Specjalizacje, Kategorie, Działy
Wyślij
Udostępnij:
 
 
Prof. Robert Flisiak
Prof. Robert Flisiak o przetargu centralnym na leczenie HCV: Limit 20 procent skończy się szybko
Źródło: AW
Autor: Alicja Wesołowska |Data: 25.07.2017
 
 
- Z punktu widzenia konkretnego pacjenta i jego lekarza to nadal będzie wybór tylko jednego z czterech leków - ocenia prof. Robert Flisiak, kierownik kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Chodzi o proponowane przez NFZ zmiany w przetargu centralnym.
Nie jeden, a dwa leki będą ujęte w przetargu centralnym – zapowiada NFZ i zapewnia, że dla osób zakażonych genotypem 1b wprowadzono mechanizmy zapewniające indywidualizację leczenia. Wcześniej mowa była o jednym leku – czy możemy więc mówić o zmianie na lepsze?
- Zacznijmy od tego, że NFZ przekazał niepełną informację, mówiąc o dwóch lekach, tym samym wprowadził więc opinię publiczną w błąd. Co się zmieniło, to to, że NFZ dokonał podziału pacjentów na dwie grupy: bez marskości wątroby i z marskością. I dla każdej z tych dwóch grup w przetargu centralnym będzie wybrany jeden z czterech dostępnych aktualnie leków. A więc z punktu widzenia konkretnego pacjenta i jego lekarza to nadal będzie wybór tylko jednego z czterech leków.

Jak wygląda obecne leczenie?
- W tej chwili lekarze mogą wybrać jeden z czterech leków, mogą dobrać odpowiednią terapię. Mam przed sobą analizę skuteczności leczenia, opartą na badaniu, które objęło prawie 3 tysiące pacjentów, głównie w roku 2016. W populacji, której dotyczy przetarg, czyli zakażonych genotypem 1b, skuteczność leczenia wynosi prawie 100 procent. Jest tak wysoka właśnie dzięki temu, że lekarze mogli dobierać dla każdego pacjenta optymalny lek.

NFZ zapowiada wprowadzenie możliwości swobodnego wyboru leku innego niż kupiony w ramach przetargu – dla 20 procent pacjentów przy uwzględnieniu potrzeb danego szpitala.
- A co się stanie, gdy wyczerpie się te 20 procent wolności, gdy skończy się limit? A skończy się szybko, bo według naszych szacunków wolności wyboru trzeba dla przynajmniej 40 procent kwalifikowanych do leczenia. Jeżeli problem dotknie pacjenta przyjmującego już inne leki, które wchodzą w interakcję z lekiem wybranym w przetargu lub z przeciwwskazaniami do tej „jedynie słusznej” opcji terapeutycznej, to lekarz będzie miał dwie możliwości. Może albo nie podać żadnego leku i ustawić pacjenta do kolejnej kolejki – nie sądzę, by było to dobre dla pacjenta rozwiązanie. Może też zaryzykować i podać lek, który wchodzi w interakcje z tymi, które pacjent już przyjmuje lub jest przeciwwskazany ze względu na inne schorzenia pacjenta. Wtedy jednak ryzykuje, że pacjent po tygodniu sam przerwie leczenie, bo uzna, że skutki uboczne są zbyt silne albo też sam lekarz zdecyduje się przerwać terapię, bo może być ona zagrożeniem dla pacjenta. W efekcie przy zbyt krótkiej terapii leczenie będzie nieskuteczne. Mało tego: taka niepełna terapia będzie de facto wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

Ale jest też gorszy scenariusz, w którym nie dość, że pacjent nie odpowie na leczenie, ale też wyselekcjonują się szczepy oporne wirusa, co może utrudnić leczenie na przyszłość. Pamiętajmy też, że zarządzenie, o którym mowa, na pewno będzie rygorystycznie przestrzegane. Jak znam działania kontrolerów NFZ, to wystarczy, że lekarz o jednego pacjenta przekroczy ten 20-procentowy limit, by dostać dużą karę.

Warto też zwrócić uwagę na dziwnie przygotowane warunki tego przetargu centralnego, który dopuszcza leki o skuteczności na poziomie zaledwie 92 procent, gdy tymczasem aktualnie stosowane terapie gwarantują nam blisko 100-procentową efektywność. Czy to nie otwiera drogi dla terapii suboptymalnych, które nie już są stosowane w Unii Europejskiej, a ich jedyną zaletą jest wyjątkowo niska cena?

Pacjentów, których może dotknąć ten problem, jest sporo. WHO przypomina też, że większość chorych nie wie, że są zarażeni. Co mogą zrobić lekarze, by tę sytuację zmienić?
- Lekarze POZ mogą zalecać pacjentom zrobienie testu na obecność przeciwciał anty-HCV na własny koszt, bo w podstawowej opiece zdrowotnej badanie HCV nie jest refundowane. Z kolei specjalistyczna opieka zdrowotna, w której refundację przewidziano, nie ma możliwości przeprowadzenia badań na tak dużą skalę. Szczerze mówiąc bez programu badań przesiewowych nie jesteśmy więc w stanie nic zrobić. Tymczasem kilka tygodni temu usłyszałem od pracownika wysokiego szczebla NFZ wprost: ani ministerstwo ani NFZ nie są zainteresowane programem badań przesiewowych w kierunku WZW. Nic dziwnego: taki program wygenerowałby kolejnych potencjalnych pacjentów, chorych i domagających się prawa do terapii. Podobne stanowisko mają ministerstwa zdrowia w innych krajach Unii Europejskiej – nigdzie nie ma kompleksowych programów badań przesiewowych.

Coraz częściej pojawiają się doniesienia o nowych lekach. Jak wygląda skuteczność leczenia w Polsce?
- Sięga blisko 100 procent, jeśli chodzi o genotyp 1b, występujący u 85 procent polskich pacjentów, w związku z tym można powiedzieć, że jest to rewelacyjny poziom. Przy każdej nowej opcji terapeutycznej rejestrowanej w Polsce leczenie jest coraz krótsze, w tej chwili część pacjentów może już być leczona przez zaledwie 8 tygodni. U większości chorych, aczkolwiek nie u wszystkich, jest to terapia bezpieczna, ze względu na to, że nie ma działań ubocznych. Grupa, dla której terapia może być niebezpieczna, to pacjenci, którzy mają inne schorzenia towarzyszące oraz otrzymujący leki, które mogą wchodzić w interakcje z lekami anty-HCV.

Dobra wiadomość jest też taka, że ceny leków ulegają obniżeniu - w ostatnim roku spadły mniej więcej o połowę i był to mechanizm, który nie wymagał żadnej ingerencji ze strony ministerstwa ani ze strony płatnika. Działała zdrowa konkurencja, którą wspomniane nowe zarządzenie skutecznie zlikwiduje. Każdy lek, który wchodził na rynek i miał podobną skuteczność i podobny profil bezpieczeństwa do tych już funkcjonujących, mógł konkurować przede wszystkim ceną. W tej chwili jednak proces obniżania cen przyhamował. Producenci, choć mają w ofercie nowe, zarejestrowane już leki albo skrócone, więc tańsze opcje terapeutyczne, wstrzymują się w Polsce z wnioskiem o refundację, bo powstrzymuje ich obecne zamieszanie. Nie wiem, czy korzyści płynące z centralnego przetargu zniwelują nam te straty.
 
Patronat naukowy portalu:
prof. Grażyna Rydzewska, Kierownik Kliniki Gastroenterologii CSK MSWiA
Redaktor prowadzący:
Dr hab. n. med. Piotr Eder, Katedra i Klinika Gastroenterologii, Żywienia Człowieka i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu
 
© 2019 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe