Śmierć przez zatajenie
123RF
Miał 27 lat, zaawansowany nowotwór jądra i szansę na całkowite wyleczenie – zabił go nie rak, ale specyfik z internetu, który rodzina zataiła przed lekarzami.
- Młody pacjent onkologiczny zmarł na niewydolność wątroby po zażyciu preparatów niewiadomego pochodzenia
- Suplementy stosowane bez konsultacji mogą nasilać toksyczność leczenia i prowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń narządów
- Nawet z pozoru niewinne środki polecane przez bliskich należy bezwzględnie zgłaszać specjaliście
Marek Kowalczyk, kierownik Oddziału Onkologii Klinicznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu, przywołał dramatyczną historię 27-letniego pacjenta z zaawansowanym nowotworem jądra. Ze względu na biologię choroby rokowania były bardzo dobre – medycyna dawała ogromne szanse na całkowite wyeliminowanie nowotworu. Niestety, w trakcie terapii rodzina, chcąc dodatkowo wspomóc organizm chorego, zaczęła mu podawać preparat kupiony poza apteką. Zatajono ten fakt przed personelem medycznym.
W pewnym momencie u 27-latka doszło do ciężkiego uszkodzenia wątroby. Lekarze nie potrafili znaleźć przyczyny, ponieważ stosowane u niego leczenie onkologiczne nie wykazywało działania hepatotoksycznego, a szczegółowe badania wykluczyły między innymi infekcje wirusowe. Dopiero gdy młody mężczyzna znalazł się w stanie agonalnym z powodu skrajnej niewydolności narządu, bliscy przyznali się do podawania specyfiku.
– Pacjent, który rokował bardzo dobrze na całkowite wyleczenie pod wpływem naszej terapii, niestety zmarł w przebiegu niewydolności wątroby w wyniku tego, że stosował takie leczenie wspomagające na własną rękę, nie mówiąc o tym nikomu – wyjaśnił w rozmowie z PAP dr n. med. Marek Kowalczyk.
Suplementy z niepewnego źródła
Ten drastyczny przypadek dowodzi, że specyfiki zażywane bez konsultacji ze specjalistą mogą nasilać toksyczność leczenia onkologicznego, a w skrajnych sytuacjach doprowadzić do jego przerwania lub śmierci pacjenta. Problem pojawia się najczęściej wtedy, gdy preparaty pochodzą z niepewnych źródeł, na przykład z internetu.
Lekarz zwrócił uwagę, że chęci chorych i ich bliskich do wzmacniania organizmu w trakcie wyczerpującej terapii są w pełni zrozumiałe. Sama idea suplementacji nie jest zła, pod warunkiem że przebiega pod ścisłą kontrolą.
– Kiedy wyniki badań wskazują na niedobory określonych substancji odżywczych w trakcie terapii, sami włączamy pacjentom odpowiednią suplementację – podkreślił ekspert.
Szczerość ratuje życie
Specjalista zaapelował, aby informować onkologów o wszystkich przyjmowanych preparatach, także tych powszechnie uznawanych za bezpieczne suplementy diety. Dotyczy to również środków polecanych w dobrej wierze przez rodzinę czy znajomych.
– Chciałbym przestrzec, żeby przyznawać się lekarzowi prowadzącemu do tego, że już spróbowaliśmy czegoś, ktoś nam coś przyniósł, i zapytać, czy możemy bezpiecznie z tego typu suplementacji korzystać – ostrzegł kierownik onkologii w sosnowieckiej placówce.
Kowalczyk przypomniał również o znaczeniu profilaktyki. Zasada jest prosta – im wcześniej nowotwór zostanie wykryty, tym mniejsze spustoszenie sieje w organizmie i tym większe są szanse na wyleczenie.
– Nie bójmy się badać, a jeśli już, niestety, usłyszeliśmy diagnozę choroby nowotworowej, przestrzegajmy tych rygorów, które zalecił nam lekarz prowadzący w trakcie terapii, po to, żeby nie pogarszać swojego rokowania przez nierozsądne stosowanie różnych dodatkowych substancji – podsumował lekarz.
Przeczytaj także: „Ofiary pseudomedycyny powinny same płacić za swoje leczenie”, „Dezinformacja medyczna – w sieci śmieci”, „Co ze szczepieniami przeciwko HPV?” i „Pandemia to holokaust dla osób starszych”.

