Nie każdy pacjent z nadciśnieniem jest chorym wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego ►
Fot: Paweł Rakowski
– Nadciśnienie jako takie jest modyfikowalnym czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, które możemy zniwelować i ochronić pacjenta przed wystąpienie powikłań narządowych poprzez właściwą terapię – wskazuje w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia ”prof. Adrian Doroszko, wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.
- Prof. Adrian Doroszko, wiceprezes PTNT w trakcie XX Zjazdu Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego udzielił wywiadu „Menedżerowi Zdrowia”
- Ekspert wskazywał, co decyduje o zakwalifikowaniu chorych z nadciśnieniem do grupy wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego
- Przedstawił strategię leczenia nadciśnienia u pacjentów z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym
- O czym jeszcze mówił ekspert?
Wywiad z prof. Adrianem Doroszko poniżej. Pod wideo spisana rozmowa.
Panie profesorze, szczególnie trudni chorzy to pacjenci z nadciśnieniem tętniczym wysokiego ryzyka sercowo naczyniowego. Co klinicznie decyduje o zakwalifikowaniu pacjenta do takiej grupy? Jak powinna wyglądać strategia leczenia tych pacjentów i dlaczego, w ich wypadku czas ma znaczenie?
Pacjenci z nadciśnieniem tętniczym są bardzo często pacjentami wysokiego ryzyka z tego względu, że nadciśnienie jako takie staje się często chorobą towarzyszącą, schodzącą nierzadko na dalszy plan ze względu na choroby współistniejące, które mogą być już powikłaniami nadciśnienia tętniczego oraz z uwagi na współistniejące czynniki ryzyka, jak choćby choroba otyłościowa, zaburzenia gospodarki węglowodanowej, zaburzenia gospodarki lipidowej.
Samo nadciśnienie jako takie jest czynnikiem ryzyka modyfikowalnym i w zasadzie możemy zniwelować presję nadciśnienia tętniczego na wystąpienie powikłań narządowych poprzez właściwą terapię. Z drugiej strony w momencie, kiedy pacjent nie poddaje się właściwej terapii, a potwierdzimy, że stosuje zalecone leki czyli potwierdzimy adherens, jest pacjentem, u którego mamy narzędzia do dalszej diagnostyki pod kątem wtórnej przyczyny nadciśnienia tętniczego. Wczesne rozpoznanie w tym kierunku pozwoli uniknąć pacjentowi katastrofy sercowo-naczyniowej, jak choćby udaru mózgu, zawału serca czy przewlekłej niewydolności nerek.
Czy w wypadku pacjentów wysokiego ryzyka strategia leczenia jest taka sama jak u chorych z wysokim ciśnieniem?
Strategia leczenia jest nieco inna niż u tych pacjentów, którzy mają tylko wysokie nadciśnienie i jeszcze nie rozwinęli współistniejących schorzeń. Podstawowy schemat terapii nadciśnienia w wielu przypadkach znajduje zastosowanie także wśród pacjentów wysokiego ryzyka. Mam tu na myśli terapie dwulekowe w jednym farmaceutyku, następnie, gdy to nie wystarcza przejście na trzy leki w jednym.
Jeśli to się nie sprawdza, występuje np. choroba wieńcowa, zaczynamy myśleć o nadciśnieniu opornym i o takim sposobie leczenia. Natomiast, co do zasady, w zdecydowanej większości przypadków ten podstawowy schemat terapii znajduje zastosowanie. Ważne, żeby go implementować i żeby pacjent te leki przyjmował.
Przeczytaj także: „Hiperkaliemia a leczenie niewydolności serca zgodne z wytycznymi”, „Szybka reakcja lekarza POZ pozwala w porę wykryć nadciśnienie u dzieci i młodzieży ►”, „Ciśnienie pod kontrolą. Misja PTNT ►”, „Kardiolog, hipertensjolog, lekarz POZ – trójca od walki z nadciśnieniem ►”, „Odwrotu od podspecjalizacji nie ma. Nie jesteśmy omnipotentami ►”, „Choroba otyłościowa ma podobny status jak nadciśnienie czy cukrzyca ►”,
