Wyślij
Udostępnij:
 
 
Nieporozumienie Zawodów Medycznych? Stępka i Hałabuz komentują
 
Działy: Aktualności
Pod naszym tekstem o ewentualnych jesiennych protestach pielęgniarek, rezydentów i ratowników pojawił się komentarz krytykujący Porozumienie Zawodów Medycznych. Nazwano je „Nieporozumieniem Zawodów Medycznych”. Adam Stępka, prezes zarządu Ogólnopolskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych, przyznaje, że... słusznie. - Opinia internauty mnie nie dziwi - mówi. Co na to Krzysztof Hałabuz, były przewodniczący Porozumienia Rezydentów?
Adam Stępka, prezes zarządu Ogólnopolskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych:
- Niestety, opinia internauty mnie nie dziwi. Zgodnie ze słownikiem języka polskiego „porozumienie” znaczy tle samo co „wzajemne zrozumienie” lub „umowa, układ”. Nie śmiem podważać faktu, że poszczególne związki zawodowe zawarły pewną umowę. Zwłaszcza w zakresie współpracy na pewnych polach działania. Jednak czy istnieją jakiekolwiek mierzalne efekty zawartego porozumienia? Jak podkreślają moi przedmówcy obywatelski projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia, który był potencjalnym sukcesem PZM, utknął w podkomisjach. Tym samym podjęte działania okazały się nieefektywne. Skoro Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych postuluje wykreślenie zawodu ratownika medycznego z grupy zawodów mogących znaleźć zatrudnienie w ramach Szpitalnego Oddziału Ratunkowego trudno również mówić o jakimkolwiek wzajemnym zrozumieniu zawodów medycznych osiągniętym dzięki powstaniu PZM.

Znacznie bardziej ciekawym pytaniem niż to, czy należy zgodzić się z wypaczoną nazwą jest pytanie o przyczynę wypaczenia. Obawiam się, ze Porozumienie Zawodów Medycznych jest samo sobie winne. Po pierwsze, moi przedmówcy określają PZM mianem powołanej organizacji. Tym czasem dotychczas w żaden sposób nie ustrukturyzowano i nie sformalizowano jego struktury. Z tego co mi wiadomo Porozumienie Zawodów Medycznych nie jest ani stowarzyszeniem zwykłym, ani stowarzyszeniem rejestrowym, ani jakąkolwiek fundacją. Zatem czym jest? Po drugie, po dziś dzień osoby powołujące PZM nie utworzyły jakiegokolwiek szerszego kanału informacyjnego poza social media dla osób zainteresowanych jego działalnością. Szary pracownik medyczny nie ma jakiegokolwiek dostępu do szczegółowych celów, bieżących informacji, czy szerszych sprawozdań z obrad. Skoro dopuszczono do powstania bariery informacyjnej, nie dziwmy się że w przestrzeni publicznej pojawia się prześmiewcza nazwa „Nieporozumienie Zawodów Medycznych” a spotkania osób dążących do poprawy naszej wspólnej sytuacji określa się mianem „obiadów czwartkowych związkowej wierchuszki”.

Krzysztof Hałabuz, były przewodniczący Porozumienia Rezydentów:
- Porozumienie Zawodów Medycznych jest inicjatywą zapoczątkowaną dwa lata temu. W ramach tej grupy zwracamy uwagę pacjentów i rządu, przede wszystkim, na niedofinansowanie państwowego systemu ochrony zdrowia.

Wielokrotnie pokazaliśmy, że wspólnie można prowadzić akcje. Choć przyznam, że jest to bardzo trudne. Dlaczego? Bo powstają duże rozbieżności co do oczekiwań poszczególnych grup medyków. Każdy stara się podkreślić często żenująco niskie stawki obowiązujące w szpitalach oraz słabe warunki pracy. Jasne jest, że w sprawach, na przykład, pielęgniarek z rządem może ostatecznie rozmawiać tylko reprezentantka lub reprezentant właśnie pielęgniarek. W takim momencie „rozłam” PZM jest czymś naturalnym i potrzebnym. Każdy walczy w pewnych momentach „o swoje”. Pamiętajmy jednak nawet i wtedy o wzajemnym szacunku. W końcu gramy do jednej bramki. Porozumienie Rezydentów dało jednak niezły przykład swoim działaniem pokazując, że determinacja i opór dają efekty.

Przeczytaj także: Nieporozumienie Zawodów Medycznych? Dybek, Bukiel i Małas komentują.

Zachęcamy do polubienia profilu "Menedżera Zdrowia" na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania konta na Twitterze: www.twitter.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2018 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe