Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka

Ból dojrzewania

Agnieszka Sadowska/Agencja Wyborcza.pl

Dorastanie przestało być tylko etapem wchodzenia w dorosłość – stało się najgroźniejszym momentem dla ludzkiej psychiki. Z najnowszego badania opublikowanego w „The Lancet” wynika, że zaburzenia psychiczne odpowiadają już za ponad 17 proc. globalnej utraty sprawności, a ich szczyt przypada na wiek od 15 do 19 lat. Dr Zbigniew J. Król, współautor publikacji, przyznaje, że polski system wciąż liczy porady, zamiast realnie pomagać młodym pacjentom.

  • Ponad 1,17 mld osób na świecie żyje z zaburzeniami psychicznymi. Schorzenia te odpowiadają już za ponad 17 proc. wszystkich lat przeżytych z ograniczeniem sprawności
  • Największe obciążenie psychiczne dotyczy młodzieży w wieku od 15 do 19 lat – to ważny moment wchodzenia w dorosłość, w którym brak wczesnej pomocy wpływa na całe życie
  • W Polsce liczba młodych pacjentów sięgających po pomoc wzrosła ze 119 tys. w 2019 r. do ponad 279 tys. w 2023 r.

Globalna skala kryzysu

Zaburzenia psychiczne są dziś główną przyczyną utraty pełnej sprawności na świecie. Z opublikowanej na łamach czasopisma „The Lancet” analizy „Updated trends in the global prevalence and burden of mental disorders, 1990–2023: a systematic analysis for the Global Burden of Disease Study 2023”1 wynika, że problem ten dotyczy szacunkowo 1,17 mld osób. Stanowi to aż 17,3 proc. globalnego obciążenia zdrowotnego.

Szczególny niepokój budzą statystyki dotyczące młodzieży. Wyniki badania, obejmującego ponad trzy dekady danych z 204 państw i terytoriów, dowodzą, że to u nastolatków rejestruje się najwyższe nasycenie schorzeniami psychicznymi. W opracowaniu tych informacji uczestniczył międzynarodowy zespół badaczy, a jednym z jego współautorów jest dr Zbigniew J. Król, prof. Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Depresja, zaburzenia lękowe, schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa, zaburzenia odżywiania, zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD – attention deficit hyperactivity disorder) czy spektrum autyzmu znacznie różnią się przebiegiem. Łączy je jednak jedno: poważnie zaburzają nie tylko samopoczucie, ale też edukację, pracę, relacje społeczne oraz zdolność do samodzielnego funkcjonowania. Aby dokładnie zmierzyć skalę tego zjawiska, naukowcy skupieni wokół projektu Global Burden of Disease wykorzystali zaawansowane modele statystyczne, szacując rozpowszechnienie i skutki 12 kategorii zaburzeń na przestrzeni lat 1990–2023.

GBP – co to?

Global Burden of Disease (GBD) to największy na świecie międzynarodowy program badawczy, który systematycznie mierzy globalne obciążenie populacji wynikające z chorób, urazów oraz czynników ryzyka. Dostarcza on rządom, naukowcom i decydentom kluczowych danych epidemiologicznych (takich jak wskaźniki utraty sprawności), które są niezbędne do racjonalnego kształtowania polityki zdrowotnej.

Znacznie więcej niż demografia

Liczba 1,17 mld chorych odnotowana w 2023 r. oznacza bezwzględny wzrost o ponad 95 proc. w porównaniu z rokiem 1990. Po części wynika to z faktu, że populacja Ziemi rośnie, a jej struktura wiekowa ewoluuje.

Badacze uwzględnili jednak w swoich wyliczeniach zmienne demograficzne. Okazało się, że po standaryzacji względem wieku wzrost wskaźnika chorobowości wciąż pozostaje wysoki i wynosi ponad 24 proc.

– Za szczególnie ważny uważam wynik, który łatwo przeoczyć przy liczbie ponad miliarda przypadków: po uwzględnieniu struktury wieku wzrost nadal pozostaje wyraźny – podkreśla dr Zbigniew J. Król, prof. UMW.

– Jeszcze bardziej zwracają uwagę dane dotyczące młodych ludzi. To właśnie w wieku 15–19 lat obciążenie związane z zaburzeniami psychicznymi jest największe. To argument za tym, by pomoc pojawiała się wcześnie, zanim trudności utrwalą się i zaczną wpływać na kolejne etapy życia.

Wzrost ten nie rozkłada się równomiernie. Szczególny udział w globalnym obciążeniu przypada na zaburzenia lękowe i depresyjne, przy czym zastosowany model uwzględnia również długofalowe skutki pandemii COVID-19.

Więcej niż liczba pacjentów

Problem nie sprowadza się wyłącznie do liczby diagnoz. Równie istotny jest czas i stopień, w jakim dolegliwości utrudniają pacjentom normalne życie.

Z tego powodu w analizie posłużono się wskaźnikiem YLD (Years Lived with Disability – lata życia przeżyte w niepełnosprawności). Ujmuje on to, jak duży potencjał zdrowotny tracą ludzie nie na skutek przedwczesnej śmierci, ale konieczności wieloletniego funkcjonowania z obciążającymi objawami. To właśnie psychika odpowiada obecnie za pierwsze miejsce wśród schorzeń odbierających ludzkości sprawność.

Za statystyką kryją się ludzkie dramaty. Człowiek może żyć długo, ale codziennie zmagać się z bezsennością, niemożnością podjęcia pracy, rozpadem relacji czy całkowitą utratą samodzielności.

– Ten wynik pokazuje, że oceniając zdrowie populacji, musimy uwzględniać nie tylko długość życia, lecz także jego jakość i możliwość codziennego funkcjonowania – podkreśla dr Zbigniew J. Król, prof. UMW.

– Dla pacjenta celem opieki jest ograniczenie objawów i odzyskanie sprawnego funkcjonowania. Dla systemu oznacza to potrzebę oceny efektów leczenia, ciągłości wsparcia i dostępności opieki środowiskowej, a nie wyłącznie liczby porad czy hospitalizacji.

Eksperci badali również zjawisko za pomocą miary DALY (Disability-Adjusted Life Years – lata życia skorygowane niesprawnością). Łączy ona lata przeżyte z obciążeniem chorobowym z latami utraconymi w wyniku zgonu. W tym szerszym ujęciu zaburzenia psychiczne znalazły się na piątym miejscu, generując 6,1 proc. globalnego ubytku na zdrowiu.

Grupa najwyższego ryzyka: 15–19 lat

Z punktu widzenia systemów ochrony zdrowia najpoważniejszym sygnałem ostrzegawczym są statystyki wiekowe. Największe natężenie problemu w przeliczeniu na populację dotyka starszych nastolatków (15–19 lat).

To o tyle niebezpieczne, że dorastanie jest okresem krytycznym. Wiąże się z gwałtownymi zmianami biologicznymi, budowaniem tożsamości oraz pierwszymi poważnymi decyzjami edukacyjnymi. Jeśli w tym oknie rozwojowym umysł zostanie dotknięty ciężkim kryzysem, zaburzy to cały proces usamodzielniania.

– Najbardziej niepokoi to, że największe obciążenie przypada na moment wchodzenia w dorosłość – dodaje dr Zbigniew J. Król, prof. UMW.

– Zaburzenie może zakłócić nie tylko bieżące samopoczucie, ale również edukację i budowanie samodzielności. Pomoc powinna więc zaczynać się wcześniej niż w chwili ciężkiego kryzysu – podaj. 

Analiza wyraźnie dzieli też pacjentów pod względem płci. Do 14. roku życia z zaburzeniami częściej zmagają się chłopcy, natomiast powyżej 15. roku życia szala przechyla się na stronę dziewcząt i kobiet.

