Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Roboty medyczne – zmianie ulega ekonomia zakupu i użytkowania ►

Konrad Brodaczewski/Szymon Czerwiński

– Przed Polską otwiera się szansa stworzenia pewnego ekosystemu robotycznego. Mamy doskonałych chirurgów, szpitale kliniczne, możemy szkolić międzynarodowe zespoły, prowadzić programy proktoringowe, badania kliniczne. Zamiast skupiać się na imporcie platform, skupmy się na eksporcie wiedzy i know-how robotycznego – wskazuje w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” Konrad Brodaczewski, prezes Beryl Med.

Firma Beryl Med przez lata działała na rynku medical devices produktów, które są dziś niemal niewidocznym, ale niezbędnym elementem codziennej medycyny. Obecnie wchodzą państwo w dystrybucję robotów chirurgicznych. Czy to sygnał, że robot chirurgiczny zaczyna przechodzić z kategorii high-tech do kategorii podstawowego wyposażenia szpitalnego? 

Tak odczytujemy aktualną dynamikę rynku w tym zakresie i widzimy, że o ile jeszcze jakiś czas temu roboty chirurgiczne były czymś, co pojawiało się tylko w niektórych szpitalach, takich bardziej elitarnych, o tyle dzisiaj się popularyzują i dochodzi do rozprzestrzeniania tej technologii, która ma szansę się zdemokratyzować, a w konsekwencji dalej stać się czymś, co wchodzi pod strzechy. 

Nasz podmiot – jako aktor, który ma chęć aktywnie włączyć się w proces rozprzestrzeniania się technologii – zdecydował się włączyć do swojej oferty system robotyczny. Natomiast poszukujemy tutaj czegoś więcej niż prostego dostarczenia systemu. Chcielibyśmy być partnerem dla szpitala do uruchamiania takiego pełnego systemu robotycznego, ponieważ w zasadzie instalacja systemu to jest tylko sam początek. Prawdziwe wdrożenie zaczyna się następnego dnia, kiedy rozpoczynają się operacje i pojawia się potrzeba szkolenia zespołu, wypracowania procedur, w których zespół i szpital odpowiednio reaguje i wykorzystuje tego robota. 

Wywiad z ekspertem poniżej. Pod wideo spisana rozmowa.

W dalszej konsekwencji mamy możliwość rozwoju procedur, rozwoju danego rynku i oferowania jak najlepszych usług dla pacjentów. I fakt, że pojawiają się nowe platformy w miejscu, w którym wcześniej mieliśmy dominację tylko jednej technologii, otwiera nowe możliwości przed szpitalami, bo oto technologia robotyczna staje się bardziej opłacalna.

Ekonomia zarówno zakupu, jak i użytkowania się zmienia. Pojawia się większy wybór dla użytkowników, co do pewnych technikaliów takich czy innych platform, ale następuje też rozwój kompetencji.

Przed Polską, jak się wydaje, jako dużem krajem w naszym regionie, otwiera się szansa stworzenia pewnego ekosystemu robotycznego. Mamy doskonałych chirurgów, świetne szpitale kliniczne, możemy szkolić międzynarodowe zespoły dla naszego regionu, prowadzić programy proktoringowe, badania kliniczne, rozszerzać do nowych zastosowań dane platformy robotyczne. W konsekwencji – zamiast ścigać się o to, czy mamy więcej, czy mamy mniej systemów robotycznych – otworzyć dla Polski pewien hub robotyczny w chirurgii. Zamiast skupiać się na imporcie platform, skoncentrujmy się na eksporcie wiedzy i know-how robotycznego. 

Czy możemy zatem rozumieć to w ten sposób, że już niedługo robot może stać się takim oczywistym narzędziem, jak na przykład stepler czy klips chirurgiczny? Jeśli tak, to jak pan przewiduje, w jakim przedziale czasowym?

Rosnąca demokratyzacja chirurgii robotycznej bardzo sprzyja popularyzacji. Prawdopodobnie nie możemy powiedzieć, że systemy robotyczne czy platformy robotyczne staną się tak popularne, jak te podstawowe narzędzia chirurgiczne. One, tak jak mieliśmy okazję wysłuchać profesora Igala Mora, prezesa zarządu Grupy Mazovia, podczas panelu, prawdopodobnie nadal pozostaną tylko i wyłącznie narzędziem w rękach chirurga, który będzie mógł odpowiednio dobierać do takiego czy innego pacjenta takie czy inne narzędzia. 

Natomiast niewątpliwie wraz z pojawianiem się nowych platform i większej konkurencji na tym rynku – być może nie w każdym szpitalu, ale tam, gdzie są potrzeby kliniczne – dostępność technologii stanie się większa, a co za tym idzie, sam robot stanie się podstawowym i zwyczajnym narzędziem nowoczesnej chirurgii. 

A w jakim przedziale czasowym można oczekiwać tego, że robot z tych milionowych inwestycji stanie się takim bardziej dostępnym finansowo dla placówki narzędziem? 

Myślę, że to już się dzieje, ponieważ mieliśmy taki okres dominacji tej jednej technologii, która była stosunkowo droga, a wraz z pojawieniem się efektów skali, nowych dostępnych platform – i tych, które my reprezentujemy i innych konkurentów rynkowych – ten proces już następuje. Koszt zakupu samego robota staje się mniejszy. Wykorzystanie per procedure staje się tańsze.

Pojawiają się także nowe metody finansowania – niektóre szpitale już nie czują konieczności zakupu robota, lecz korzystają z innych metod, czy to użyczenia, czy leasingu. Dzięki temu dyrektorzy szpitali nie muszą martwić się o CAPEX i mogą sfinansować tego typu usługę i tego typu narzędzie dla swoich zespołów w inny sposób.

Przeczytaj także: „Task shifting tak, ale najpierw role i kompetencje”, „A co, gdyby dżuma?”, „O sukcesie konsolidacji szpitali zdecyduje to, co osiągnie pacjent” i „MCDA – kiedy i co to da?”. 

Więcej materiałów z konferencji po kliknięciu w poniższy baner.


Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Wywiad tygodnia Wywiady Aktualności
Tagi: Kongres Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość – Foresight Medyczny Wizja Zdrowia Wizja Zdrowia 2026 roboty medyczne ekonomia zakup ekosystem szpital szpitale Konrad Brodaczewski Beryl Med