Specjalizacje, Kategorie, Działy
Wyślij
Udostępnij:
 
 
Prof. Tomasz Grodzki: Chirurdzy nie zwiększą odsetka operacji raka płuca, mogą to zrobić politycy
Źródło: Marta Koblańska
Autor: Marta Koblańska |Data: 18.01.2019
 
 
Liczby operacji raka płuca nie zwiększą chirurdzy, ale może się to stać dzięki badaniom diagnostycznym, do których zostaną zakwalifikowane osoby z grup ryzyka, czyli inaczej mówiąc może to stać się dzięki poprawie sprawności systemu ochrony zdrowia - mówi prof. Tomasz Grodzki, transplantolog i chirurg klatki piersiowej, a także "minister zdrowia" w Gabinecie Cieni Platformy Obywatelskiej.
Raka płuca trzeba umieć operować. Odsetek operacyjności jest w Polsce dość niski. Do jakiego stopnia zaawansowania można przeprowadzać zabiegi usunięcia tego nowotworu?
Nie jest prawdą, że raka płuca można operować jedynie do drugiego stopnia zaawansowania. W praktyce istnieje taka możliwość do stopnia IIIa, rzadko IIIb, a w wyjątkowych wypadkach nawet do stopnia IV. Stopień IV oznacza, że już pojawiły się przerzuty odległe, ale kiedy jest tylko jeden przerzut na przykład w mózgu czasem operacja jest jednak możliwa. Wówczas neurochirurg operuje guza mózgu a torakochirurg guza płuca. Operacja może zostać wykonana także wtedy, kiedy pojedynczy przerzut pojawił się w nadnerczu. Rzeczywiście jest tak, że trudniej operuje się nowotwór, który jest zaawansowany, a w pewnym momencie zabieg staje się po prostu niemożliwy do przeprowadzenia, bo wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem dla chorego. Oczywiście stosowane są techniki mające na celu zmniejszenie rozmiaru guza poprzez podawanie chemioterapii neoadjuwantowej. Oczekuje się wtedy również, że przerzuty w węzłach chłonnych śródpiersia się wycofają. Jeżeli tak się stanie szanse chorego na radykalną operację zostają zwiększone. Ma to znaczenie, bo według standardów raka płuca powinno operować się jedynie wtedy, kiedy zabieg może być radykalny, czyli możliwe jest całkowite usuniecie guza wraz z marginesem onkologicznym oraz węzłami chłonnymi.

Odsetek wykonywanych operacji raka płuca wynosi jednak zaledwie 15 procent w relacji do wszystkich przypadków raka płuca.
Dzieje się tak dlatego, że rak płuca jest bardzo późno wykrywany. Pomimo tego, że raka płuca można diagnozować w sposób, który jest powszechnie dostępny, bo poprzez badanie RTG lub przy pomocy niskodawkowej tomografii komputerowej to w Polsce 80 procent osób dowiaduje się o chorobie wówczas, kiedy operacja nie jest już możliwa. Oznacza to, że rak jest już tak zaawansowany, że zajmuje także na przykład serce wraz z aortą, przełyk, śródpiersie, co czyni zabieg technicznie niewykonalnym. Czasem rozsiew choroby jest również zbyt duży.

To co szwankuje, jeżeli aż 80 procent chorych dowiaduje się o nowotworze, kiedy staje się on równoznaczny z niemożnością zastosowania najlepszej opcji terapeutycznej?
Ci chorzy są leczeni. Pozostaje im radioterapia oraz chemioterapia, ale rzeczywiście jest to leczenie zazwyczaj paliatywne. Co szwankuje? Są regiony, w których odsetek wykonywanych operacji wynosi 25 procent. Tak jest w Zachodniopomorskim i od lat utrzymuje się na najwyższym poziomie. Dlaczego jednak to wykrycie choroby ma miejsce zazwyczaj na jej późnym etapie? Miąższ płucny nie ma unerwienia bólowego. Co oznacza, że rak płuca nie boli. Może spokojnie rosnąć nie powodując dyskomfortu nawet do znacznej wielkości. Oczywiście pojawia się jakiś kaszel, osłabienie, ale zazwyczaj zostaje to zlekceważone. Dlatego sztuką jest wykrycie raka płuca nawet zanim jeszcze pojawią się objawy. Wtedy guz ma zwykle mniej niż 3 cm i można go stosunkowo łatwo zoperować. Rozwiązaniem problemu późnego wykrywania raka płuca byłoby wykonywanie raz w roku badania RTG lub niskodawkowej tomografii komputerowej.

Ale system jest pomyślany inaczej.
Tak. Ale w Japonii, gdzie rozwinięty jest screening właśnie niskodawkowej tomografii komputerowej odsetek resekcyjności sięga 35 procent i jest 10 punktów procentowych wyższy niż we wspomnianym zachodniopomorskim. Ten wskaźnik to sukces, a stało się tak dzięki ciężkiej pracy w postaci przebadania w kierunku raka płuca 15 tys. szczecinian. Okazało się, że wykryliśmy raka płuca u ponad 100 osób, ale jeszcze choroba nie dawała żadnych objawów, co umożliwiło przeprowadzenie operacji i tym samym ich wyleczenie. Rzeczywiście, odsetka resekcyjności nie zwiększą chirurdzy, ale może się to stać dzięki badaniom diagnostycznym, do których zostaną zakwalifikowane osoby z grup ryzyka, czyli inaczej mówiąc dzięki poprawie sprawności systemu ochrony zdrowia. Celem Polski powinno być osiągnięcie wskaźnika takiego jak w zachodniopomorskim, czyli 25 procent. I to byłby sukces w skali kraju.

Jak to osiągnąć?
Pierwszą jaskółką będzie ministerialny program niskodawkowej tomografii komputerowej. Choć jego skala nie imponuje, bo przeznaczono nań w końcu 20 mln zł zamiast 200 mln jak pierwotnie planowano, to jednak pozwoli na wykonanie badań. Polska zostanie podzielona na sześć regionów, w których będą kwalifikowane osoby do diagnostyki. Oczywiście liczba tych badań jest ograniczona, bo wspomniane 20 mln zł wystarczą na przeprowadzenie około 60 tys. badań. Nie jest to dużo, bo potrzebne jest przebadanie 2 mln osób. Jednak dobrze, że program w ogóle powstał.

Kiedy można spodziewać się jego wprowadzenia?
Ma ruszyć jeszcze w tym roku. Co prawda jego start opóźnia się, ale możliwe, że pierwsi pacjenci zostaną przebadani jeszcze w połowie roku. Kwalifikacja do badań ma obejmować osoby będące w grupie ryzyka w wieku 55 -75 lat z historią palenia paczki papierosów dziennie przez co najmniej 20 lat. Przebadani zostaną ci, co pierwsi się zgłoszą. Wyniki na pewno zostaną przeanalizowane. Z dostępnych badań wiadomo, że rak płuca zostaje wykryty co każde 100-110 tomografii. Myślę, że w tym nowym programie wyniki ukształtują się podobnie i być może uda się przekonać rządzących, aby zwiększyli jego finansowanie. Tak jak wspomniałem screening niskodawkowej tomografii komputerowej z powodzeniem funkcjonuje w Japonii. Ostatnio został zatwierdzony również w Kanadzie i wydaje się, że powoli wszystkie kraje się do tych działań przekonują.
 
Patronat naukowy portalu:

prof. dr hab. n. med. Halina Batura-Gabryel, kierownik Katedry i Kliniki Pulmonologii, Alergologii i Onkologii Pulmonologicznej Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu
 
 
© 2019 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe