Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Maria Krzos
Źródło: Prawo.pl

Poradnie nie odczulają alergików, bo muszą przyjmować pacjentów pierwszorazowych

123RF

Ubiegłoroczne zmiany w finansowaniu świadczeń w AOS spowodowały, że pacjenci pierwszorazowi szybciej dostają się do alergologa. Niestety ci, którzy na kolejnych wizytach powinni być odczulani, poradniom opłacają się mniej. W efekcie niektóre placówki się zamykają. Zdarza się też, że chory otrzymuje od lekarza receptę na szczepionkę, ale jednocześnie słyszy, że ma szukać innego miejsca, gdzie będzie odczulany.

Prawo.pl wskazuje, że takie są efekty zmian, jakie Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził w zeszłym roku zarządzeniem prezesa NFZ nr 23/2025/DSOZ. Fundusz wyznaczył poradniom mediany odsetka udziału wizyt pierwszorazowych w ogólnej liczbie wizyt u specjalistów. Jeśli poradnia mieści się w medianie w danym kwartale, dostaje za świadczenia 100 proc. Jeśli się nie zmieści, NFZ zmniejsza jej finansowanie o 25 proc. za świadczenia we wszystkich zakresach (z nielicznymi wyjątkami).

To rozwiązanie miało na celu skrócenie czasu oczekiwania dla pacjentów pierwszorazowych. Uderzyło jednak w tych, którzy już są pacjentami i muszą mieć immunoterapię alergenową, czyli odczulanie.

Poradnie muszą przyjąć odpowiednią liczbę pacjentów pierwszorazowych 

Dziś poradni bardziej opłaca się przyjmować pacjentów pierwszorazowych, ponieważ NFZ więcej za nich zapłaci, ale już za ich kolejne wizyty w poradni – jeśli przychodnia nie zmieści się w odpowiedniej liczbie przyjętych pacjentów pierwszorazowych – NFZ zapłaci tylko 75 proc. A w leczeniu alergii wizyt jest dużo więcej niż w przypadku innych świadczeń, bo może ich być od 14 do 16 albo i więcej w jednym roku. Pacjenci muszą mieć bowiem podawane szczepionki odczulające.

– Znamy przypadki z ostatniego roku, że lekarz w poradni kwalifikuje pacjenta z alergią do odczulania, wystawia mu receptę na szczepionkę, ale każe szukać innego miejsca, gdzie będzie odczulany. Wielu pacjentów odeszło też do prywatnego sektora – mówiła na posiedzeniu sejmowej Podkomisji stałej do spraw zdrowia publicznego prof. Karina Jahnz-Różyk, konsultant krajowa w dziedzinie alergologii.

– Znam przypadek poradni alergologicznej, która dotąd dobrze sobie radziła, ale teraz została zamknięta. Okazało się, że nawet przy zrównoważonym przyjmowaniu pacjentów pierwszorazowych i tych przychodzących kolejny raz, jeśli na koniec kwartału okazało się, że nie dotarło 2–3 pacjentów pierwszorazowych i wskaźniki były niewystarczające, poradnia za cały kwartał miała pomniejszone finansowanie z NFZ do 75 proc. – wtórował prof. Radosław Gawlik, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego (PTA).

Eksperci wskazali, że chorzy na alergię czy astmę są w Polsce leczeni coraz lepiej (niestety jest ich też coraz więcej). Ten obraz psuje kwestia finansowania wizyt pacjentów odczulanych.

Ministerstwo Zdrowia szuka rozwiązania

Ministerstwo Zdrowia jest świadome tego problemu, ale nie ma jeszcze rozwiązania. Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w MZ wyjaśniła, że problematyczną kwestią jest przynoszenie prze pacjentów do poradni własnych szczepionek. Podkreśliła, że rozwiązaniem mogłoby być opisanie w ustawie szczepionek w inny sposób, nie jako lekarstwo. – Na pewno musimy podjąć decyzję, w którą stronę pójść, bo odczulanie nie jest typowym świadczeniem, w stosunku do tych, które są w AOS – zaznaczyła.

Przeczytaj także: „Zwolnienia dyscyplinarne i kara dla szpitala za nieudzielenie pomocy pacjentowi z zawałem”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: ambulatoryjna opieka specjalistyczna AOS alergia Dominika Janiszewska-Kajka Radosław Gawlik Karina Jahnz-Różyk Ministerstwo Zdrowia NFZ