Wyślij
Udostępnij:
 
 
123RF

Kto się na kasę skusi, ten się udusi

Źródło: Rafał Janiszewski
Autor: Krystian Lurka |Data: 13.02.2020
 
 
Opublikowano projekt nowelizacji zarządzenia w sprawie zmian w AOS. Chodzi o zlikwidowanie od 1 marca limitów na pierwsze wizyty u neurologów, kardiologów, ortopedów i endokrynologów. – Konsekwencją udzielenie pierwszego świadczenia w większości przypadków jest konieczność kontynuowania leczenia. I może się okazać, że znacznie większa niż dotychczas liczba pacjentów trafi do kolejek. W efekcie może się wydłużyć czas oczekiwania – ocenia ekspert zdrowotny Rafał Janiszewski.
Komentarz Rafała Janiszewskiego, właściciela kancelarii doradzającej placówkom medycznym:
- Do konsultacji trafił projekt zarządzenia prezesa NFZ w sprawie zmian w ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Głównym założeniem jest zwiększenie realizacji świadczeń kardiologicznych, neurologicznych, endokrynologicznych oraz ortopedycznych i traumatologii ruchu. Tym samym płatnik wskazał priorytetowe obszary, w których dostępność do wizyt pierwszorazowych jest zbyt mała.

Zastosowany instrument zachęcający świadczeniodawców do zwiększenia liczby przyjęć to podniesienie ostatecznej wartości tych świadczeń i zapewnienie bezlimitowego finansowania. Dotyczy jednak wyłącznie świadczeń pierwszorazowych, co może w efekcie mieć nieoczekiwane skutki w przyszłości. Wszak wizyta pierwszorazowa dotyczy najczęściej rozpoczęcia procesu diagnostycznego mającego na celu postawienie rozpoznania i ustalenie planu leczenia. Konsekwencją udzielenie pierwszego świadczenia w większości przypadków jest konieczność kontynuowania leczenia. I może się okazać, że znacznie większa niż dotychczas liczba pacjentów trafi do kolejek. W efekcie może wzrosnąć liczba oczekujących i wydłużyć się czas oczekiwania.

Proponowane rozwiązanie ma również zalety. Pozwoli na wcześniejsze „uchwycenie” pacjentów niewymagających leczenia stacjonarnego, co w efekcie może przyczynić się do uchronienia ich przed taką koniecznością dzięki wcześniejszemu wdrożeniu leczenia. Jednak wobec sporego deficytu porad ambulatoryjnych może się okazać, że większość porad pierwszorazowych zakończy się skierowaniem do szpitala lub ułożeniem planu dalszego leczenia w poradni. Warto też zwrócić uwagę, że porada diagnostyczna to często de facto kilka wizyt. Jej celem jest bowiem podstawienie rozpoznania, do którego niejednokrotnie należy wykonać wiele badań, a następnie je ocenić. Na te kolejne wizyty może zabraknąć miejsca (czasu w harmonogramach poradni). Trzeba również pamiętać, że przyczyną kolejek do specjalistów nie jest tylko niski poziom finansowania. W dużej mierze to brak lekarzy.

Propozycja to zatem subtelna gra płatnika, w której wdrażając motywację do zwiększenia wizyt pierwszorazowych, wywołuje się początkowo efekt zwiększonej dostępności. W dalszej kolejności trzeba bardzo uważnie monitorować efekty działania zarządzenia i być przygotowanym na „otwarcie drzwi” do kolejnego etapu opieki nad tą grupą chorych. Istnieje wiele sposobów na dystrybucję strumienia nowych pacjentów. Dopatruję się uzasadnienia wyboru specjalności objętych regulacją.

Mam nadzieję, że prezes NFZ jest spokojny o to, czy zapewni pacjentom dalszą pomoc. Wszystko to jednak potrwa, a czas „dopychania” poradni nowymi pacjentami może być dla nich trudny. Należy mieć sporo ostrożności w zarządzaniu harmonogramem przyjęć oraz realizacji zasadniczej umowy na świadczenia. Trzeba rozsądnie ważyć długofalowe skutki zwiększenia porad pierwszorazowych w aspekcie możliwości zapewnienia kontynuacji leczenia. Płatnik ma podstawy i narzędzia, aby zarzucać świadczeniodawcy, że nie kontynuuje terapii (jeśli taka jest potrzebna). Wywoływanie zachowań świadczeniodawców poprzez podnoszenie wycen oraz wprowadzanie bezlimitowości to narzędzie często stosowane przez płatników na całym świecie.

Z pozoru populistyczny ruch w postaci uwolnienia limitów w rzeczywistości jest wyważonym działaniem płatnika. Z jednej strony, wyciska ostatnie rezerwy świadczeniodawców, a z drugiej, stwarza obszar doświadczalny, na którym skutecznie monitoruje zachowania lecznic. Jest w stanie dzięki temu przewidywać potrzeby pod względem jakościowym i ilościowym, a później wdrażać narzędzia sterowanego ich zaspokajania.

Świadczeniodawcy powinni jednak pamiętać, że „wielki brat NFZ” widzi wszystko. Otrzymuje od nich szczegółowy pakiet danych i może je analizować retrospektywnie i perspektywicznie. Ci, którzy mają tego świadomość, mogą w odpowiedni sposób wykorzystać nową regulację. Jak? Sposobów jest wiele. Jednym z nich jest podjęcie trudu przekierowania części pacjentów do POZ. Zwłaszcza tych, którzy zajmują miejsce w poradni tylko w celu przedłużenia recepty (wszak mamy ich sporo). Z pewnością nie można traktować regulacji wyłącznie jako okazji do zwiększenia przychodu z tytułu wyższych wycen porad pierwszorazowych.

Przeczytaj także: „Konsultacje społeczne zarządzenia w sprawie zniesienia limitów w AOS”, „Domowa chemioterapia to kiepski pomysł”.

Zachęcamy do polubienia profilu „Menedżera Zdrowia” na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania kont na Twitterze i LinkedInie: www.twitter.com/MenedzerZdrowia i www.linkedin.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2020 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe