Lekarze o nieadekwatnych płacach i oddziałach na granicy wydolności
123RF
Medycy z oddziału psychiatrycznego i psychogeriatrycznego szpitala w Janowie Lubelskim informują o trudnej sytuacji kadrowej i wynagrodzeniach, które są nieadekwatne do realiów rynkowych oraz dużo niższe, niż lekarzy z innych oddziałów. Mówią, że oddziały funkcjonują na granicy wydolności i grozi im zawieszenie, a nawet likwidacja.
O skomplikowanej i trudnej sytuacji oddziałów informuje „Gazeta Wyborcza”.
– Wystarczy, że jeden lekarz zachoruje lub zdarzy się inny wypadek losowy, i cały grafik nam się załamie. Już teraz funkcjonujemy na granicy wydolności. Grozi nam zawieszenie, a nawet likwidacja. Bo jak ktoś odejdzie, nie będzie komu leczyć pacjentów. Niedawno jak koleżanka była na dłuższym zwolnieniu, oddział prawie padł – alarmuje jeden z rozmówców.
Według „Gazety Wyborczej” i na psychiatrii, i na psychogeriatrii (jest to jeden z dwóch takich oddziałów na Lubelszczyźnie), jest bardzo duże obłożenie.
– Gdy w całej Polsce pisze się o niebotycznych zarobkach lekarzy, psychiatrzy w Janowie Lubelskim mówią o pensjach, za które nie zechce pracować żaden specjalista.
Dr Grzegorz Opielak, kierujący oddziałem psychiatrii i psychogeriatrii w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Janowie Lubelskim mówi, że stawki oferowane przez placówkę lekarzom tej specjalizacji nie odpowiadają realiom rynkowym. Przyznaje, że wysłał już wiele pism, w których wnioskował o ich podniesienie, ale nadal zarobki w jego zespole należą do najniższych w regionie.
– Jeszcze do końca czerwca mieliśmy 170 zł za godzinę. Od lipca stawka wzrosła do 220 zł, ale to nadal mniej niż w innych szpitalach, gdzie psychiatrzy otrzymują 250, a nawet 300 zł. Jeśli ktoś się wysypie, żaden lekarz nie przyjdzie do nas pracować za stawki oferowane przez dyrektora SP ZOZ w Janowie Lubelskim. Co wtedy z pacjentami? - podaje jeden z lekarzy.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, sytuacja finansowana całego szpitala jest jednak trudna. Zadłużenie sięga 43,4 mln zł. Szpital zakończył 2024 rok ze stratą 3,7 mln zł. Rok później wynik był jeszcze gorszy – strata wyniosła 7,5 mln zł. Jakiś czas temu placówka, szukając oszczędności, przedstawiła plan przejścia pracowników pomocniczych do firmy zewnętrznej. Dyrektorka szpitala mówiła wtedy, że do 2022 r. był on na plusie, a problemy zaczęły się wraz z podwyżkami dla lekarzy i personelu medycznego. Wynagrodzenia, wraz z umowami cywilnoprawnymi, stanowią 78 proc. wydatków.
Przeczytaj także: „W Polsce jest za dużo dyżurujących szpitali”

