Pacjent nie żyje, ordynator uniewinniona
Do szpitala przyjęto pacjenta z licznymi powikłaniami. Zmarł trzy godziny po wypisaniu go do domu. Sąd Najwyższy w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej orzekł, że obwiniona lekarka – ordynator – nie zaniedbała obowiązków.
Był 2020 rok. Pacjent w wieku podeszłym był leczony w domu, ponieważ w gronie jego najbliższej rodziny byli lekarze. Przyjmował antybiotyk dożylnie, jednak kiedy nie dało się już założyć wkłucia, postanowiono przewieźć go do szpitala. Anestezjolog podał antybiotyk poprzez wkłucie do centralnej żyły. Pacjent nie trafił na oddział intensywnej terapii, ponieważ nie było tam miejsca.
Nazajutrz ordynator oddziału doszła do wniosku, że nic niepokojącego nie dzieje się z chorym i wypisała go do domu. Po trzech godzinach pacjent zmarł.
Uniewinnienie i skarga kasacyjna
Sądy dyscyplinarne lekarzy I i II instancji uniewinniły lekarkę. Podstawą był art. 32 Kodeksu etyki lekarskiej, który m.in. reguluje postępowanie wobec pacjentów w stanie terminalnym. Przepis zwalnia lekarza z obowiązku stosowania uporczywej terapii, podtrzymywania życia za wszelką cenę oraz reanimacji. Nakłada przy tym wymóg łagodzenia bólu i zapewnienia pacjentowi najwyższej możliwej jakości życia.
Sąd dyscyplinarny powołał biegłych. Ich ekspertyzy nie potwierdziły zarzutów w zakresie zaniedbania obowiązków przez ordynator.
W odpowiedzi rodzina poszkodowanego złożyła skargę kasacyjną do Izby
Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, zaskarżając wyrok Naczelnego Sądu
Lekarskiego z 4 grudnia 2024 r.
W kasacji zarzucono m.in. zmianę kwalifikacji czynu, ponieważ w ocenie skarżących NSL powinien uzupełnić orzeczenie o art. 31 Kodeksu etyki lekarskiej. Zobowiązuje on lekarzy do dokładania wszelkich starań, aby zapewnić choremu humanitarną opiekę terminalną i godne warunki umierania. Lekarz powinien do końca łagodzić cierpienia chorych w stanach terminalnych i w miarę możliwości utrzymywać jak najwyższą jakość gasnącego życia.
Kasacja oddalona przez Sąd Najwyższy
Sąd Najwyższy w postanowieniu z 14 maja br. kasację oddalił jako niezasadną. Sędzia
sprawozdawca Zbigniew Korzeniowski uzasadniał, że sąd lekarski I instancji sytuację
opisał bardzo szeroko i odniósł się do niej. W jego opinii do czynu
zabronionego nie doszło. Oparł się przy tym na opiniach powołanych przez sąd
biegłych.
W ocenie sędziego sprawozdawcy Zbigniewa Korzeniowskiego nie został stwierdzony związek przyczynowy między śmiercią pacjenta a naruszeniem obowiązków lekarskich.
– W odwołaniu strona skarżąca przywołała te same zarzuty i Naczelny Sąd Lekarski odniósł się do każdego z nich. W kasacji powołano się na naruszenie art. 433 k.p.k., który mówi o granicach rozpoznania sprawy i o tym, że sąd odwoławczy jest obowiązany rozważyć wszystkie wnioski i zarzuty wskazane w środku odwoławczym, chyba że ustawa stanowi inaczej. Każdy lekarz może mieć zarzut naruszenia obowiązków wobec pacjenta i że nie zapewnił wystarczającego leczenia. A to był zarzut ogólny. W takiej sytuacji wymagana jest konkretyzacja zdarzeń – stwierdził sędzia Korzeniowski.
Dodał, że nieusprawiedliwione jest twierdzenie, że pacjent umarł, gdyż wypisano go ze szpitala. Sędzia podkreślił też, że ukaranie lekarki ordynator doprowadziłoby do sytuacji niebezpiecznej.
Przeczytaj także: „Śledztwo w sprawie śmierci pacjentki w szpitalu na Zaspie”.

