Ostra krytyka „Lex szarlatan” w Sejmie ►
W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy „Lex szarlatan”. Posłowie zwracali uwagę między innymi na ogólne, niedoprecyzowane zapisy projektu i możliwość ograniczania działalności gospodarczej. Poddawali też w wątpliwość jego bezstronność.
- 9 czerwca sejmowa Komisja Zdrowia pracowała nad ustawą „Lex szarlatan” – odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
- Bolesław Piecha, poseł PiS, powiedział, że z przepisami będzie ogromny problem, ponieważ niektóre kraje w Unii Europejskiej dopuszczają leczenie poza evidence-based medicine. – To na przykład homeopatia – podał
- Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej stwierdził, że nadal nie wiemy, kto współtworzył ten projekt, jakie środowiska eksperckie miały wpływ na jego kształt i czy osoby uczestniczące w pracach były wolne od konfliktów interesów, finansowania przez podmioty rynku farmaceutycznego
- Bożena Janicka przyznała, że nie jest przeciwko „Lex szarlatan”, ale bezwzględnie oczekuje nowych przepisów od działających podmiotów leczniczych. – Upominam się o podstawową opiekę zdrowotną, lecznictwo otwarte – powiedziała Janicka
- Janusz Cieszyński z PiS zaproponował, aby RPP powinien móc wydać wobec każdego, kogo uznaje za realizującego praktykę pseudomedyczną, nakaz informowania o wydaniu takiej decyzji
Za nami pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjent, potocznie zwanego „Lex szarlatan”.
Projektowane przepisy są propozycją resortu zdrowia, przygotowaną we współpracy z RPP, która ma skuteczniej przeciwdziałać niebezpiecznym praktykom i zwiększyć prawa Rzecznika.
Komisja odrzuciła wniosek posła Romana Fritza z Konfederacji Korony Polskiej o wysłuchanie publiczne. Za głosowało dziewiętnaście osób, dziewięć przeciw.
Posłowie poparli z kolei wniosek posła Prawa i Sprawiedliwości Janusza Cieszyńskiego o powołanie Podkomisji nadzwyczajnej do spraw rozpatrzenia tego projektu.
Posiedzenie w w całości do obejrzenia poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.
Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/334D57.
Zwiększyć prestiż medycyny naukowej
W ocenie Grzegorza Lorka z Prawa i Sprawiedliwości w projektowanej ustawie jest dużo ogólników, niedoprecyzowanych zapisów.
W opinii Grzegorza Lorka warto skupić się na edukacji zdrowotnej oraz odciążyć lekarzy od sporządzania dokumentacji na rzecz rozmowy z pacjentem.
– Zanim w ogóle ten projekt został procedowany w Sejmie, RPP zaczął prześladować lekarzy, którzy nieprawidłowo leczą – wskazał Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej.
Poseł podał przykład lekarki, która od 30 lat z sukcesami leczy homeopatią.
– A przecież to konkurencja dla big pharmy absolutnie niedopuszczalna – stwierdził.
– Nadal mnie wiemy, kto rzeczywiście współtworzył ten projekt, jakie środowiska eksperckie miały wpływ na jego kształt oraz czy osoby uczestniczące w pracach były wolne od konfliktów interesów, finansowania przez podmioty rynku farmaceutycznego – rozważał Roman Fritz.
Witold Tumanowicz z Konfederacji podkreślił, że państwo nie może walczyć z jednym zagrożeniem, poprzez stworzenie innego.
– Projekt ten daje RPP ogromną koncentrację konsekwencji. Decyzje mają być objęte rygorem natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że przedsiębiorca, organizacja czy osoba fizyczna mogą ponieść nieodwracalne skutki finansowe i wizerunkowe jeszcze przed ostatecznym rozstrzygnięciem sprawy – przestrzegał Witold Tumanowicz.
W opinii byłego posła Tomasza Holca najważniejsze jest to, by zwiększyć prestiż medycyny naukowej. Jego zdaniem to trudne, zamiast tego mamy mumio i ashwagandhę, które miały być dobre na wszystko, ale okazało się inaczej.
Do projektu ustawy odniósł się także Bolesław Piecha z Prawa i Sprawiedliwości.
– Będzie ogromny problem, ponieważ niektóre kraje w Unii Europejskiej dopuszczają leczenie poza evidence-based medicine. To na przykład homeopatia – powiedział.
Stanowisko samorządu zawodowego lekarzy przedstawił w tej sprawie Grzegorz Wrona z Naczelnej Rady Lekarskiej.
– Samorząd zawodowy do tej pory mógł reagować wyłącznie na te tragedie, które były powodowane przez lekarzy. Czy naprawdę tak powinno zostać, czy tylko my powinniśmy karać siebie i obserwować bezradnie to wszystko, co jest efektem działalności nie-lekarzy? – zastanawiał się Grzegorz Wrona.
Środowisko lekarzy rodzinnych zaskoczone
Lekarz rodzinny Bożena Janicka podkreśliła, że może wskazać wiele nieszczęść, które wywołało nieszczepnie dzieci, podawanie dziwnych kropelek.
– Nie jesteśmy przeciwko regulacji „Lex szarlatan”, ale bezwzględnie oczekujemy rozdzielenia nowych przepisów od działających podmiotów leczniczych. Upominam się o podstawową opiekę zdrowotną, lecznictwo otwarte – powiedziała.
