Wyślij
Udostępnij:
 
 
Czy czeka nas powrót felczerów? W zasadzie – dlaczego by nie…
Źródło: BL
Autor: Bartłomiej Leśniewski |Data: 07.07.2017
 
 
Brytyjczycy odnaleźli sposób na braki lekarze. To „associate physicians”, czyli z grubsza coś na podobieństwo felczera. Czy to rozwiązanie dobre i dla nas?
Jak informuje „Moja Wyspa”, brytyjska służba dziś zatrudnia około 300 takich lekarzy. W trzy lata ma ich być ok. trzech tysięcy. Dlaczego w trzy lata? Bo cykl kształcenia trwać ma dwa lata, do osiągnięcia zakładanego efektu potrzebne będą dwa roczniki świeżo wykształconych specjalistów.

Kim jest „associate physician”? To nie jest dokładne odwzorowanie znanej w Polsce instytucji felczera. Ale coś bardzo podobnego. W zakres jego uprawnień wpisano badanie pacjenta, analizowanie wyników badań – wszystko to pod nadzorem pełnoprawnego lekarza.

Czy jest to rozwiązanie dobre i dla Polski?

Rafał Janiszewski, właściciel kancelarii doradczej:
- Warto się nad tym rozwiązaniem pochylić. W polskiej ochronie zdrowia zbyt wiele czynności zarezerwowano wyłącznie dla lekarzy. Często zupełnie niepotrzebnie. W sytuacji, gdy brakuje nam w pełni wykształconych lekarzy medycyny warto pomyśleć o tym, by zyskali oni pomoc ludzi nie tak gruntownie, ale odpowiednio przygotowanych do pełnienia roli pomocnika wykwalifikowanych lekarzy.

Tyle, że sądzę, iż w dzisiejszych konkretnych warunkach o wiele lepsze efekty przyniesie nie kształcenie od podstaw felczerów czy „associate physicians” a dokończenie reform nadających większe uprawnienia pielęgniarkom. To w przeciwieństwie do felczerów osoby już posiadające wyższe wykształcenie, praktykę, specjalizację i umiejętności, które w szybkim tempie mogą pomóc zapełnić lukę kadrową wśród lekarzy. Proszę zauważyć, że to już się dzieje w wypadku położnych. Tyle, że w tym wypadku warto pomyśleć i o podwyżkach dla pielęgniarek, i o tym, kto ma pomagać im w ich pracy, zapełnić lukę, która powstanie po ich odejściu do innych zajęć. Czyli o pieniądzach i wykształceniu odpowiedniej kadry opiekunów medycznych.

Ewa Książek-Bator, członek zarządu Polskiej Federacji Szpitali:
- Chcemy, czy nie, musimy pogodzić się z tym, że zapotrzebowanie na świadczenia medyczne będzie w Polsce rosło, a lekarzy nie będzie przybywać w tempie, które umożliwi właściwą reakcję na ten przyrost zapotrzebowania. Już dziś z braku lekarzy zamyka się oddziały szpitalne, już dziś pod znakiem zapytania stoi ich funkcjonowanie z powodu braku pielęgniarek.

I trzeba z tym koniecznie coś zrobić, i to szybko. Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest literalne skopiowanie idei brytyjskiej, nie wiem czy powrót felczerów. Moim zdaniem kluczem do ewentualnego stworzenia nowego zawodu medycznego jest dokładne określenie systemu kształcenia i zdeterminowania jakie umiejętności są potrzebne szpitalom i przychodniom.

Z czym zatem mają kłopot? Z naszych doświadczeń wynika, że jest potrzeba na to, by w szpitalach funkcjonowali asystenci medyczni, którzy mieliby pełen przegląd sytuacji zdrowotnej pacjenta, zajmowali się nim, a w razie potrzeby prosili o pomoc lekarza. Do tego nie potrzeba studiów medycznych, ale posiadanie istotnych kompetencji z zakresu medycyny jest niezbędne.

Oprac. Bartłomiej Leśniewski

Zachęcamy do polubienia profilu "Menedżera Zdrowia" na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia/ i obserwowania konta na Twitterze: www.twitter.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2019 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe