Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Maria Krzos

4 tys. zł brutto za jeden dzień pracy. Burza po wpisie reumatologa

123RF

Ponad milion wyświetleń w ciągu niecałej doby – i to tylko na jednej platformie społecznościowej. Taki zasięg miał post Bartosza Fiałka, reumatologa z Trójmiasta, który opublikował szczegóły oferty, jaką złożył publicznej przychodni. Specjalista wycenił swoją pracą na 4 tys. zł brutto dziennie. W komentarzach rozpętała się burza.

Post ze szczegółami oferty odnosił się do wcześniejszych wpisów lekarza, który informował, że nie będzie już przyjmował w publicznym systemie ochrony zdrowia.– Po 12 latach pracy widzę, że chciałem w nim leczyć bardziej, niż on chciał mnie. Można mieć pełny grafik, ponad 3200 zapisanych wizyt, czekających pacjentów i chęć do pracy – a i tak usłyszeć „nie” – czytamy.

W kolejnym poście Bartosz Fiałek napisał: – Narasta sporo mitów, że moja oferta dla publicznej poradni reumatologicznej była „za wysoka”. Więc zostawmy opinie. Pokażmy liczby.”

Specjalista upublicznił ofertę, którą złożył Pomorskiemu Centrum Reumatologicznemu. Zaproponował w niej stawkę 4 tys. zł dziennie na B2B (przy założeniu, że średnio przyjmie minimum 21 pacjentów dziennie; jeśli średnia będzie niższa – wynagrodzenie ulegnie obniżeniu; jeśli wyższa – pozostanie na niezmienionym poziomie). Deklarowany czas pracy to minimum 7 godzin dziennie, dwa dni w tygodniu. To daje 190,48 zł brutto za przyjęcie jednego pacjenta.

„Szokująca stawka”

Swoim wpisem lekarz wywołał burzę. Pod jego wpisem w mediach społecznościowych pojawiło się dużo krytycznych komentarzy. Ich autorzy odnosili się zarówno do wysokości stawki zaproponowanej przez reumatologa, jak i do faktu, że on sam uznał ją za niewygórowaną.

– Z całym szacunkiem. Dla mnie to jest szokująca stawka. Nie interesowałam się do tej pory stawkami AOS. Rozumiem ponad 200 zł za godzinę pracy limitem 3 pacjentów na godzinę, ale nie za jednego pacjenta. Lekarz rodzinny, internista, pediatra mogą pomarzyć o takiej stawce. Uprzedzając, to też są specjaliści – czytamy w jednym z wpisów.

– Chyba najpierw musi się pan zapoznać z kosztami pracodawcy. Jest to olbrzymia kwota za dzień pracy – nawet dla lekarza – brzmi inny komentarz.

W kolejnym czytamy: – Już widzę, jak przyjmuje pan więcej niż 21 pacjentów i na każdego poświęca 20 minut. Za niewiele większe pieniądze lekarz w Niemczech musi opłacić wynajem gabinetu i sprzętu lub posiadać własny gabinet za swoje pieniądze oraz opłacić asystentkę/asystenta medycznego zatrudnionego na umowę o pracę, a nie śmieciówkę, i być do dyspozycji pacjenta w razie komplikacji.

Wynagrodzenia lekarzy przyczyniają się do wzrostu nierówności społecznych?

Spora część komentarzy dotyczyła dysproporcji między wynagrodzeniem, które pojawiło się w ofercie złożonej przez Bartosza Fiałka, a tym, ile średnio zarabiają Polacy – również ci, którzy wykonują odpowiedzialne i istotne z punktu widzenia funkcjonowania społeczeństwa prace. Komentujący, odnosząc się do ogółu lekarzy, pisali również, że ta grupa nie zna realiów życia innych grup społecznych i zawodowych.

– Szanowny panie. 8 tys. zł za 2 dni lekkiej (7 h) pracy w sytuacji, gdy 80 proc. Polaków, w tym 90 proc. nauczycieli i policjantów, zarabia tyle miesięcznie, to kwota nierealnie wysoka. Byłaby to prywatna sprawa w biznesie prywatnym. Ale jest niedopuszczalnie skrajnie wysoka, jeżeli pochodzi ze środków publicznych. Fakt, że państwo tego nie dostrzegają, jest dowodem na to, że w zasadzie zerwana została umowa społeczna leżąca u podstaw wspólnoty państwowej czy etycznej – czytamy.

Autor innego wpisu wskazywał, że zarobki lekarzy przyczyniają się do generowania nierówności społecznych. – Panie doktorze, ta lekarska bańka całkowicie straciła kontakt z polską i europejską rzeczywistością. Zderzmy pana liczby z faktami bez zbędnych emocji. Oferta 4000 zł brutto za dzień, przy deklarowanej pracy zaledwie 2 dni w tygodniu (ok. 8–9 dni w miesiącu), daje ponad 32 000–36 000 zł brutto miesięcznie. Z publicznej, zadłużonej kasy szpitala, za ułamek etatu! Gdyby przeliczyć to na pełny miesiąc pracy, wychodzi ponad 84 000 zł. W kraju, w którym większość obywateli zarabia w granicach 4500–5000 zł na rękę, oczekiwanie wielokrotności średniej krajowej za kilkudniową pracę w publicznym systemie to generowanie potwornych nierówności społecznych – napisał.

W wielu komentarzach pojawiły się też odniesienia do sytuacji lekarzy w innych krajach: – W żadnym cywilizowanym kraju Europy – jak Włochy, Francja czy Czechy – relacja zarobków lekarzy w publicznym systemie do średniej krajowej nie jest tak drastycznie rozjechana.
Część komentujących odniosła się również do jakości pracy lekarzy przyjmujących „na NFZ”.

– Mnie w tej całej aferze przeraża i jednocześnie szokuje jedno – skoro lekarze tyle zarabiają na NFZ, to jakim cudem tak źle i z taką pogardą traktują pacjentów – jak natrętów, którzy przyszli im zawracać głowę. I jakim cudem jakość usług na NFZ jest taka, jaka jest... – czytamy.

Ktoś inny podniósł kwestię relacji między zarobkami lekarzy a kosztami leczenia pacjentów reumatologicznych. – Szpitale wstrzymują przyjęcia pacjentów na leczenie z powodu braku kasy. Dokładnie jedna twoja dniówka to jeden miesiąc leczenia biologicznego dla jednego dziecka. Przy zarobkach 4 tys. dziennie będziesz najdroższym wystawiaczem recept na NLPZ, jaki istnieje. A pacjenci mogą tylko patrzeć. Gratuluję oderwania od rzeczywistości – zwraca uwagę jeden z komentatorów. 

Takie wpisy szkodzą całemu środowisku?

Do wpisu Bartosza Fiałka odnieśli się też inni lekarze aktywni w mediach społeczenościowych.

– Bartku, proszę, zapoznaj się z kilkoma liczbami: średnia krajowa 9813 zł, mediana 7907 zł, milionerów wszystkich branż jest w Polsce 44 tys., lekarzy 165 tys., stomatologów 43 tys. 4 tys. dniówki to milion rocznie – napisał Jakub Kosikowski, do niedawna rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Filip Pawliczak, pełnomocnik Naczelnej Rady Lekarskiej i Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi do ds. lekarzy z niepełnosprawnościami, skomentował: – Serio, znowu? Bartek zastanów się, proszę, czy takie wrzutki w czymkolwiek pomagają, bo niestety w tym wydaniu szkodzisz całemu środowisku. Jak zdecydowałeś się być influencerem, to proszę, bądź odpowiedzialny. Jak iść w prywatę, to idź po cichu…

190 zł brutto za godzinę to adekwatna stawka?

Niektórzy komentujący stwierdzili jednak, że stawka zaproponowana przez Fiałka nie odbiega od realiów rynkowych. – Czym jest 190 zł brutto przy stawce 350–450 zł za wizytę prywatną. Stawka jak najbardziej adekwatna do udzielanych świadczeń. Niestety tylko wybrańcy zarabiają miliony – czytamy.

Wpis z innego konta brzmi: – Strasznie przykre, że dobrzy specjaliści niejednokrotnie są zmuszeni do udzielania świadczeń tylko i wyłącznie prywatnie (opinii pisanych w podobnym duchu było więcej, według ich autorów stoimy w obliczu sytuacji, w której publiczną ochronę zdrowia powoli przestaje być stać na najlepszych lekarzy).

Według jedno z komentarzy autorzy krytycznych wpisów nie wiedzą, jak od strony organizacyjnej funkcjonuje system ochrony zdrowia.

Przeczytaj także: „Tylko 15 proc. badanych uważa, że zarobki lekarzy są odpowiednie”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: zarobki lekarzy Bartosz Fiałek reumatologia Jakub Kosikowski Filip Pawliczak