Podkreśliła, że nie do przyjęcia przez środowisko lekarzy POZ są odpowiedzialność bezpośrednio kierownika czy właściciela placówki medycznej czy decyzyjność bez prawa odwołania.
– Środowisko na dole zostało zaskoczone zapisami dotyczącymi podmiotów leczniczych. Wszyscy uważali, że siedmiostronicowa ustawa dotyczy tylko szarlatanerii. Zmieniło się to dopiero, kiedy usiedli do tego prawnicy i wskazali, jak wygląda kwestia odpowiedzialności, decyzyjności, katalogu naruszeń, który dzisiaj jest nam nieznany i uznaniowości czy miliona złotych kary. Dla ośmiotysięcznego podmiotu POZ nałożenie takiej kary to śmierć – przestrzegała Bożena Janicka.
– Jesteśmy przerażeni, kiedy pacjentom chorym na raka proponuje się odejście od leczenia klasycznego, szpitalnego na rzecz niesprawdzonych metod. Ci pacjenci do nas wracają, tylko bardziej chorzy – mówiła szefowa Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej oraz Stowarzyszenia Neurofibromatozy Polska Dorota Korycińska.
W jej ocenie szczególnie atakowani są pacjenci zmagający się z chorobami rzadkimi.
– Przez wszelkiej maści tych, który obiecują cud, którego medycyna nie jest w stanie obiecać, bo tu jest problem genetyczny. Chciałam się dowiedzieć, jakie terapie szarlatani proponują na zmianę profilu genetycznego i mutacje genowe – podkreśliła Dorota Korycińska.
Bardzo daleko idące uprawnienia RPP
Projekt ustawy krytykuje były wiceminister zdrowia, poseł PiS Janusz Cieszyński. Stwierdził, że ustawa w proponowanej wersji nigdy nie powinna wejść w życie.
W jego ocenie jest oczywiste, że w Polsce działają wszelkiej maści oszuści, którzy żerując na ludzkiej krzywdzie doprowadzają zdesperowanych pacjentów i ich rodziny do postępowania wbrew własnemu interesowi.
– Mają jeden cel – zamienić rozpacz chorych na własny zysk, a ponieważ funkcjonują dziś w szarej strefie pomimo wysiłków RPP i samorządów zawodowych medyków, są w dużej mierze bezkarni, a prokuratura umarza kolejne postępowania w sprawie ich oszustw – skomentował Janusz Cieszyński.
Odpowiedzią na ten brak skuteczności – dodaje Cieszyński – jest przyznanie RPP bardzo daleko idących uprawnień pozwalających na uznanie za praktykę pseudomedyczną bardzo szerokiej gamy działań.
– Istnieją uzasadnione obawy, że wyłącznie od zdrowego rozsądku Rzecznika (obecnemu go nie brakuje) zależeć będzie, czy szykowane właśnie armaty zostaną wycelowane w faktycznych szarlatanów, czy posłużą do wycinania z rynku zielarzy, akupunkturzystów lub masażystów. Wystarczy bowiem o parę słów za dużo w reklamie aby zgodnie z przygotowanym prawem każdą z tych usług uznać właśnie za pseudomedycynę – ocenił Janusz Cieszyński.
Nakaz informowania o „praktyce pseudomedycznej”
Janusz Cieszyński zamiast restrykcyjnych przepisów dających objęty natychmiastową wykonalnością zakaz i pozwalających na kneblowanie tych, którzy myślą inaczej, zaproponował wyposażenie RPP w „mocną broń”.
– RPP powinien móc wydać wobec każdego, kogo uznaje za realizującego praktykę pseudomedyczną, nakaz informowania w widoczny sposób o wydaniu takiej decyzji. Możliwość ukarania dotyczyłaby jedynie sytuacji, w której ktoś nie zamieszcza wymaganej treści – zaproponował Janusz Cieszyński.
I dodał, że ma to dodatkową zaletę, którą jest uproszczenie ewentualnego postępowania sądowego w tej sprawie.
– Dużo łatwiej rozstrzygnąć, czy ktoś zamieścił wymagane ostrzeżenie, niż rozsądzić wymagającą wiedzy medycznej sprawę. Oczywiście w tym pomyśle każdy, kto nie zgadzałby się z uznaniem przez RPP za winnego „praktyk pseudomedycznych” miałby możliwość odwołania się do sądu i udowodnienia, że w istocie takowej się nie dopuścił – podsumowował były minister zdrowia.
Nowe uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta
Projektowane przepisy mają skuteczniej przeciwdziałać niebezpiecznym praktykom i zwiększyć prawa RPP. Chodzi między innymi o walkę z oferowaniem niesprawdzonych metod leczenia i działalnością osób podszywających się pod specjalistów medycznych. Zmiany mają także ograniczyć działalność osób i firm wykorzystujących niewiedzę pacjentów do sprzedaży terapii oraz usług o niepotwierdzonej skuteczności.
Rzecznik ma otrzymać nowe uprawnienia umożliwiające szybsze i skuteczniejsze reagowanie na przypadki naruszania praw pacjentów.
RPP będzie mógł:
- prowadzić postępowania wobec podmiotów działających bez wymaganego wpisu do rejestru działalności leczniczej,
- wydawać publiczne ostrzeżenia o praktykach, które mogą zagrażać zdrowiu lub życiu pacjentów,
- w sytuacjach pilnych wydać tzw. decyzję tymczasową, czyli natychmiastowy nakaz zaprzestania niebezpiecznych działań przed zakończeniem formalnego postępowania.

