali. 

Zasady stosowania przymusu są ściśle określone w ustawie oraz rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie stosowania przymusu bezpośredniego wobec osoby z zaburzeniami psychicznymi. 

Dyrektor Ewa Górko dodała, że najczęściej stosowaną formą przymusu cały czas jest unieruchomienie pacjenta. W jej ocenie lepiej byłoby, gdyby częściej stosowano odizolowanie, jednak do tego nie ma warunków. Optymalnie szpitale powinny mieć dwie, trzy izolatki, tymczasem najczęściej mają co najwyżej jedną, w której warunki pozostawiają sporo do życzenia.

– Daleko nam do wyposażenia szpitali w taką przestrzeń, która zapewniałaby bezpieczeństwo pacjenta, nawet po dużych modernizacjach i remontach. Nie ma miejsc do izolacji, która jest najmniej uciążliwą formą – zaznaczyła ekspertka.  

Problemem jest też unieruchamianie pacjenta na salach wieloosobowych. Często oddzielany jest od innych pacjentów parawanem, co nie zapewnia mu poszanowania intymności. To również stres dla innych osób przebywających na oddziale. Pacjenci, wobec których stosowany jest przymus, cierpią np. na schizofernię, chorobę afektywną dwubiegunową, doświadczają urojeń. Często wyrywają się, walczą z medykami, krzyczą, są silnie pobudzeni.
Widocznym problemem są też braki kadrowe – na oddziałach psychiatrycznych wyjątkowo dotkliwe, realnie wpływają na bezpieczeństwo.
Dr Katarzyna Wojciechowska, konsultant wojewódzka w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, kierownik Oddziału Dziennego Psychiatrycznego Rehabilitacyjnego dla Dzieci i Młodzieży w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu, przedstawiła dane, z których wynika, że na oddziałach psychiatrii dla dzieci i młodzieży średnio przebywa ponad 20 pacjentów. W tym czasie dyżuruje jeden lekarz psychiatra i dwie pielęgniarki na nocnej zmianie.
Wytyczne wskazują, że przy stosowaniu unieruchomienia pacjenta powinno zabezpieczać pięć osób – każda z nich przy jednej z kończyn oraz jego głowie, aby nie doszło do urazów. Tymczasem na oddziale dyżurują dwie, czasami (jeśli sytuacja kadrowa jest bardzo dobra) trzy pielęgniarki. Bywa jednak i tak, że jest tylko jedna osoba. Również stosowanie przymusu bezpośredniego niekoniecznie ogranicza się do jednego pacjenta jednocześnie. Czasem to pięć osób, które wymagają unieruchomienia w tym samym czasie.

Przeczytaj także: „Na co czekają pacjenci hematologiczni?”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: pasy przymus bezpośredni pacjent psychiatryczny oddział psychiatryczny Ewa Górko Katarzyna Wojciechowska