Jak na tym tle wypada Polska?

Światowe statystyki nie są kalką polskiej rzeczywistości. Pokazują jednak zjawisko, z którym zderzają się dziś wszystkie systemy ochrony zdrowia.

Polska dysponuje własnymi bazami epidemiologicznymi.

Z jednej strony mamy tło epidemiologiczne – reprezentatywne badanie EZOP II, przeprowadzone tuż przed pandemią (2018–2019), ujawniło występowanie problemów psychicznych u 15,4 proc. nastolatków (12–17 lat) oraz 11 proc. dzieci (7–11 lat).

Z drugiej strony widzimy, jak te problemy uderzają w system ochrony zdrowia. Dane Narodowego Funduszu Zdrowia dowodzą lawinowego wzrostu zapotrzebowania na pomoc: w 2019 r. ze wsparcia psychologicznego i psychiatrycznego skorzystało ok. 119 tys. młodych Polaków. W 2023 r. było ich już ponad 279 tys.

Liczby te dobitnie udowadniają, że zdrowie psychiczne najmłodszych musi zyskać w polityce zdrowotnej absolutny priorytet.

Sukces to ciągłość opieki

Taka dynamika zjawiska nakłada na urzędników obowiązek wyjścia poza mechaniczne zwiększanie liczby kontraktowanych świadczeń. Skoro problemy zaczynają się tak wcześnie, fundamentem staje się czas reakcji oraz pewność, że pacjent nie wypadnie z systemu tuż po wypisie ze szpitala.

– Sukcesem systemu nie jest samo udzielenie porady czy zakończenie hospitalizacji – podsumowuje dr Zbigniew J. Król.

– Trzeba wiedzieć, czy pacjent otrzymał dalsze wsparcie i czy może wrócić do nauki, pracy oraz relacji z innymi ludźmi. Jest to szczególnie ważne w przypadku młodych osób przechodzących z opieki dziecięcej do systemu przeznaczonego dla dorosłych – dodaje.

Obecnie w Polsce trwa wdrażanie trójpoziomowego modelu opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży (obejmującego ośrodki środowiskowe, poradnie specjalistyczne i centra zdrowia psychicznego oraz lecznictwo stacjonarne). Aby reforma zadziałała w praktyce, konieczna jest płynna wymiana informacji między poziomami referencyjnymi medycyny a szkołami, podstawową opieką zdrowotną (POZ) i systemem opieki społecznej.

Tym samym wnioski z projektu Global Burden of Disease całkowicie zmieniają optykę patrzenia na psychiatrię. Oprócz pytania o wolumen chorych, na pierwszy plan wysuwają dziś parametry jakości ich życia, wiek ujawnienia objawów oraz czas reakcji decydentów.

Dr Zbigniew J. Król jest współautorem publikacji przygotowanej w ramach międzynarodowej sieci badawczej Global Burden of Disease. Jako ekspert wziął udział w pracach konsorcjum, miał dostęp do oszacowań modelowych i uczestniczył w merytorycznym przeglądzie oraz ocenie danych na poszczególnych etapach badania. 

Przypis:

  1. www.thelancet.com/00519-2.

Przeczytaj także: „Śmiertelne algorytmy”, „Presja online rośnie. Chodzi o zdrowie nastolatków”, „Psycholog szkolny to członek zespołu, który może uratować życie”, „Zabawa na dworze wspiera psychiczne zdrowie przedszkolaków” i „Gra o zdrową głowę”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Doniesienia naukowe Aktualności
Tagi: zdrowie psychiczne zaburzenia psychiczne psychiatria dzieci i młodzieży psychiatria Zbigniew J. Król Global Burden of Disease The Lancet nastolatkowie młodzież depresja zaburzenia lękowe NFZ Narodowy Fundusz Zdrowia zdrowie publiczne system ochrony zdrowia ochrona zdrowia reforma psychiatrii opieka psychiatryczna opieka środowiskowa dziecko dzieci