Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Maria Krzos

Szczecin wysyła badania do Krakowa

123RF

Nierówny dostęp pacjentów onkologicznych do diagnostyki molekularnej, problemy systemu badań patomorfologicznych, wyzwania organizacyjne i finansowe tego systemu, przyjęcie przepisów wprowadzających Lung Cancer Units – takie zagadnienia poruszano podczas kolejnego posiedzenia Parlamentarnego zespołu ds. profilaktyki nowotworowej. 

Zespół obradował pod hasłem: „Najpierw diagnoza, potem terapia – diagnostyka molekularna jako warunek nowoczesnego leczenia onkologicznego”.  

Przewlekłość procesu diagnostycznego barierą w dostępie do terapii

Jak wygląda dostęp do najbardziej wyspecjalizowanej diagnostyki molekularnej z perspektywy pacjentów? Aleksandra Wilk z Fundacji To Się Leczy, posługując się przykładem raka płuca, mówiła, że jest ona uzależniona od kodu pocztowego. Szanse osób pochodzących z mniejszych ośrodków są niższe.

– Muszą wędrować po Polsce i szukać miejsc, w których ta diagnostyka będzie wykonana w sposób optymalny. A dobrze wiemy, że jeżeli nie zrobimy tego dobrze na początku, pacjent traci szansę na spersonalizowane, nowoczesne leczenie – powiedziała.

– Mamy bardzo dobrze zaopatrzone programy lekowe, mamy dostęp do nowoczesnych terapii, ale przez braki w dostępie do diagnostyki cześć pacjentów traci na nie szanse – powiedziała.

Eksperci biorący udział w posiedzeniu byli dosyć zgodni, że problemem jest rozproszenie całego procesu, brak komunikacji, kwestie czysto logistyczne, bariery wynikające ze sposobu finansowania leczenia onkologicznego. 

Przykładowy scenariusz może wyglądać następująco: jednostka A zleca pobranie materiału do badania, wysyła go do ośrodka B (ponieważ badania patomorfologiczne są outsourcowane). Kiedy otrzymuje wynik i okazuje się, że potrzebne są badania molekularne, pojawia się kłopot. Podmiot A nie ma umowy z NFZ na zlecanie badań molekularnych. W związku z tym wysyła pacjentkę do poradni onkologicznej dużej kliniki, która takie możliwości ma. Pacjentka musi „przejść” i dopiero od niej dostaje zlecenia na badania w jednostce C, która może je wykonać.

Aleksandra Wilk podkreślała, że tego typu przypadków jest naprawdę wiele. Do tego dochodzą chociażby wyzwania logistyczne – materiały do badań często wędrują z jednego końca Polski na drugi.

– Szczecin wysyła badania do Krakowa – powiedziała.

Problem z dostępnością pełnej diagnostyki patomorfologicznej 

Prof. Andrzej Marszałek, konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii, wyjaśnił, że problemy w diagnozowaniu nowotworów dotyczą dostępu do pełnej diagnostyki patomorfologicznej.

– Tę samą technikę wykorzystuje się zarówno do nazwania danej choroby, jak i do tego, by można było podać pacjentowi spersonalizowane leczenie. My jesteśmy na tym etapie, że finansowane jest to drugie – zwrócił uwagę.

Wyjaśnił, że pewne rzeczy można „wymusić” na świadczeniodawcach, wprowadzając rozwiązania systemowe związane z diagnozowaniem pacjentów z nowotworami. W jego ocenie dobrym rozwiązaniem jest tworzenie konsorcjów specjalizujących się w leczeniu określonych rodzajów nowotworu.

Diagnozowanie raka płuca trwa w Polsce 2–3 miesiące 

Prof. Andrzej Tysarowski, kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii tłumaczył, że w większości przypadków długość procesu diagnostycznego nie wynika z finansów czy zakresu działania laboratoriów.

– Chodzi o logistykę, organizację i komunikację – powiedział.

– Weźmy przykład raka płuca. W Polsce diagnostyka trwa od dwóch do trzech miesięcy. To jest zdecydowanie za długo. Większość tego czasu „zajada” rozczłonkowanie i brak komunikacji jednostek diagnozujących. W dużych jednostkach, które mają w swojej strukturze kliniki, zaawansowaną diagnostykę obrazową, genetyczną, patomorfologiczną itd., idzie to dobrze, bo jednostki te komunikują się między sobą – tłumaczył.

Dodał, że problem pojawia się w mniejszych podmiotach. Nie oznacza to jednak, że nie może tu dojść do przyspieszenia i skonsolidowania procesu diagnostycznego. Lekarstwem może być komunikacja i właściwe kontraktowanie.

Najpierw diagnostyka, potem terapia 

W ocenie prof. Bartosza Wasąga z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego kluczową rolę w dostępie do diagnostyki molekularnej odgrywa system jej finansowania i jej miejsce w całym procesie terapeutycznym. 

– Kolejność zdarzeń jest wymuszana przez system rozliczeń. Badania molekularne są uruchamiane wtedy, gdy lekarz rozważa kwalifikację do konkretnego programu lekowego. To jest wielki problem, który powoduje wydłużenie procesu – powiedział.

Tłumaczył, że obecnych realiach wykonanie badania jest konsekwencją decyzji terapeutycznej, a powinno przesłanką do niej.

– Dopóki ta kolejność się nie zostanie odwrócona, zmiany mogą być nieefektywne. Bo staramy się poprzez tzw. logistykę nadrobić pierwotny problem, który jest związany z umiejscowieniem i sposobem finansowania diagnostyki molekularnej – ocenił.

– Drugi problem, który zauważam, to jest sama nazwa. Mówimy o diagnostyce poszerzonej. Tymczasem dziś to jest diagnostyka, która jest niezbędna do postawienia diagnozy – dodał. Wskazał, że przy takich nowotworach jak rak raka płuca czy glejak badania molekularne są niezbędne do postawienia diagnozy. System jednak za tym nie nadąża.

– Pozostaliśmy kilka lat do tyłu za rozwojem i aktualnymi potrzebami diagnostycznymi – powiedział.

„Laboratoria na każdym rogu”? Ministerstwo Zdrowia widzi to inaczej

Tomasz Kuleta z Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia potwierdził, że rozwój terapii jest w wielu przypadkach szybszy, niż rozwój koszyka świadczeń gwarantowanych. Wyjaśnił, że Ministerstwo Zdrowia zdaje sobie sprawę, że w wielu nowotworach wynik badania molekularnego jest niezbędny do podjęcia leczenia.

Przypomniał równocześnie, że z perspektywy świadczeń gwarantowanych płatnik musi mieć pewność, że nowe technologie i badania diagnostyczne mają udokumentowaną skuteczność kliniczną, użyteczność diagnostyczną, ale również efektywność kosztową.

Odnosząc się do pytań o to, czy diagnostyka molekularna powinna być skoncentrowana w kilku wyspecjalizowanych ośrodkach, czy też raczej obecna „na każdym rogu”, stwierdził, że według analiz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji istnieje uzasadnienie dla koncentracji najbardziej złożonych badań w laboratoriach posiadających odpowiednią kadrę, wyposażenie i doświadczenie.

Poinformował, że w ostatnim czasie Departament Analiz i Strategii, we współpracy z konsultantem krajowym w dziedzinie patomorfologii, prof. Andrzejem Marszałkiem, rozpoczął prace nad poprawą funkcjonowania zakładów patomorfologicznych.

– Z uwagi na dosyć wczesny etap tych prac na razie nie chcemy mówić o szczegółach. Będziemy zmierzali ku temu, by dostęp do badań patomorfologicznych poprawić, bo widzimy, że jest tu problem – zapowiedział.

Kiedy pojawią się projekty wprowadzające Lung Cancer Units?

Przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia poinformował także, że resort ma już przygotowane projekty trzech rozporządzeń dotyczących tzw. Lung Cancer Units.

– Planowane zmiany, które proponujemy wdrożyć, znajdą się w koszyku ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, leczeniu szpitalnym oraz rehabilitacji leczniczej – mówił.

– Jesteśmy na etapie podejmowania decyzji o skierowaniu projektów do konsultacji, przy czym najpierw będą to konsultacje wewnętrzne w Ministerstwie Zdrowia i w NFZ. Dopiero potem zostaną skierowane do konsultacji publicznych. Nie chcę mówić o terminie, ale myślę, że będzie to w najbliższym czasie – wyjaśnił Tomasz Kuleta.

Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. profilaktyki nowotworowej – RAK STOP odbyło się 22 września.

Menedzer Zdrowia youtube

Działy: Aktualności w Onkologia Aktualności
Tagi: Andrzej Marszałek diagnostyka molekularna Aleksandra Wilk Tomasz Kuleta Bartosz Wasąg Andrzej Tysarowski